Egzotyczny Tajwan

 

Fot.: Andrzej Zarzecki
Karawan marzeń
  -Patrzcie tam, jaka piękna kareta!- zawołał jeden z uczestników naszej wyprawy. Rzeczywiście, przy drodze stał wóz przypominający karocę z muzeum w Łańcucie, dodatkowo wspaniale przystrojony kwiatami. Natychmiast zaczęliśmy sobie robić pamiątkowe zdjęcia na tle oryginalnego pojazdu. Po chwili ktoś spostrzegł, że Tajwańczycy przypatrują się naszym harcom z lekkim zdziwieniem. Zaniepokojeni zapytaliśmy przewodnika o przyczynę. Odpowiedział, że oni się dziwią naszemu ogromnemu zainteresowaniu karawanem pogrzebowym.

 

Ta przygoda uświadomiła mi, by zawsze pamiętać o różnicach dzielących europejski i azjatycki świat. Republika Chińska - bo tak oficjalnie nazywa się Tajwan- znana jest u nas jako kraj nowoczesnego przemysłu, komputerów i elektroniki. Według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego ten obecnie 20 milionowy kraj, wielkości europejskiej Holandii, znajdzie się w 2010 roku w pierwszej ósemce potęg gospodarczych świata. Jest to oszałamiająca kariera państwa skąpo obdarzonego surowcami mineralnymi, które swój przemysł zaczęło budować niespełna 50 lat temu. Zadziwiające jest, że na pierwszy rzut oka wyspa przypomina raczej kraj rolniczy z nieskończoną ilością pól ryżowych, a nie „azjatyckiego tygrysa”. Gdy zjechaliśmy z głównych szlaków czułam się jak w chińskiej dzielnicy Manili – stolicy Filipin.

 

{mosgoogle}

 

Podniebny rekordzista

 

Fot.: Andrzej Zarzecki
Wnętrze wyspy to majestatyczne góry

Stolica kraju- Tajpej to 3 milionowe miasto, położone w kotlinie otoczonej górami. Na ulicach prawie nie widać rowerzystów tak charakterystycznych dla Chin kontynentalnych. Poruszają się po nich tysiące motorowerów i skuterów. Tajpej nie wydaje się specjalnie interesujące- architektura przypomina stalinowski styl w Moskwie. Najnowszą jego atrakcją jest  najwyższy na świecie, mający 508 metrów, drapacz chmur. Jedni porównują go do ogromnego pędu bambusa ze szkła i stali, a inni, mniej poetycko - do stosu pojemników, w jakie pakuje się dania na wynos. Bliźniacze wieże Petronas Towers w stolicy Malezji Kuala Lumpur, dotychczasowy rekordzista, mają „tylko” 452 metry.

Od stolicy znacznie ciekawsze jest centrum Tajwanu z pasmem Gór Centralnych i tropikalne południe. Na wyspie jest 18 rezerwatów przyrody i 6 parków narodowych. Zupełnie nową atrakcją turystyczną Tajwanu jest polowanie z kamerą na wieloryby i delfiny. W wodach na wschód od wyspy żyje 20 gatunków tych zwierząt. Statki wypływają z wybrzeża w okolicach Hualien.

 

Chińska medycyna

 

Fot.: Andrzej Zarzecki
Bywają symbole dla nas irytujące

W czasie pobytu na Tajwanie warto odwiedzić aptekę. W środku poczujemy się jakby w muzeum przyrody. W równych rządkach szuflad poukładane są minerały, rośliny i spreparowane organy zwierząt. Aptekarz wyszukuje poszczególne składniki przepisanej recepty. Pacjent przyrządza z tego w domu rodzaj „zupy”. Chiński system kategoryzacji chorób różni się od zachodniego. Filozofia, towarzysząca chińskiej medycynie, głosi, że człowiek żyje pomiędzy niebem a ziemią i posiada w sobie miniaturę świata. Na ludzkie ciało mają też wpływ pory roku i pogoda. To człowiek, a nie choroba, jest podstawą zainteresowania chińskiej medycyny. Choroba to tylko sygnał, że coś złego dzieje się z wewnętrzną równowagą człowieka, a odnalezienie powodu jest kluczem w walce o zdrowie. Na Tajwanie lekarze studiują zarówno medycynę zachodnią, jak i tradycyjną chińską. Takie połączenie jest podstawą wielu interesujących odkryć.

 

Tajwańscy autochtoni

 

Fot.: Andrzej Zarzecki
Tańczą pierwotni mieszkańcy wyspy

W ostatnich latach Tajwańczycy odkrywają bardzo ciekawą kulturę pierwszych mieszkańców wyspy- aborygenów. Ich tańce, muzyka i rzemiosło zachwycają bogactwem i różnorodnością. Jednym z kilku miejsc, gdzie można się z tym zapoznać, jest skansen Formosan Aboriginal Culture Vilage.

Tajwańczycy wymyślili ciekawy, choć kontrowersyjny sposób przyciągania młodzieży do skansenu. Tuż obok zbudowali wesołe miasteczko. Wycieczki dzieciaków po zwiedzeniu skansenu śmigają na karuzelach i kolejkach górskich.

W pamięci pozostał mi jeszcze inny dobry pomysł. W uzdrowisku Chihpen, znanym z leczniczych wód siarkowych, warto zamieszkać w hotelu Royal. Nie trzeba tu chodzić do publicznych basenów, aby zażyć leczniczej kąpieli. Naturalne źródła doprowadzone są do każdego pokoju, wyposażonego w specjalną wannę. Takie sanatorium to rozumiem.

 

 

Raj dla smakoszy

 

Fot.: Andrzej Zarzecki
Na kulinarnym targu

Przygodę z chińską kuchnią, zachwycającą bogactwem i fantazją, warto zacząć już w samolocie. Lecieliśmy liniami holenderskimi KLM, ci pasażerowie którzy wybrali oferowaną do wyboru kuchnię chińską, trafili w dziesiątkę. Po zwycięstwie komunistów na kontynencie na Tajwan przybyli uciekinierzy ze wszystkich chińskich prowincji. Przywieźli oni ze sobą tradycje kulinarne w najlepszym stylu. W Tajpej są restauracje, oferujące wszystkie odmiany chińskiej kuchni. Potrawy seczuańskie są ostre i pieprzne, przyprawione czosnkiem, cebulą, papryką i imbirem. Pekińskie są łagodne, oparte na pszenicy a nie na ryżu. Potrawy kantońskie są najczęściej smażone i bardzo barwne. Szkoła szanghajska słynie ze wspaniałych owoców morza. Dania są lekko przyprawione, podawane z gęstymi, nieco słodkimi sosami. Kuchnia tajwańska ma w sobie wiele z japońskiej - potrawy są lekkie, proste i łatwe do przyrządzenia.

Co roku smakosze z całego świata przyjeżdżają do Tajpej na festiwal kuchni chińskiej. Odbywa się on zazwyczaj we wrześniu. Budynki World Trade Center, gdzie odbywa się festiwal, odwiedza ponad 140 tys. osób. Najbardziej zaciekawiły mnie dania, w skład których wchodzi herbata. Pieczona kaczka, zupa, owoce morza z dodatkiem liści herbaty to niektóre z przykładów.

Festiwale owszem ale ja  najchętniej jadłem na miejscowych bazarach, gdzie potrawy przygotowuje się na oczach widzów. Nikt nie może mieć wątpliwości czy serwowane danie jest świeże.

 

{mosgoogle}


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com