DROGAMI BIAŁORUSI: MIŃSK

Mińsk – stolica Białorusi, podobnie jak cały ten sąsiadujący z Polską kraj o wspólnej z nami przez setki lat historii w ramach Rzeczypospolitej Trojga Narodów, należy do chyba najmniej znanych przez polskich turystów spośród europejskich stolic i dużych miast.

 

A większość z nich przeważnie ze zdumieniem dowiaduje się, że mieszka tam 1.836,8 tys. osób, czyli więcej niż w Warszawie. I to na powierzchni chyba dwukrotnie większej od naszej stolicy.

 

 

Jest to miasto o szerokich kilkupasmowych w każdą stronę alejach i ulicach, rozległych placach, licznych terenach zielonych – na jednego mieszkańca przypada w nim 17 m. kw. zieleni. Uchodzi za najlepiej oświetlone i iluminowane na codzień na naszym kontynencie. Zwiedzając je trudno uwierzyć, że jeszcze sto lat temu, na progu I wojny światowej, było to kilkudziesięciotysięczne, prowincjonalne miasto gubernialne.

 

W którym 1.930 robotników zatrudnionych w 65 fabryczkach i warsztatach garbowało skóry, robiło wozy, warzyło piwo i produkowało mydło. A kilkuset uczniów kształciło się w dwu gimnazjach, szkole realnej i seminarium duchownym. Przekształcone w latach międzywojennych w stolicę niewielkiej wówczas Białoruskiej SRR oraz rozbudowane w ośrodek administracyjny i przemysłowy, zostało praktycznie zmiecione z powierzchni ziemi w latach II wojny światowej.

 

„W mitologii staroegipskiej symbolem nieśmiertelności był bajeczny ptak Feniks. Co pewien czas spalał się on w gnieździe, aby następnie ponownie odrodzić się z popiołów znów młodym i w jeszcze piękniejszej postaci. Porównanie z tym legendarnym ptakiem nasuwa mi się gry czytam historię Mińska – stolicy Białorusi”. Tak rozpocząłem niemal pół wieku temu mój pierwszy reportaż z tego miasta zatytułowany „Feniks znad Swisłoczy”. Dodając do tego uzasadnienie dla takiego skojarzenia.

 

 „W ciągu dziewięciu wieków – pierwszą wzmiankę o nim zanotowano w kronice roku 1067 – był siedmiokrotnie równany z ziemia przez obcych najeźdźców. Po raz ostatni – w wyniku wojny i trwającej 1.100 dni hitlerowskiej okupacji. Totalne zniszczenie stolicy nad Swisłoczą przez brunatnych „Kulturträgerów” można porównać jedynie z losem Warszawy, Coventry, Hiroszimy.

 

Zagładzie uległo 83 proc. miasta: z 332 zakładów przemysłowych do jakiego – takiego użytku nadawało się 19; z 270 tysięcy przedwojennych mieszkańców niespełna 45 tysięcy witało czołgi wyzwalające miasto 3 lipca 1944 roku. Ale Mińsk, tak jak Feniks, po raz siódmy odrodził się z popiołów…”.

 

Po raz pierwszy byłem w białoruskiej stolicy w 12 lat po wojnie. Krótko, ale zdążyłem ją pobieżnie zobaczyć. Niewiele zresztą było jeszcze do oglądania. Wysokie i długie, masywne „MDM-owskie” bloki mieszkalne vis a vis dworca kolejowego. Uratowany z wojennej pożogi – Niemcy nie zdążyli go wysadzić – Dom Rządu z lat 1930-1933 na obecnym Placu Niepodległości, ze stojącym przed nim po dziś dzień, jednym z najstarszych w ZSRR pomnikiem Lenina.

 

Prospekt współcześnie nazywający się również Niepodległości, który przez te ponad pół wieku wydłużył się do blisko 25 km i uważany jest przez Białorusinów za największą ulicę świata. Ale już wówczas w śródmiejskiej części zabudowany był gmachami w stylu, jak to określają w Mińsku, „Stalinowskiego Empire’u”. Na, wówczas, Okrągłym Placu – Kruhłoi Płoszczy, od wielu lat Placu Wolności, stał już 40 metrowy granitowy obelisk ustawiony tam w 1954 roku z płonącym u jego podstawy wiecznym ogniem.

 

Działała też już chyba opera w odbudowanym przedwojennym gmachu Teatru Wielkiego Opery i Baletu, na szczycie którego miał podobno stanąć 70 – metrowej wysokości pomnik Lenina. Zrezygnowano jednak z tego pomysłu, gdyż mógłby... być widoczny z Polski – granica była wówczas w Stołbcach, w odległości kilkudziesięciu kilometrów od Mińska – i stanowić punkt orientacyjny dla artylerii. Z tego samego względu powstał zresztą pomysł - i rozpoczęto przygotowania do jego realizacji, aby stolicą był Mohylew.

 

Na dawnym mińskim Starym Mieście zachował się, a w każdym razie już zdążono odbudować jego wieże, sobór św. Ducha, w dawnym XVII-wiecznym kościele Narodzin NMP klasztoru bernardynek i trochę starych budowli w jego pobliżu. Ale to były wyjątki. Miasto było tak zrujnowane po wojnie, a równocześnie nie miało zbyt wielu cennych architektonicznie zabytków, że inaczej niż w Warszawie postanowiono nie odbudowywać go, lecz zbudować od podstaw na nowo, wytyczając szerokie aleje, ulice i place.

 

Pozostawiono jednak stare fragmenty w okolicach nieistniejącego już od dawna starego grodu oraz na przyległym do niego Przedmieściu Troickim i trochę dalej położonym Przedmieściu Rakowskim, gdzie zachowało się trochę architektury z końca XIX i początku XX wieku. Podczas kolejnych pobytów w białoruskiej stolicy odnotowywałem szybki jej rozwój.

 

Odbudowywano zabytki, wznoszono sporo nowych gmachów użyteczności publicznej – o setkach tysięcy mieszkań nie wspominając. Z latami, zwlaszcza ostatnimi, przybywało nowoczesnej, oryginalnej architektury. Jej przykładem może być nowa, 25-piętrowej wysokości Biblioteka Narodowa. Gmach o kształcie ogromnego diamentu, z 20 czytelniami oraz platformą widokową na którą wjeżdża się windą w przylegającejj do głównego gmachu wieży, a na górze jest również kawiarnia.

 

Oficjalnie centralnym punktem nie tylko Mińska ale i Białorusi, jest Plac Październikowy z wielkim Pałacem Republiki z salą na 4 tys. osób. A przed nim „Kilometr Zero” od którego liczone są wszystkie odległości w kraju. W rzeczywistości najściślejsze centrum miasta stanowi wspomniany już Plac Niepodległości. Oprócz Domu Rządu są tam m.in. gmachy Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego, Poczty Głównej i wielu innych instytucji.

 

A także neogotycki katolicki „Czerwony Kościół” – nazwa pochodzi od koloru cegieł z których go zbudowano w latach 1905 – 1910 – św. św. Szymona i Anny. Czynny jako świątynia, z odbywającymi się w niej koncertami organowymi. Przed nim, od strony placu, stoi duża rzeźba Archanioła pokonującego smoka. Wkrótce koło tej świątyni stanąć ma również pomnik Jana Pawła II.

 

Plac, który w normalnych warunkach, gdy nieczynne są urzędy, byłby wieczorami pusty, ożywiło wybudowane pod nim kilkupoziomowe ogromne Centrum społeczno - handlowe „Stolica”. Gdy byłem w Mińsku poprzednio wiosną 2008 roku, trwały jeszcze przy nim prace, chociaż odbywala się już sprzedaż, a plac był częściowo rozkopany. Obecnie mieszczą się tam liczne modne sklepy, centra handlowe, kawiarnie itp.

 

Zarówno plac ten – i inne, a zwłaszcza ulice centrum – są wieczorami rzęsiście iluminowane. Podświetlanych jest kilka tysięcy budynków i ich detali architektonicznych. Dzięki temu architektura „Stalinowskiego Empire’u” wygląda o wiele ciekawiej niż w dzień. Chociaż miasto spodziewa się, że zostanie ona wkrótce wpisana na Listę Dziedzictwa UNESCO. Iluminacja wyłączana jest o godzinie 23.00 i wówczas pozostają tylko normalne latarnie uliczne.

 

Dla turystów najciekawsze są, oczywiście, zabytki. Nawet zrekonstruowane i odtworzone, jak ma to miejsce w Mińsku: na Starym Mieście, na wysokim brzegu rzeki Swisłocz i w jego najbliższym otoczeniu. Wspomniałem już o prawosławnym soborze katedralnym św. Ducha z XVII w. Z wieloma cennymi elementami wnętrza, zwłaszcza cudowną ikoną Mińskiej Matki Bożej, którą według legendy trzymał w rękach w X wieku chrzciciel Rusi, książę i święty prawosławny Włodzimierz Wielki.

 

Ponadto ikoną MB Kazańskiej oraz relikwiami św. Sofii Słuckiej. Obok niego, na dawnym Górnym Rynku, obecnie Placu Wolności, jest kilka zabytkowych budowli. Pięknie odrestaurowany gmach b. żeńskiego klasztoru bernardynek. B. kościół św. Jazepa klasztoru bernardynów – później sobór Pietropawłowski, obecnie nadal archiwum, ale już z decyzją, że przeniesione zostanie w inne miejsce.

 

Dodam, bo o tym raczej nie wspominają przewodnicy po mieście, że przy ul. Engelsa, zaraz za b. klasztorem bernardynek, zachował się dom, w którym mieszkał Stanisław Moniuszko. Jest też stara galeria handlowa, odbudowana zostanie również druga łącząca niegdyś kościół – później cerkiew św. Ducha – z gmachem klasztoru bernardynek.

 

Bo i ta świątynia, wysadzona przez bolszewików w 1937 roku w powietrze, jest obecnie odbudowywana w pierwotnym kształcie z połowy XVII wieku. Na podstawie ilustracji z 1800 roku i pomiarów zrobionych w 1843 roku. Z przeznaczeniem na filharmonię młodzieżową z salą koncertową. W ten sposób odtworzony zostanie kolejny historyczny fragment mińskiej Starówki.

 

W pobliżu, również odtworzonego w 2004 roku, bo zburzyć go kazał jeszcze w XIX wieku car Mikołaj I, mińskiego Ratusza. Po jego, a zarazem ulicy, drugiej stronie, jest jeszcze jedna zabytkowa świątynia – katedra katolicka p.w. Najświętszej Dziewicy Marii, dawny, z XVII w., kościół jezuitów. Zabytkowych świątyń prawosławnych, ale już nie takiej rangi, głównie z XIX w. jest Mińsku jeszcze kilka.

 

Warto zobaczyć w nim także miejsca i obiekty współczesne. Na sztucznej wyspie w rozlewisku Swisłoczy w centrum miasta, nazywanej Wyspą Męstwa i Smutku, a potocznie Wyspą Łez, znajduje się niewielka, ładna architektonicznie kaplica – pomnik poświęcony żołnierzom białoruskim poległym w Afganistanie. A w wolnym czasie zajrzeć do któregoś z 18 mińskich muzeów.

 

Zwłaszcza narodowych: Sztuk Pięknych oraz Historii i Kultury Białorusi, a także do Domu - Muzeum Walentego Wańkowicza ( 1799 – 1842 ) – malarza i przyjaciela Adama Mickiewicza, autora jego znanego portretu „Mickiewicz na Judahu skale” i kilku innych podobizn naszego wieszcza. Czy – zwłaszcza gdy zna się język rosyjski – do jednego z 12 teatrów. Np. Narodowych i Akademickich: Wielkiego Opery i Baletu i Im. Janka Kupały czy Dramatycznego im M. Gorkiego.

 

Mocną stroną białoruskiej stolicy są też, jak już wspomniałem, tereny zielone, zwłaszcza parki. Dodam, że wśród nich, na obrzeżach miasta, znajdują się słynne Kuropaty – miejsce straceń i zbiorowych mogił dziesiątków tysięcy ofiar, w tym również wielu Polaków, zamordowanych przez stalinowskich zbrodniarzy z NKWD w latach 1937 – 1941. A podczas okupacji niemieckiej również przez hitlerowców. Jest bardzo prawdopodobne – sprawa jest obecnie wyjaśniania – że właśnie tam pochowani są również polscy oficerowie z tzw. Białoruskiej listy katyńskiej, niedawno ujawnionej.

 

Poza tym Mińsk dla turystów jest miastem podobnym do innych dużych w Europie. Oferuje gościom sporo – i z każdym rokiem więcej oraz lepszych, chociaż pod tym względem stan jest jeszcze daleki do zadowalającego – hoteli. I restauracji, barów, kawiarni itp. Także niewielkich, kameralnych, sympatycznych i z dobrą – po rozsądnych cenach – kuchnią oraz regionalnymi przysmakami.

 

Planując urlopy lub krótsze wypady zagraniczne, warto więc mieć na uwadze, że warte zobaczenia miejsca, zabytki i obiekty są nie tylko na końcu świata, czy w odległych krajach europejskich, ale również na sąsiadującej z nami przez miedzę Białorusi. Nie zrażając się jej negatywnym wizerunkiem pokazywanym przez media, zwłaszcza telewizje. Ani krytyczną, polityczną oceną sytuacji w tym kraju. Bo turysta, gdy nie pcha się w uliczne konflikty, może się tam czuć naprawdę bezpiecznie.

 

Zaś mieszkańcy są znani z gościnności oraz życzliwości dla obcych. Zwłaszcza najbliższych sąsiadów, z którymi przez stulecia byli obywatelami tego samego państwa. O czym sami często przypominają, szczycąc się sławnymi krajanami takimi jak Adam Mickiewicz, Tadeusz Kościuszko, Eliza Orzeszkowa, Stanisław Moniuszko, Michał Kleofas Ogiński i dziesiątki innych.

 

Zdjęcia autora.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com