ARMENIA: NIEZWYKŁY DOM SERGIEJA PARADŻANOWA (1)

    Na zachodnim obrzeżu centrum Erywania, przy ulicy Dzoragiugh 15 biegnącej wysokim skrajem głębokiego i szerokiego wąwozu, dnem którego płynie rzeka Harazdan, z widokiem na stadion „Pazdan” i słynną fabrykę koniaków Ararat, stoi duży, piętrowy dom o architekturze trochę odbiegającej od otoczenia.

Mieści się w nim jedno z najważniejszych, szczególnie wartych poznania, muzeów stolicy Armenii – Sergieja Paradżanowa (1924-1990). Bo pod tym rosyjskim imieniem – w rzeczywistości nosił ormiańskie Sarkis – zapisał się on w historii światowej kinematografii XX wieku jako jeden z jej najwybitniejszych twórców.

 

 

NIE TYLKO „CIENIE ZAPOMNIANYCH PRZODKÓW”

 

    Był zresztą nie tylko wybitnym i oryginalnym reżyserem, którego film „Cienie zapomnianych przodków” nakręcony w 1964 r. wszedł do kanonu światowego kina i przyniósł mu deszcz nagród. Oprócz niego reżyserował 17 innych filmów, kilka wspólnie z innymi. W początkowym okresie twórczości, pracował jako asystent reżyserów 3 filmów, napisał scenariusze kilku, poza własnymi, wyreżyserowanych przez innych.

   A także filmów, których nie pozwolono mu nakręcić, nawet na podstawie tak słynnych dzieł sławnych poetów, jak – przykładowo – poemat „Cyganie” Aleksandra Puszkina, „Demon” Michaiła Lermontowa, czy pisarzy ormiańskich i ukraińskich.

   Swoją twórczość nie ograniczał jednak tylko do filmu. Dużo rysował, malował, rzeźbił, wykonywał cenione kolaże, mozaiki, instalacje, lalki, kapelusze itp., pozostawiając liczącą się spuściznę artystyczną.

    Jego życiorysem i dorobkiem artystycznym można by obdzielić co najmniej kilku ludzi. Miał bowiem bujne, chociaż trudne życie, także sowieckiego dysydenta, chociaż nie uważał się za takiego, a „jedynie” krytyka systemu protestującego przeciwko cenzurze, prześladowaniom politycznym oraz absurdach działalności partyjnych urzędasów „od kultury”, i więźnia politycznego.

 

      TWÓRCA CZTERECH NARODÓW

 

    Najwięcej informacji na temat Paradżanowa znalazłem w źródłach rosyjskojęzycznych. Znacznie mniej w anglojęzycznych, polskich i ukraińskich. Ormiańskiego i gruzińskiego nie znam. Jego życie, działalność i twórczość związana była bowiem z Armenią, Gruzją, Rosją i Ukrainą. Urodził się jako syn Ormianina, tyfliskiego antykwariusza w okresie NEP-u, chwilowego złagodzenia w ZSRR polityki gospodarczej.

    I od dzieciństwa miał kontakt ze sztuką oraz przedmiotami antykwarycznymi. Dodam, że diaspora ormiańska w gruzińskiej stolicy, obecnie znanej jako Tbilisi, była i nadal jest duża.

    Na lewym brzegu tamtejszej rzeki Mtkwari, nazywanej przez Rosjan Kurą, jest cała dzielnica ormiańska, z własną katedrą. W rodzinnym mieście Paradżanow ukończył w 1942 r. rosyjską szkołę średnią, wykazując uzdolnienia artystyczne i muzyczne.

    Przez pewien czas pracował w tbiliskiej fabryce zabawek, gdzie zetknął się z wykonywaniem lalek. Co bardzo przydało mu się w późniejszej twórczości filmowej i artystycznej.

Rozpoczął też studia na wydziale budownictwa w Tbiliskim Instytucie Transportu Kolejowego. Szybko jednak zorientował się, że to kierunek nie dla niego.

 

    OD ŚPIEWU I TAŃCA DO FILMOWEJ REŻYSERII

 

    Przyjęty został na fakultet śpiewu w tbiliskim konserwatorium, równocześnie uczył się tańca na lekcjach w tamtejszej operze. W latach wojny występował kilkaset razy, w grupach artystycznych, na koncertach w szpitalach wojskowych. Po wojnie w 1945 r. kontynuował naukę śpiewu w konserwatorium moskiewskim, ale bardziej zainteresował go film.

    W roku następnym przyjęto go na wydział reżyserii słynnego WGIK – Wszechzwiązkowego Państwowego Instytutu Kinematografii, który ukończył w 1952 r.

    Był studentem m.in. tak sławnych reżyserów jak Sergiej Eisenstein (1898-1948), Grigorij Kozincew (1905-1973) czy Michaił Romm (1901-1971).

    Współpracował z wykładowcą i reżyserem Igorem Sawczenko (1906-1950) przy kręceniu jego filmu „Trzeci szturm”, zaś przy „Tarasie Szewczence” był asystentem reżysera. W okresie studiów poznał też smak stalinowskiej „praworządności” i przeżył tragedię osobistą.

    W 1948 r. podczas pracy nad filmem o Szewczence, do głównej roli w którym zaproponował młodego, a później sławnego aktora i reżysera Siergieja Bondarczuka (1920-1994), został w Tbilisi po raz pierwszy aresztowany. Powiązano go ze sprawą majora KGB, a zarazem szefa Gruzińskiego Towarzystwa Łączności Kulturalnej, N. Mikawy, w ramach jej pogromu za „odstępstwa ideologiczne.”

 

    PO RAZ PIERWSZY ZA KRATAMI

 

    Paradżanow podpadł, gdyż rzekomo zaproponował pokrycie budynku tego towarzystwa freskami z podobiznami świętych. Na zamkniętym posiedzeniu sądu wojennego MSW Gruzińskej SRR, skazano go na 5 lat łagru, wraz z siedmioma innymi oskarżonymi. Tyle, że nie z zarzutami politycznymi, lecz za… homoseksualizm.

    W jego obronie wystąpił reżyser Igor Sawczenko, a także przewodniczący Rady Najwyższej Ukraińskiej SRR, pisarz Ołeksandr Kornijczuk (1905-1972), jego żona Wanda Wasilewska (1905-1964) i inni. Po skardze kasacyjnej jeszcze w tym samym roku więzień został, wyrokiem kolegium wojskowego Sądu Najwyższego ZSRR, zwolniony.

    Na początku 1951 r. Paradżanow ożenił się z Tatarką Ingjar Serajewą, która wkrótce została zamordowana przez krewnych za związek z „niewiernym”, co spowodowało u niego głęboki wstrząs psychiczny.

    Nieco wcześniej, gdy w 1950 r. nagle zmarł Igor Sawczenko, a jego obowiązki na uczelni przejął inny słynny reżyser ukraiński Oleksandr Dowżenko (1894-1956), zdecydował, aby jego uczniowie dokończyli film swojego nauczyciela o Szewczence. On też zaproponował Paradżanowowi temat pracy dyplomowej: zekranowanie mołdawskiej bajki „Andrijesz”, a którą otrzymał dyplom z wyróżnieniem.

 

    INTELEKTUALNY SALON W KIJOWIE

 

    Po nim młody reżyser skierowany został do pracy w Kijowie, gdzie poznał innych, później wybitnych twórców, m.in. Grigorija Czuchraja (1921-2001). Nakręcił też swój pierwszy film fabularny, „Andrijesz”, rozwijając w nim temat pracy dyplomowej. A także całą serię filmów dokumentalnych. W 1955 r. ożenił się z Ukrainką Swietłaną Szczerbatiuk, w 3 lata później urodził im się syn Suren, ale małżeństwo to przetrwało tylko do 1961 r.

    W ich domu otwarty został intelektualny salon, w którym pokazywano niedostępne gdzie indziej filmy zachodnie, a także swobodnie dyskutowano na tematy kulturalne i społeczno – polityczne. W 1964 r. w kijowskim studio filmowym reżyser nakręcił swój najbardziej znany film „Cienie zapomnianych przodków” według prozy wybitnego ukraińskiego pisarza przełomu XIX i XX w. Mychajło Kociubińskiego (1864-1913).

    W języku ukraińskim, bez powszechnego wówczas rosyjskiego dubingu, ale chodziło o zachowanie etnicznej atmosfery i huculskiej gwary głównego bohatera. Film, wielokrotnie nagradzany zagranicą na festiwalach (Rzym, Mar de la Plata, Saloniki) przyniósł autorowi sławę oraz wprowadził go do kręgu nowych ludzi, m. in. Lili Brik (1891-1978) i Władimira Wysockiego ( 1938-1980).

 

WŚRÓD UKRAIŃSKICH DYSYDENTÓW

 

    Na premierze filmu w kijowskim kinie „Ukraina” doszło do protestu ukraińskich dysydentów przeciwko fali aresztów ukraińskiej patriotycznej inteligencji tzw. „szistidesiatnikiw” – pokolenia lat 60-tych, co pociągnęło za sobą kolejne represje. Uczestniczyli w nim tak znani dysydenci, jak Iwan Dziuba (ur. 1931), Wasyl Stus (ur. 1965) i Wiaczeslaw Czornowił (1937-1999).

    Nawiasem mówiąc z tym ostatnim zetknąłem się później kilkakrotnie pracując jako korespondent prasy polskiej w Kijowie. Był on przywódcą „Ruchu” inspiracją i przykładem dla którego była nasza pierwsza „Solidarność”. Ten, jeden z demokratycznych polityków ukraińskich, zginął niestety – zdaniem wielu został zamordowany – w wypadku drogowym na prostej szosie.

    Po śmierci postawiono mu pomnik w centrum Kijowa, w wielu miastach jego nazwiskiem nazwano ulice. Związki Paradżanowa z ukraińskimi dysydentami, a przede wszystkim podpisanie przez niego w końcu 1965 r. tzw. „Listu Dziuby” do Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Ukrainy z protestem przeciwko rusyfikacji kraju i ograniczaniu kultury narodowej, pociągnęły za sobą represje przeciwko reżyserowi.

 

CIĄGLE „PODPADAŁ”

 

    Odrzucano jego pomysły i scenariusze, zmuszano do ich przerabiania lub przerywano produkcję już kręconych filmów, nie zezwolono mu na wyjazd na światową premierę jego najważniejszego filmu itp. To cała, długa historia, na którą nie ma tu miejsca. W 1966 r. reżyser wyjechał do Erywania aby w tamtejszym studio nakręcić film „Sajat Nowa”.

    Który, po przeróbkach dokonanych przez reżysera Jutkiewicza, wszedł na ekrany, początkowo tylko kin w Armenii, pod tytułem „Barwy granatu”.

    Bo Paradżanow znowu „podpadł” popierając Andrieja Tarkowskiego (1932-1986) w związku z ocenzurowaniem jego sławnego filmu „Andrej Rublow”.

    A później jego krytycznym stosunkiem (podpisał „List – protest 139-ciu”) do wkroczenia Armii Radzieckiej i wojsk Układu Warszawskiego do Czechosłowacji w sierpniu 1968 r. Reżysera oskarżano m.in. o… pornografię i mistycyzm.

    W roku następnym wrócił do Kijowa gdzie, szczegóły pomijam, spotkał się z, delikatnie mówiąc, niechęcią I sekretarza KC KPU Wołodymira Szczerbyckiego (1918-1990). Bo Paradżanow miał odwagę krytykować kierownictwo tamtejszej kinematografii, ponownie poparł Tarkowskiego, protestował przeciwko cenzurze.

 

LATA W ŁAGRACH

 

    W 1973 r. do Szczerbyckiego dotarł donos na reżysera, że „usiłuje przeszkodzić w politycznej rozprawie nad dysydentem Dziubą”, „otwarcie krytykuje władzę radziecką”, nawołuje do „wykopania grobu socrealizmowi i wypędzenia „czerwonych komisarzy” z kinematografii”. Paradżanow został aresztowany, osadzony w kijowskim więzieniu na Łukjanowce, a później zmontowano przeciwko niemu proces o rzekome „gwałty homoseksualne”.

     Jakie naciski stosowano na „poszkodowanych” najlepiej może świadczyć fakt, że jeden z nich zmuszany do odpowiednich zeznań, popełnił samobójstwo.

    Dorzucono do tego pornografię i spekulację, a ponieważ nie chciał „pokajać się”, skazany został na zamkniętym procesie na 5 lat ciężkiego łagru i konfiskatę majątku. Dodam, że reżyser przyznawał się do biseksualności, ale odrzucał zarzuty jakichkolwiek „gwałtów”.

    W więzieniu i łagrach, przeszedł bowiem przez kilka, był dręczony i poniżany jako „pedał”, ale po pewnym czasie zdobył pewien autorytet wśród współwięźniów, jako utalentowany artysta. Znakomicie bowiem rysował, m.in. serię ilustracji „Ewangelia Pasoliniego”, robił wspaniale kolaże – interpretacje „Giocondy” Leonardo da Vinci.

    Dalszy ciąg tej niezwykłej biografii i relacja z Domu - muzeum S. Paradżanowa w Erywaniu, w drugiej części.

 

 Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w wyjeździe studyjnym zorganizowanym dla członków Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” i jego przyjaciół przez Biuro Turystyczne „Bezkresy” z Warszawy i „Seven Days Company” z Erywania.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com