ARCACH: GANDZASAR – MONASTER NA GÓRZE SKARBÓW

Góra Skarbów, bo tak tłumaczy się z języka ormiańskiego nazwę Gandzasar, położona jest niespełna dwa kilometry nad wsią Wank (Vank) w rejonie Martakert, na lewym brzegu rzeki Chaczen, w nie uznawanej przez żadne państwo Republice Arcach, znanej bardziej jako Górski Karabach na Zakaukaziu. Formalnie nadal ormiańskiej enklawie w Azerbejdżanie i obiekt sporu, a także wrogości między tymi dwoma krajami i narodami. Niegdyś w górze tej znajdowały się srebronośne rudy – stąd jej nazwa, którą przejął jeden z najważniejszych i najcenniejszych ormiańskich monasterów z budowany w XIII wieku.

 

DZIEŁO ŻYCIA KSIĘCIA HASANA-DŻALALA DOLI

 

    Wybitny francuski historyk sztuki, profesor Uniwersytetu Paryskiego Charles Diehl (1859-1944) zaliczał monaster Gandzasar do piątki najwyższej klasy pereł armeńskiej architektury monumentalnej, które weszły do jej światowej skarbnicy. Dzieje tutejszej katedry, bo ona stanowi główny obiekt klasztornego zespołu, a zwłaszcza jej początki, są wyjątkowo dobrze znane i opisane.

    Niewielka świątynia, jaka stała początkowo w tym miejscu, wspomniana została bowiem już w połowie X wieku przez armeńskiego katolikosa – zwierzchnika tutejszego Kościoła narodowego powstałego już w IV wieku.

    To na jej miejscu książę Hasan-Dżalal Dola (1215-1261) i jego żona Mamkan zbudowali w latach 1216 – 1238, o czym można przeczytać na płycie nagrobnej tego władcy, a także w tekście zachowanym na wewnętrznej ścianie tej świątyni, katedrę zachowaną do naszych czasów.

    Konsekrowano ją uroczyście 22 lipca 1240 roku z udziałem księcia i jego rodziny, katolikosa, biskupów i wiernych. Według legendy w jej podziemiach pochowano głowę św. Jana Chrzciciela, która rzekomo przyniesiona została tutaj podczas jednej z wypraw krzyżowych. I od niej katedra otrzymała wezwanie Surb Owanes Mkrtycz – św. Jana Chrzciciela.

 

GŁOWA ŚW. JANA CHRZCICIELA

 

    W tym miejscu relacji nie mogę nie wspomnieć, że zarówno zgodnie z tradycją chrześcijańską jak i muzułmańską, odrąbana na rozkaz tetrarchy Heroda Antypasa, z poduszczenia jego żony Herodiady, głowa tego świętego znajduje się w kaplicy grobowej wewnątrz meczetu Omajjadów w Damaszku w Syrii. I jest obiektem kultu oraz celem pielgrzymek wyznawców obu tych religii, co widziałem kilkakrotnie bywając w tym wspaniałym meczecie.

    Natomiast kilka źródeł potwierdza, że tutaj, w Gandzasarze, znajdują się relikwie św. Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela.

    Dodam, że opis budowy i wspaniałości tutejszej katedry znajduje się także w pismach ormiańskich historyków XIII w. Książę Hasan-Dżalal był władcą istniejącego w XII-XIII w. armeńskiego księstwa feudalnego Chaczen i częściowo Arcachu, synem ks. Wachtanga II Tangika i wnukiem Wielkiego Asana.

    Sam tytułował się królem, co znalazło odzwierciedlenie w wykutym na jego płycie nagrobnej tekście w języku staroormiańskim. Ciekawostką na niej jest wymienienie roku rozpoczęcia budowy świątyni według ówczesnego kalendarza ormiańskiego: 765, czyli 1216 r. obowiązującego współcześnie gregoriańskiego.

 

RODOWA NEKROPOLIA

 

    Gandzasar stał się rezydencją książęca i nekropolią rodową. W 1266 r., już po śmierci fundatora katedry, dobudowano do niej od frontu rozległą kruchtę, zapewne nad grobem księcia, gdyż obecnie znajduje się w niej, przed głównym wejściem do nawy, zarówno płyta nagrobna jego i jego potomków, jak i przynajmniej kilku katolikosów z tego rodu.

Płyta ta uznawana jest za dosyć niezwykłą. Wykonana z białego marmuru, częściowo wytarta stopami chodzących po niej ludzi, ozdobiona jest wykutymi w niej symbolami. W tym niezwykle rzadkim: Gwiazdą Dawida, z wpisanym w nią starożytnym znakiem indoaryjskim – Kołem Wieczności. Drugim symbolem jest Słońce.

    Często spotykane w zdobnictwie dolnych części słynnych ormiańskich kamiennych chaczkar. Było ono symbolem przedchrześcijańskich wierzeń Ormian, który przejęty został przez tutejszy Kościół narodowy. To, co przedstawia trzeci symbol, ciągle nie jest podobno jasne.

    Jest to gwiazda z 16 ramionami określana jako coś pośredniego między indyjskim symbolem Aszoka Czakra – wschodnioazjatycką wersją Koła Wieczności i, jak to określono, macedońskim symbolem gwiazdy. W wieku XIV Gandzasar stał się rezydencją Agańskiego Katolikasatu Kościoła Ormiańskiego.

 

W KLASYCZNYM ORMIAŃSKIM STYLU

 

    I pozostał nią aż do roku 1816, kiedy to decyzją władz rosyjskich, po włączeniu tej części Armenii do Rosji, przekształcony został w biskupstwo. Katedra św. Jana Chrzciciela zbudowana została w klasycznym, znanym od X wieku ormiańskim stylu architektonicznym.

    Z nawą główną na planie krzyża greckiego, ze stojącą nad jego skrzyżowaniem kopułą na 16-kątnej latarni z 4 wąskimi okienkami. Latarnia ta, jak również ściany zewnętrzne świątyni, ozdobione są wykutymi przed wiekami dekoracjami.

    Jest wśród nich m.in. rzeźba przedstawiająca fundatora z modelem świątyni trzymanym nad głową, postacie ludzi, głowa byka, ptaki itp. oraz ornamenty roślinne i geometryczne.

    Dobudowana w 1266 r. kruchta jest budynkiem mniejszym od głównego, ale także z wieżyczką, 6-kątną, z kolumienkami na dachu. W surowym wnętrzu nawy głównej uwagę przyciągają kolumny podtrzymujące strop ze stojąca nad nim wieżą, chaczkary, kamienny ołtarz oraz również kamienne schody po obu stronach wewnątrz obok wejścia, prowadzące na wyższy poziom.

    A także wspomniany już, wykuty w ścianie tekst z informacją fundatora o nim samym, jego przodkach oraz budowie tej świątyni. Kruchta, z łukowanym sklepieniem wspartym na kolumnach przy ścianach, jest wyjątkowo obszerna, chyba niewiele mniejsza od nawy głównej.

 

AZERBEJDŻAŃSKIE RAKIETY

 

    Przykładem dobrej roboty snycerskiej są płaskorzeźby o tematyce religijnej na drewnianych drzwiach głównych. Katedra i cały kompleks klasztorny otoczone są kilkumetrowym kamiennym murem odbudowanym w 2005 roku. Obok wejścia znajduje się na nim czarna granitowa tablica informująca w języku ormiańskim i rosyjskim, że świątynię, kruchtę i cały kompleks klasztorny wyremontowano w 1999 r. za środki sponsora, Lewana Ajrapetjana.

    W okresie walk armeńsko – azerbejdżańskich o Górski Karabach w latach 1991-1994 klasztor ostrzeliwany był przez wojska azerbejdżańskie rakietami.

    W rezultacie czego poważnie uszkodzona została katedra, a także budynki klasztorne. Jeden z nich został nawet zburzony.

    Szkody usunięto, ale na pamiątkę w murze zewnętrznym zachowano, po rozbrojeniu go – zwrócił nam nań uwagę oprowadzający nas mnich – niewybuch jednej z azerbejdżańskich rakiet. Obok niego znajduje się tabliczka z ormiańskim tekstem: „Świątynia była ostrzelana 29 października 1992 roku”.

    Obecnie klasztor jest czynny. Poza katedrą znajduje się w nim kilka cel dla mnichów, biblioteka, refektarz, budynek seminarium duchownego, sala przyjęć Katolikosatu Aganka zbudowana w XVIII w. przez katolikosa Asan-Dżalaljana, a także obiekty gospodarcze.

 

STARE KSIĘGI I RĘKOPISY

 

    Ale to nie koniec tutejszych atrakcji. Inną wielką stanowi biblioteka starych ormiańskich rękopisów oraz ich kopii. W kilku salach w amfiladzie parterowego budynku poza klasztornymi murami, wystawione są w gablotach liczne egzemplarze starych ksiąg oraz przyciągających uwagę ich ilustracji i okładek srebrnych, niekiedy zdobionymi kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi.

    Każda z informacją w języku ormiańskim i angielskim. A także wizualizacją wybranych, w powiększeniu, na ekranach. Pozwala to obejrzeć je lepiej, niż przez szyby gablot.

    Zwłaszcza ocenić kunszt iluminatorów i skrybów. Często znanych z imienia. Biblioteka ta nawiązuje do najsłynniejszej skarbnicy starych ormiańskich rękopisów przechowywanych w potężnym gmachu Matanadaranu w Erywaniu.

    I nosi imię twórcy ormiańskiego alfabetu w IV w n.e., mnicha Mesztropa Masztoca. Wśród wystawionych i prezentowanych tu ksiąg i rękopisów, niektóre prezentują bardzo piękne iluminacje oraz pismo. Ale są również wykonane nieporadnie, przez skrybów głównie z prowincjonalnych klasztorów i kościołów.

 

DZIEDZICTWO WIEKÓW

 

    Oglądam i fotografuję wiele naprawdę wspaniałych dzieł wykonanych przed wiekami przez ludzi, których imiona, a niekiedy także nazwiska, przetrwały dla potomności. Najstarsza księga, która przyciąga moją uwagę, a ściślej jej srebrna, z ozdobami wykonanymi metodą czekanki, to „Ewangelia Eczmiadzyńska” datowana rokiem 989 ! Z wieku XIII jest kilka pozycji.

    M.in. „Ewangelia” sprzed 1261 r. z Arcachu, skryba Toros. A także eksponowane poszczególne karty „Ewangelii” z 1256 r. z ornamentem roślinnym i literą tytułową miniaturzysty i skryby Torosa Roślin.

    Ponadto podobizny św. Mateusza, św. Marka oraz strony tytułowe ewangelii każdego z nich. I tegoż autora początek listu św. Euzebiusza oraz choran – dedykacja z niego.

    Z roku 1290 choran kanonu w ewangelii, skryba też Toros. Nie wiadomo jednak, czy ten sam, bo różnica lat jest spora, czy też inny o tym samym imieniu. Z XV w. miniatura „Wyleczenie ślepca” z ewangelii, wykonana przez miniaturzystę Krzysztofa (Christophor). Z XVI w., datowany na rok 1596, pięknie zdobiony „Prolog” z Van, dzieło skryb i miniaturzystów Chaczatura Chaizanci i Kazara Wrastanci.

 

NIE TYLKO EWANGELIE

 

    A także „Ewangelia” z roku 1600 zdobiona przez Mono Waregwanka. W 1611 r. powstała w Konstantynopolu, też tu wystawiona, „Ewangelia”, przepisana przez skrybę Avaga. Z której eksponowane są strony tytułowe ewangelii św. Mateusza i św. Marka, postacie św. Marka i św. Łukasza oraz sceny „Ukrzyżowanie” i „Wniebowstąpienie”.

    Z XVII w. jest o wiele więcej pozycji. Z roku 1647 „Ewangelia” ze wsi Sułtaneci, przepisana przez skrybę Mchitara. 1665 rok reprezentuje „Kalendarz świąteczny” i „Hymnał” ze wsi Karaat z Gandzaki, prace skryby Gregora. I tegoż pióra, pędzla i pochodzenia „Ewangelia” z 1675 r.

    To tylko wybrane przykłady, gdyż wystawionych i wartych obejrzenia starych ksiąg i rękopisów jest o wiele więcej. A biblioteka w której są one przechowywane oraz eksponowane, jest budowlą nową, o której nie ma nawet wzmianki w znanych mi przewodnikach.

    I na pewno warta odwiedzin, a nie tylko sam tutejszy kompleks klasztorny ze sławną katedrą. Wracając z klasztoru przeżyłem lekki szok. Na miejscowym cmentarzu zobaczyłem duże, kamienne krzyże nagrobne z wpisanymi w nie pięcioramiennymi gwiazdami. Porażające połączenie Sacrum i Profanum, wiary i bezbożnictwa…

 

Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w wycieczce zorganizowanej do Arcachu – Górskiego Karabachu przez biuro podróży „Seven Days Company” z Erywania.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com