Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników
stowarzyszenie dziennikarzy podróżników   
o stowarzyszeniu
podróże
Globtroter-logo
aktualności Publikacje kontakt        .://główna/Australia i Oceania/0002

Nowa Zelandia , 26 lipca 2003
następny | poprzedni   art. 0002 

 

Zofia Suska

Tam gdzie kończy się Świat

zdj. A. Zarzecki

Oni tam wszystko mają odwrotnie: gdy my cieszymy się latem w Nowej Zelandii jest środek zimy, gdy jedziesz na północ klimat staje się cieplejszy. Owiec tu więcej niż mieszkańców, paprotki rosną na wysokość drzew. Pełniący rolę narodowego symbolu, jak nasz orzeł ptak kiwi- jest ślepy i nie potrafi latać. Gdy pomyślałam, że z naszego punktu widzenia chodzą do góry nogami, kierownica z prawej strony nie była w stanie mnie zaszokować, to przecież nie nowozelandzki wynalazek.

 

P

o trwającym półtorej doby locie z Warszawy, przez Londyn, Los Angeles do Aucland trzeba się dosłownie od nowa uczyć chodzić. Co mnie podkusiło by wyruszyć na koniec świata. Czekając na odprawę czytam na pocieszenie, w zabranym z pokładu samolotu folderze: “Nowa Zelandia to wprawiające w zdumienie krajobrazy wprost wymarzone dla odpoczynku i przygody. Rozmaitość i różnorodność tego kraju zachwyca nawet najbardziej doświadczonych podróżników. W ciągu jednego dnia można tu sobie zafundować oglądanie czynnych wulkanów, tryskających na wysokość 40 metrów gejzerów a wieczór spędzić wśród porośniętych winoroślami stoków.  W zdumienie i zachwyt  wprawia tajemniczy rodzimy


 las z kwitnącymi na czerwono drzewami pohutukawa i paprociami osiągającymi wysokość palm kokosowych. Humor już mi wraca gdy nagle słyszę przez lotniskowe głośniki komunikat: "Za próbę wwozu do Nowej Zelandii świeżej żywności grozi kara 10 tysięcy dolarów". Nowozelandzkich, czyli około pięć tysięcy amerykańskich, też mi gościnność. Jak przeżyję bez przygotowanych na czarną godzinę kabanosów -myśli nerwowo przebiegają przez głowę. Raz kozie śmierć, zaryzykuję i tak nie mam tyle forsy, najwyżej poznam uroki miejscowych więzień. Chwila niepewności pies detektor, skądinąd sympatyczny labrador, obwąchuje mój plecak, uff odszedł dalej. Jak mógł wywąchać coś czego nigdy nie próbował -śmialiśmy się następnego dnia z polskimi przyjaciółmi  on nie znał smaku prawdziwej, polskiej wędzonki tylko te ich angielskopodobne, uchowaj Boże "wędliny". -Można się śmiać ale niepotrzebnie ryzykowałaś- strofował mnie na Bogdan Nowak właściciel pomagającego mi poznać Nową Zelandię polskiego biura Podróży Green Lite Travel- oni wcale nie żartują- Przekonasz się jak wiele jest tu gatunków zwierząt i roślin wymagających ochrony przed intruzami z zewnątrz. Wieki izolacji spowodowały, że są przed nimi bezbronne. Nawet jeden z symboli Nowej Zelandii, ptak kiwi, jest zagrożony przez sprowadzone przez człowieka z Australii oposy. Siedzimy z rodziną Nowaków czyli Bogdanem, Marią, synem Damianem i kotem -Kitkiem na tarasie ich domu. Nowakowie mieszkają w Nowej Zelandii od 1992 roku, Bogdan był dziennikarzem

1, 2 3, 4, 5, 6   1 >
[ o stowarzyszeniu  |  aktualności  |  publikacje  |  kontakt ] top