SZWAJCARIA: FREESTYLE ACADEMY CZYLI SPALANIE NADMIARU ENERGII

Narciarz rusza po stromym stoku, nabiera rozpędu, odbija się na progu i… ląduje wśród szarych sześciobocznych bloków. Zagłębia się w nie jak w bagnie, z trudem wygrzebuje na powierzchnię wraz z deskami.

 

Dociera do brzegu, chwyta za zwisającą grubą linę z wielkimi supłami, wyciąga i… może powtarzać to wiele razy. Chyba nie tylko pierwszy taki skok powoduje gwałtowny skok adrenaliny.

 

Nawet, gdy stojąc na górze na nartach, snowboardzie, deskorolce, rowerze czy hulajnodze wie się, że przerażające szare, wyglądające jak betonowe rumowisko w które trzeba wpaść tam na dole, to tylko bloki pianki. Skocznia z wypełnionym nimi basenem nazywana tu Big Air jest najtrudniejszą i najbardziej emocjonującą częścią niezwykłej Freestyle Academy.

 

 

Pierwszą w Europie halą sportową do uprawiania Indoor-Freestyle. Oddano ją do użytku w grudniu 2010 roku w popularnym szwajcarskim ośrodku turystycznym i sportów zimowych Laax w kantonie Gryzonia (Graubünden). Jednym z trzech, obok Falery i Flims, tworzących sławną Alpen Arenę. Niepozorny z zewnątrz budynek stojący w pobliży dolnej stacji kolejki linowej i przystanku autobusowego, ma wewnątrz 1000 m² powierzchni.

 

SKOCZNIA, ŚCIANA WSPINACZKOWA, TRAMPOLINY…

 

I 10 obiektów lub urządzeń gwarantujących, zwłaszcza dzieciom i młodzieży, chociaż dostępny jest dla wszystkich, spalenia w atrakcyjny sposób nadmiaru energii. Nie licząc nabywanej tu kondycji i umiejętności przydatnych na ośnieżonych lub kamienistych stokach gór. Skocznia – zjeżdżalnia pokryta tworzywem ma 3 „pasy ruchu” o różnych wysokościach i skali trudności.

 

Tak groźnie wyglądający prostokątny basen wypełniony szarymi blokami ma długość 15, szerokość 10 i głębokość 2 metrów. Nawet więc wpadając w nie z maksymalną prędkością nie sposób uderzyć w dno i zrobić sobie jakąś krzywdę. Zwłaszcza, że zjeżdżać na czymkolwiek można tylko w kasku, po upewnieniu się, że miejsce lądowania jest puste, a poprzedni amatorzy tych atrakcji zdołali się już z niego wygrzebać.

 

Co nie jest łatwe ze względu na ruchome i zapadające się piankowe bloki i też wymaga sporego wysiłku spalającego zbędną energię. Tylko nielicznym, już doświadczonym, udaje się to bez pomocy lin zwisających z góry przy brzegach tego basenu. Niektórzy korzystają nawet z pomocy innych uczestników zabawy, a zmęczeni kładą się po prostu na brzegu i odpoczywają.

 

Basen ten stanowi również asekurację dla amatorów wspinaczki po znajdującej się tuż przy nim ściany z wmontowanymi w nią kamieniami – zaczepami. Jest to świetne miejsce dla amatorów alpinizmu którzy mają tu pierwszą możliwość sprawdzenia swoich sił i poćwiczenia wspinania w absolutnie bezpiecznych warunkach.

 

Korzystają z tego już kilkuletnie dziewczynki i chłopcy. Podczas mojego tu pobytu żaden ze wspinaczy nie odpadł od ściany i nie zwalił się w dół. Chociaż niektórzy, być może zmęczeni lub trochę przerażeni, rezygnowali z dalszej wspinaczki w połowie drogi.

 

NIECKA DLA DESKOROLKARZY

 

W budynku Freestyle Academy są również miejsca do uprawiania innych sportów i rozładowywania nadmiaru energii. W rozleglej, podłużnej betonowej niecce o kilkumetrowych pochyłych ścianach do wjeżdżania na nie, szaleją deskorolkarze. Już doświadczeni, gdyż upadki przy dużej prędkości ze sporych wysokości bywają przecież bolesne.

 

„Szlifujący” swoje umiejętności jazdy z jednego wysokiego brzegu niecki na drugi, ewolucje, przewroty, skoki itp. Dla początkujących w tym sporcie są łagodniejsze miejsca treningowe z małymi i średniego stopnia trudności rampami oraz instruktorzy. Ogromnym powodzeniem cieszy się również sala trampolin.

 

Niezwykle sprężystych, dzięki czemu można na nich nie tylko wybijać się wysoko w górę, ale także, gdy nabierze się już doświadczenia, robić na nich różne ewolucje, przewroty w powietrzu, spadanie na nogi, ręce czy plecy. Również na nich ćwiczą do utraty tchu zarówno chłopcy jak i dziewczęta. Nowością wprowadzoną w br. jest specjalna sala dla maluchów do 5-go roku życia.

 

Okazało się bowiem, że i one chcą poszaleć, a ze względów bezpieczeństwa wymagają trochę innych do tego urządzeń i warunków. Wszystko to można oglądać również z góry, częściowo nawet korzystając z kawiarenki przy recepcji. Akademia Freestyle nie tylko udostępnia chętnym swoje urządzenia i zapewnia kadrę instruktorską, ale organizuje również różne kursy, w lecie obozy treningowe i kempingi.

 

W 2012 roku w sezonie letnim raz w tygodniu obywały się 2,5 godzinne przedpołudniowe zajęcia z programem „Flying Ants” dla dzieci do lat 5 w cenie 5 franków, a więc równowartości tu małej porcji lodów czy piwa. Dla starszych, powyżej 6 lat, tygodniowe kursy wstępne „Mickey Finn” zaznamiające ich z różnymi rodzajami sportów ekstremalnych poczynając od bardzo popularnych w Szwajcarii rowerów górskich.

 

KURSY I INSTRUKTORZY

 

Lub, także w tej kategorii wiekowej, kursy wieczorowe „How to do Flips” uczące podstaw uprawiania wybranej dyscypliny. Dzieci w wieku 8 – 16 lat miały okazję uczestniczenia, zarówno w lecie jak i jesienią, w sześciodniowych obozach z programem kombinowanym, łączącym Indor i Outtdoor – jazdę na rowerach górskich, deskach itp. Oczywiście z pełnym wyżywieniem, noclegami oraz instruktorami.

 

Korzystać też można, chociaż to już spory wydatek, z zajęć indywidualnych ewentualnie w małych 2-3-4 osobowych grupach, i to już od ukończenia 6 lat, z instruktorami. Nie są to (dla nas) zajęcia tanie, bo np. udział w kursie wstępnym „Mickey Finn” to wydatek od 30 do 365 CHF w zależności od tego, czy w grę wchodzi kurs 1 lub 5 dniowy przedpołudniowy, czy tej samej długości całodniowe.

 

Za kurs wprowadzający „Royal Coachman” płaci się w zależności od wieku. 30 CHF od 6 do 12 lat, 40 CHF od 15 do 17 i 50 CHF powyżej 18 lat. Zróżnicowane są też ceny wstępu do hali FA. W zależności od tego co i jak długo zamierza się ćwiczyć. Najtańsze bilety, po 5 CHF są dla dzieci (6-12 lat) na 2,5 godzinne uprawianie jednej dyscypliny. Z dostępem do wszystkich urządzeń już 15 CHF.

 

Tańsze są abonamenty 10 razowe. Zaś roczne do całej hali kosztują dzieci 390, młodzież 520 i dorosłych 650 CHF. Ich zakup uzależniony jest jednak, ze względów bezpieczeństwa, od ukończenia kursu wstępnego. Najdroższe są, oczywiście, indywidualne treningi z instruktorem. Kosztują od 210 do 285 CHF w zależności od tego, czy są 2 lub 3-godzinne.

 

Ale już następna osoba w małej grupie płaci odpowiednio 20-30 CHF. Gdy obserwowałem jako gość zajęcia w tej akademii w sobotnie popołudnie, wszystkie obiekty i urządzenia były chyba w pełni wykorzystywane. Nie wiem czy stać nas na budowę takich obiektów w Polsce, skoro w bogatej Szwajcarii jest on na razie pierwszym w Europie.

 

Chociaż koszty korzystania z nich byłyby oczywiście niższe. Pozwoliłoby to jednak wielu młodym ludziom spalić nadmiar energii rozładowywanej obecnie w sposób nie zawsze zgodny z prawem i dobrymi obyczajami oraz wyrobić sobie tężyznę fizyczną. A przy okazji nabyć trochę kultury w sportowym współzawodnictwie. Więcej o tej Akademii można przeczytać na: www.freestyleacademy.laax.com.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com