TYBET: PAŁACE DALAJLAMÓW

Ten widok oszołamia chyba każdego. Nawet tych, którzy widzieli go już wiele razy na zdjęciach. Bo Pałac Potala, historyczna rezydencja dalajlamów w stolicy Tybetu – Lhasie, jest takim jego symbolem i wizytówką jak bazylika św. Piotra w Rzymie, Statua Wolności w Nowym Jorku, Wieża Eiffla w Paryżu, moskiewski Kreml czy Wielki Mur w Chinach. Stoję w oślepiającym słońcu i nie mogę napatrzyć się na oświetlony nim potężny kompleks budowli o dwu dominujących barwach: białej i ciemno czerwonej. Górujących nad miastem z liczącego 3.700 m n.p.m. szczytu i zboczy Czerwonego Wzgórza – Marpo Ri (Marpori) w centrum Wyżyny Tybetańskiej.
 
 
 
Dzieje tego miejsca i pałacu są jednak o wiele starsze. Lhasę, co po tybetańsku znaczy Miejsce Bogów, założył w VII wieku władca tego kraju Songtsän Gampo (Srong-bcan-sgam-po) i uczynił swoją stolicą. A przynajmniej najważniejszą siedzibą, gdyż w tamtych czasach stolica znajdowała się tam, gdzie aktualnie rezydował król.
 
MIEJSCE BOGÓW
 
Tak spodobało mu się to miejsce nazywane wówczas Rasa, że zbudował, poczynając od roku 637, ogromny pałac w którym zamieszkał z pierwszą żoną, nepalską księżniczką Bhrikuti. Gdy ożenił się z drugą, chińską księżniczką Wen Cheng z dynastii Tang, siedzibę rozbudował podobno do 999 sal i pomieszczeń. Pałac ten otoczony był murami z basztami oraz wykopanym kanałem.
 
Kilkaset metrów na południe od wzgórza Marpori plynie bowiem rzeka Lhasa, dopływ Brahmaputry.W drugiej połowie VIII w. w jeden z budynków uderzył piorun i drewniane konstrukcje spłonęły. Walki wewnętrzne w kraju spowodowały, że pałac nie został odbudowany. Jedynym obiektem z czasów Songtsäna Gampo jest pieczara Fa Wan w której król czytał buddyjskie księgi i medytował.
 
Współcześnie jedno z najciekawszych miejsc pałacu. Pełne rzeźb i posągów. Nowy pałac Potala zbudował V dalajlama Lobsang Gyatso (Gjaco,1617-1682) na swoją rezydencję zimową oraz siedzibę administracji teokratycznego państwa tybetańskiego. Którego stolicą ustanowił Lhasę. Nazwa tego pałacu wywodzona jest od Góry Potalaka, mitycznej siedziby bodhisattwy (osoby doskonałej która ma stać się buddą – Oświeconym, ale do tego czasu zbawia ludzkość) Awalokieśvary, uosobienia litości.
 
Według buddyzmu dalajlamowie są jego ziemskimi reinkarnacjami. Ogromną budowlę rozpoczęto w roku 1645. Pracowali przy niej najlepsi budowniczowie tybetańscy, chińscy i nepalscy. Biały Pałac – Potrang Karpo gotów był już w roku 1648. Pałac Czerwony – Potrang Marpo dobudowano w latach 1690-1694 już pod rządami jego następcy, VI dalajlamy Cangjanga Gyatso (Gjaco, 1683-1706).
 
Kompleks pałacowy został odnowiony przez władze chińskie w latach 1989-1994 kosztem 55 mln juanów (blisko 8 mln $), co wówczas było kwotą ogromną. Zajmuje on 360 tys. m², składa się z ponad tysiąca pomieszczeń. Siedzibą dalajlamów oraz centrum władzy duchowej i politycznej Tybetu był on do 1959 roku – ucieczki obecnego, XIV dalajlamy Tenzina Gyatso (Gjaco, ur. 1935 r.), do Indii. Później przez władze chińskie przekształcony został w muzeum.
 
MUMIE W ZŁOCIE
 
Zwiedzać można jedynie niewielką część sal, budynków i placów. Biały Pałac składa się z wielkiego pawilonu wschodniego, pawilonu słonecznego, pokoi mieszkalnych oraz pomieszczeń rządowych. Pawilon wschodni wykorzystywany był podczas ceremonii oficjalnych. Natomiast w słonecznym mieszkał i pracował sam władcza i przywódca duchowy.
 
Czerwony Pałac był natomiast miejscem modlitwy i odprawiania rytuałów religijnych. Poza tymi głównymi obiektami, w zespole pałacowym znajdują się liczne pomieszczenia o innym przeznaczeniu, tarasy, placyki, schody itp. A także relikwie w szczególnie czczonych przez lamaistów, pokrytych złotem stupach. Jedna z nich znajduje się w kaplicy dalajlamy V-go stojącej, jako jedna z kilku na Złotym Dachu (w rzeczywistości pokrytym miedzią), najwyższym poziomie Czerwonego Pałacu.
 
Zawiera, pokryte złotem o masie 3 ton, szczątki Lobsanga Gyatso – V dalajlamy, prawdopodobnie zmumifikowane a nie jego popioły. W kaplicy dalajlamy XIII – Thubtena Gyatso (Gjaco, 1876-1933), poprzednika obecnego duchowego przywódcy Tybetańczyków, mieszczącej się wewnątrz tegoż pałacu, stoi 13 metrowej wysokości stupa kryjąca zmumifikowane szczątki tego władcy, pokryta złotem i ozdobiona kamieniami szlachetnymi.
 
Do najcenniejszych eksponatów które mogą oglądać turyści należy też niezwykła, trójwymiarowa mandala symbolizująca ścieżkę ku oświeceniu. Jest ona również pokryta metalami szlachetnymi oraz klejnotami. Mandale i thanki (thangki) – tybetańskie malowidła na tkaninach, znajdują się zresztą tu na każdym kroku. Szczególnie cenne są też malowidła przedstawiające czterech Niebiańskich Królów – strażników buddyzmu we wschodnim wejściu do Białego Pałacu.
 
W największej sali Czerwonego Pałacu, Zachodniej, oglądam święty tron VI dalajlamy, za panowania którego wybudowano ten pałac. To tylko przykłady, bo od mnóstwa posągów Buddów, bodhiswanów, szczególnie zasłużonych mnichów, ołtarzy, malowideł, mniejszych obiektów kultu itp. szybko można dostać zawrotu głowy.
 
PĄTNICY W RYTUALNYM POCHODZIE
 
Zwłaszcza, że zwiedzanie odbywa się w dosyć ostrym tempie. Przewodnicy poganiają, bo chętnych do zobaczenia pałacu Potala wewnątrz jest więcej, niż wynosi przepustowość udostępnionej trasy. Prowadzącej przez budynki, sale, korytarze, schody, tarasy, place. Cudzoziemcy w zorganizowanych grupach i tak są uprzywilejowani. Wchodzą bocznym wejściem. Idąc mijamy pątników którzy w zwartym szeregu, jeden za drugim okrążają rytualnym pochodem kora wzgórze Marpori na którym stoi pałac.
 
Zgodnie z ruchem wskazówek zegara, kręcąc modlitewne młynki i przesuwając paciorki budyjskich różańcow odmawiając mantry. Chyba przez całą dobę tysiące ludzi idzie w tym kręgu odbywając pielgrzymkę. Bo chociaż pałac zamieniono w muzeum, to przecież wewnątrz znajdują się relikwie, posągi, święte księgi i malowidła. Współcześnie jest to tylko mały krąg do tego rytualnego obchodzenia kora.
 
Jeszcze mniejszy jest wokół najświętszego tybetańskiego sanktuarium, klasztoru i świątyni Jokhang w starej części Lhasy. Ale o nim napiszę osobno. W przeszłości, aż do zajęcia Tybetu przez Chińczyków, był jeszcze wielki krąg pielgrzymi wokół całej starej części świętego miasta. Mijamy ich, wspinamy się po bocznych schodach od wschodu. Na każdym kroku spotykamy żebraków, przeważnie dzieci.
 
Umorusane, w brudnych ubraniach, ale nie nachalne. Pokazując drobne banknoty trzymane w dłoniach, dają znaki, rzadziej rzucają niewyraźnie „money”, aby ich wspomóc. Pod jakąś skałą obok schodów siedzi mnich w średnim wieku z proszalnie wyciągniętą prawą dłonią i paroma banknotami leżącymi na ziemi przed nim. Obok niego o skałę oparty jest duży młynek modlitewny na długiej pałce.
 
ZWIEDZANIE WŚRÓD TŁUMÓW
 
Ale czy to na pewno mnich? A może tylko przebrany za niego funkcjonariusz policji? Przecież pałac i jego okolica są dobrze monitorowane przez służby specjalne. Wewnątrz pałacu – muzeum też spotykamy strażników w mundurach, ale i dosyć sporo w strojach mnichów. Prawdziwych – kolaborantów, czy przebierańców? Coś robią przy obiektach kultu, pilnują aby od świeczek nie powstał pożar.
 
Przed każdym ołtarzem, posągiem, szafą, wetknie te są dziesiątki i setki banknotów ofiarowanych przez wiernych. Ale przecież pieniądze ofiarowane przez buddystów z całego świata raczej nie pójdą na potrzeby mnichów i ich klasztoru. To przecież muzeum. Zwiedzanie jest szalenie ciekawe, chociaż męczące w tym tłumie, zaduchu, pośpiechu.
 
Widzę setki wspaniałych typów ludzkich, scen, dzieł sztuki, obiektów sakralnych. Niestety, fotografowanie wewnątrz pałacowych pomieszczeń, w muzealnych obecnie salach, jest absolutnie wykluczone. Na platformach, placykach, dachach – owszem. Z wielkiego dachu pałacu Potala roztacza się wspaniała panorama. Tuż przed nim jest duży plac z gładką nawierzchnią zbudowany na miejscu ruder i bagnistego terenu.
 
Dalej przewija się wstęga rzeki. Na lewo od placu widzę kawałek nowej części miasta przy i w okolicach głównej jego arterii, Beijing Rd. – Aleji Pekińskiej. Dalej zaś stare miasto z górującym nad nim klasztorem i świątynią Jokhang. Dolina Lhasy i okoliczne góry, a dalej himalajskie szczyty. Niestety, trzeba wracać na dół. Tym razem słynnymi, widocznymi z daleka wielkimi i szerokimi kamiennymi schodami. Z pałacu wylewają się grupki tybetańskich pielgrzymów.
 
Sądząc z ich wiejskiej odzieży, strojów regionalnych, dzieci prowadzonych za rękę, na pewno nie miejscowych turystów, którzy zapragnęli zobaczyć skarby kultury narodowej. To szczęśliwcy, którym udało się kupić bilety i zobaczyć wnętrza pałaców raczej w przeszłości dla nich niedostępne. A nie tylko okrążyć w pielgrzymim kręgu kora święte wzgórze Marpori kręcąc modlitewnymi młynkami i szepcząc mantry.
 
KLEJNOT DALAJLAMÓW
 
Pałac Potala nie był jedyną siedzibą dalajlamów. Mieli również letni i to także w Lhasie. Znajduje się on w parku Norbulingka, co w tłumaczeniu z tybetańskiego znaczy Klejnot, we wschodniej części miasta. Wchodzi się z niego przez raczej niepozorne wejście z bocznej uliczki odchodzącej od alei Norbulingkha biegnącej między aleją Pekińską i rzeką Lhasa.
 
Park ten założył w 1775 roku VII dalajlamę, rozbudowany został przez jego następców. Ma powierzchnię 36 hektarów i jest największym ogrodem w Tybecie. Znajduje się w nim kilka pałaców, kaplic oraz budynków. Najstarszym pałacem, a zarazem letnią rezydencją dalajlamów – od VIII do XIII, jest Kelsang Potrang.
 
Obejrzeć w nim można tron tych teokratycznych władców, a zarazem zwierzchników religijnych Tybetańczyków, trochę wyposażenia oraz liczne thanki – słynne malowidła na płótnie lub innych tkaninach o treści religijnej. Najczęściej przedstawiają one Buddę w bogatej ornamentacji, sceny jego z życia oraz tematykę tybetańskiej astrologii i teologii.
 
Bardzo popularne, zresztą nie tylko w Tybecie, ale we wszystkich krajach i środowiskach buddyjskich, są mandale. Wielobarwne, geometryczne – mają one kształt koła, wewnątrz z kwadratem lub kwadratami oraz kolejnymi kołami, a między nimi wzorami, postaciami i innymi elementami mistycznymi i zdobniczymi – przedstawienia kosmosu.
 
Większy, ale znacznie młodszy jest Pałac Letni. Zbudowano go dla obecnego, XIV dalajlamy w 1954 roku, a więc już po włączeniu przez Chińczyków Tybetu do Chińskiej Republiki Ludowej. I jak się miało okazać, na 5 lat przed ucieczką tego duchowego przywódcy z kraju. Pałac jest jednopiętrowy, największym i głównym w nim pomieszczeniem jest sala audiencyjna.
 
WOKÓŁ ZŁOTEGO TRONU
 
Jej centralnym miejscem zaś złoty tron. Ściany pokryte są malowidłami przedstawiającymi historię Tybetu od czasów najdawniejszych oraz sceny z życia dworu dalajlamów, Buddy i założyciela sekty Gelupa – „Żółtych czapek” – Congchapy (1357-1419). Obejrzałem również sąsiednie pomieszczenia w których mieścił się pokój medytacyjny dalajlamy oraz jego sypialna. Z przedmiotami osobistymi pozostawionymi podobno przed jego ucieczką do Indii w 1959 roku.
 
Przed Pałacem Letnim jest ogromny klomb kwiatowy, a dookoła mnóstwo zieleni. Park jest doskonałym miejscem na krótki wypoczynek po trudach zwiedzania tybetańskiej stolicy i jej zabytków oraz poznawania innych atrakcji. Park Norbulingka i znajdujące się w nim pałace oraz inne budowle włączono w 2001 roku do kompleksu pałacu Potala i obecnie stanowią one jego oddział.
 
Zdjęcia autora

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com