TUNEZJA: MATMATA – KRAINA TROGLODYTÓW

 

 

Nazywają ich Troglodytami – jaskiniowcami. Chociaż nigdy nie żyli w jaskiniach, lecz w wydrążanych od setek lat w miękkiej skale pieczarach, nie różniących się specjalnie od współczesnych tunezyjskich wiejskich domów. Poza tym, że schodzi się do nich w dół, na coś w rodzaju centralnego patia, z którego są wejścia do pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych, a także dla kóz i owiec. Pieczary te chronią mieszkańców przed pustynnym słońcem, piaskowymi burzami i niezwykle rzadkimi tu opadami. I mają dodatkowy walor: przez cały rok jest w nich stała temperatura około 17ºC. Od ponad pół wieku zresztą tylko nieliczne z tych podziemnych domostw zamieszkane są jeszcze na stałe.

 

Mieszkańcy większości z nich przenieśli się do odległej o kilkanaście kilometrów, nowo wybudowanej wsi Nowa Matmata. I tylko dojeżdżają do starych siedzib do pracy – obsługi i pozowania turystom, chętnym do oglądania tych rzekomo „ludzi pierwotnych”.

 

Do Matmaty, bo ta berberyjska osada w pieczarach jest najsłynniejsza w Krainie Troglodytów, jedziemy przez tereny pustynne. Leży ona bowiem w środkowej części kraju, kilkadziesiąt kilometrów na południe od śródziemnomorskiej zatoki Mała Syrta i miasta Kabis.

 

NA POGRANICZU WIELKIEGO ERGU WSCHODNIEGO

 

Na północnym pograniczu saharyjskiego Wielkiego Ergu Wschodniego. Mijamy stojące przy drodze duże czerwone tablice z sylwetkami wielbłądów, tak jak u nas krów czy dzikich zwierząt, ostrzegające w trzech językach: arabskim, francuskim i angielskim, że szosa krzyżuje się z tradycyjnymi szlakami wędrówek wielbłądów.

 

Spotykamy te zwierzęta zresztą w grupkach po kilka pasących się bez nadzoru w odległości kilkunastu – kilkudziesięciu metrów od drogi i umiejętnie wyszukujących nadającą się do jedzenia pustynną roślinność. Przejeżdżamy też przez tereny po wyschniętych słonych jeziorach, na których wydobywa się sól i usypuje z niej niewielkie białe kopczyki.

 

Matmata, największa i najpopularniejsza osada „Troglodytów” położona jest na wysokości 650 m n.p.m. na wschodnich zboczach masywu Az-Zahr. W pobliżu przecinającej ją drogi znajdują się berberyjskie siedziby, do których zapraszają ich gospodynie. Bo to one tu dominują.

 

Przeważnie kobiety starsze, chociaż bywają i młodsze. Wszystkie w tradycyjnych strojach, z ozdobami oraz w białych chustach na głowach. Aby dostać się do któregoś z takich domów, trzeba zejść w dół po wydrążonych w miękkiej skale stopniach na, wspomniany już, niewielki dziedziniec.

 

MIESZKANIA NA POKAZ

 

Z czystą, wyrównaną powierzchnią, na której stoją jakieś amfory lub kosze. A dookoła znajdują się wejścia z niego – z reguły kilka, przeważnie zamykane drzwiami – do poszczególnych pomieszczeń. W większości tych, w których byłem, chyba jednak na stałe nie zamieszkanych. Zbyt bowiem przypominają muzealną ekspozycję.

 

Z legowiskami i podłogami – klepiskami pokrytymi narzutami i kilimami, ozdobami na ścianach, kuchniami z tradycyjnym wyposażeniem w metalowe garnki i gliniane naczynia. W jednym z takich domów natrafiam na krosno z rozpoczętą pracą przy tkaniu wielobarwnego kilimka czy chodniczka, który zainteresował bawiącego się kotka.

 

Gospodynie siedzą na progach tych pomieszczeń, chętnie pozują do zdjęć, częstują herbatą. A przed nimi z zasady stoi pleciony koszyczek na dobrowolne datki turystów. Ale widziałem również rzeczywiście zamieszkane domy. Ze stadkiem kóz pojonych przez dosyć wiekową pasterkę ze źródełka, które znajduje się na powierzchni ziemi, nad tymi podziemnymi siedzibami.

 

Ale w sumie są to współcześnie przede wszystkim obiekty turystyczne. Chociaż „domy Troglodytów” były w przeszłości także inspiracją dla reżyserów filmowych. M.in. George’a Lucasa, twórcę „Gwiezdnych wojen”. Jak na miejsce turystyczne przystało, w Matmacie są hotele i restauracje.

 

MUZEUM BERBERÓW I ZABYTKOWE SPICHLERZE

 

Częściowo w zamienionych na nie zespołach jaskiniowych domów, lub wybudowane w podobnym stylu. Wydrążonych w miękkim piaskowcu dziedzińcu, z którego prowadzą podziemne korytarze lub bezpośrednie wejścia do, nawet kilkukondygnacyjnych obiektów, pokoi i innych pomieszczeń hotelowych. O całkiem zresztą przyzwoitym standardzie.

 

Można się więc tu zatrzymać nawet na parę dni, obejrzeć dokładniej wiele tych domów o różnej porze doby. A także poobserwować życie i pracę tych mieszkańców, którzy tu jeszcze pozostali. I żyją nie tylko z turystyki, ale przede wszystkim z uprawy niewielkich pól oraz hodowli małych stadek zwierząt.

 

Ewentualnie obejrzeć również tutejsze Muzeum Berberów.Eksponowane jest w nim ich życie, a także demonstrowane techniki wyrobu kilimów i chodników. Ciekawostkę stanowią w nim miejscowe tradycyjne klucze o długości nawet o 30 cm.

 

Na obrzeżu Krainy Troglodytów warte uwagi są natomiast zachowane zespoły kasrów (ksarów) – kilkukondygnacyjnych obronnych spichlerzy budowanych od XI wieku, w których nomadzi przechowywali zboże i niepotrzebne im w danym momencie sprzęty oraz przedmioty. Spotykanych również w innych miejscowościach tej części Tunezji.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com