SKARBY KIJOWA – ŁAWRA PIECZERSKA

Jednym z największych skarbów nie tylko Kijowa i Ukrainy, ale także całego wschodniosłowiańskiego prawosławia, jest Pieczerska Ławra położona na wysokim prawym brzegu Dniepru i w całości wpisana na Listę Dziedzictwa UNESCO.

 

Tytuł Ławry przysługuje tylko najważniejszym męskim klasztorom prawosławnym podległym bezpośrednio Synodowi. I chociaż niektóre mniejsze też używają tej nazwy, prawdziwe ławry są tylko cztery.

 

Pieczerska w Kijowie i Poczajowska w obwodzie tarnopolskim na Ukrainie oraz Troicko–Segrijiwska w miasteczku Sergijew Posad – w czasach bolszewickich przemianowanym na Zagorsk, około 60 km od Moskwy i Aleksandro–Newska w Petersburgu. Wszystkie uznające przynależność do patriarchatu moskiewskiego Cerkwi prawosławnej.

 

 

Najstarszą i najważniejszą z nich jest Pieczerska, która w połowie bieżącego wieku obchodzić będzie swoje Millenium, a oficjalny status Ławry otrzymała dopiero w 1598 roku. Trudno sobie wręcz wyobrazić rozwój chrześcijaństwa oraz kultury, oświaty i sztuki na Rusi bez tego monastyru. Był on bowiem nie tylko miejscem życia, modłów i pochówków niezliczonych pokoleń mnichów, ale również miejscem w którym pisano, a później także drukowano księgi nie tylko religijne, ale i historyczne, naukowe, słowniki i elementarze.

 

Najsłynniejszym zabytkiem ruskiego piśmiennictwa historycznego jest „Powiest’ wremiennych liet” – „Opowieść dawnych lat”, podstawowe źródło informacji o Rusi Kijowskiej, pisana w tej ławrze do roku 1113 przez mnicha Nestora i dokończona oraz przeredagowana przez ihumena ( przeora ) sąsiedniego monastyru WydubyćkiegoSylwestra w roku 1116.

 

Wśród innych ksiąg o szczególnym znaczeniu wymienię jeszcze tylko „Pateryk Kijowsko – Pieczerski”. W ławrze tej żyli i działali również inni mnisi: kronikarze, pisarze, uczeni, malarze, lekarze. Wśród najznakomitszych, obok Nestora, wymienia się Nikona, Simona, Polikarpa, Sylwestra, Jakowa, Joana, Ałapija, Grigorija, Agapita i Damiana. Już w XI wieku ławra była centrum malowania ikon.

 

Tu konieczne jest wyjaśnienie. Nie używam przyjętego u nas, także przez część historyków sztuki, określenia „pisanie” ikon. Z uzasadnieniem, że są to dzieła ze sfery bardziej ducha niż sztuki, a więc w odróżnieniu od obrazów o innej tematyce nie maluje się ich, lecz właśnie „pisze”. Tymczasem jest to brednia, używanie rusycyzmu, dowód językowej ignorancji.

 

Rosyjski bowiem – inaczej niż polski, w którym malowanie to zarówno tworzenie obrazów olejnych, temper, pasteli, akwarel, fresków itp. jak i pokrywanie farbą ścian, płotów, czy samochodów – odróżnia malowanie twórcze i użytkowe. „Pisze się”, a więc w tłumaczeniu na polski maluje i nie ma na to w rosyjskim innego określenia, zarówno ikony, jak i obrazy, freski itp.

 

Malarstwo to żywopis’. Artysta malarz to w przypadku ikon – ikonopisec, zaś obrazów – żywopisec. Lub w obu przypadkach chudożnik – artysta. Ale tylko w rozumieniu twórcy sztuk pięknych: malarstwa, rzeźby, grafiki itp. Bo termin ten, znowu inaczej niż w polskim, nie obejmuje artystów teatru, filmu czy estrady nazywanych wyłącznie artistami.

 

Natomiast malowanie użytkowe wspomnianych już ścian itp. ( ale także warg, brwi czy włosów ) to „kraszenie”, czyli pokrywanie kraskami – farbami. Człowiek, który zajmuje się tym zawodowo, to maliar – malarz. Przy czym nie można w ten sposób nazwać artysty malarza, chyba, że chce się go określić pogardliwie jako pacykarza. Oto cała „tajemnica” językowa „pisania” ikon.

 

Z klasztornej szkoły malarstwa wywodzili się, tradycyjnie anonimowi, autorzy sławnych, tworzonych także poza murami tego monastyru staroruskich fresków i mozaik. Była w niej także bogata biblioteka, a w 1615 roku rozpoczęła pracę drukarnia z której wychodziły nie tylko księgi i druki religijne, ale również elementarze, kalendarze, wiersze oraz podręczniki historii i językoznawstwa.

 

Wróćmy jednak do początków tego klasztoru. Pierwszymi tutejszymi mnichami, w połowie XI wieku, byli Antoni i Teodozjusz Pieczerscy, późniejsi prawosławni święci. Zamieszkali w pieczarach – od nich wywodzi się nazwa tej ławry, z czasów jeszcze Waregów, skandynawskich kupców, którzy rządzili Rusią Kijowską.

 

Przybywający kolejni mnisi drążyli dla siebie w ziemi cele i całe podziemne korytarze, w których nie tylko mieszkali pędząc początkowo pustelnicze życie, ale i byli chowani. Gdy było ich już kilkunastu, wybrali ihumena – przeora i w ten sposób powstał monastyr. Miało to miejsce najprawdopodobniej w roku 1051. Ale już w latach 60-tych XI wieku życie klasztorne przeniosło się na powierzchnię ziemi, do zbudowanych cerkwi i cel, a pieczary stały się tylko miejscem pochówku mnichów.

 

Niezwykły mikroklimat powodował, że ich zwłoki ulegały mumifikacji, co pozwalało opowiadać o „cudach”. Od II połowy XI wieku monastyr Pieczerski stał się miejscem rozpowszechniania i umacniania chrześcijaństwa na Rusi. Pierwszą murowaną budowlą stała się wzniesiona w nim w latach 1073–1089 cerkiew Uspieńska – Zaśnięcia Bogurodzicy, późniejszy sobór – katedra, o którym więcej napiszę trochę więcej.

 

W latach 1106–1108 nad głównym wejściem do klasztoru zbudowano nadbramną cerkiew Troicką – Świętej Trójcy, włączoną w końcu XII w. w system kamiennych murów obronnych. Jest to, dodam, jedyny zachowany do naszych czasów autentyczny, chociaż zewnętrznie zmieniony w stylu baroku, wspaniały zabytek architektury staroruskiej.

 

Dziejom ławry, która szybko, ze względu na jej znaczenie, stała się nie tylko miejscem życia religijnego i pielgrzymek, ale także ważnym ośrodkiem politycznym, poświęcono już wiele ksiąg. Wspomnę więc tylko, że była ona najeżdżana, grabiona i niszczona. Zarówno przez Mongołów – z najbardziej tragicznym dla klasztoru najazdem hord Batu-chana w 1240, który ławrę, wraz Kijowem na niemal dwa wieki pogrążył w niebyt i Tatarów krymskich chana Mengli–Gireja w 1482 roku.

 

Jak i pożary, z których ogromny na początku XVIII w. w znacznym stopniu, po odbudowie, zmienił wygląd tego wielkiego zespołu architektonicznego. Jak już wspomniałem, w XII wieku ławrę otoczono wałami ziemnymi i murami. Jej system obronny który podziwiamy również współcześnie, wzniesiono w XVII i po wspomnianym wielkim pożarze w XVIII w.

 

Ale wcześniej, na przełomie tych wieków, ławra osiągnęła szczyt swojej potęgi, rozkwitu i bogactwa. I to pomimo, iż był to okres wyniszczających wojen. Trudno to sobie dzisiaj wyobrazić, ale Pieczerska Ławra była wówczas największym posiadaczem ziemskim na obszarze Ukrainy. Należało do niej kilka innych klasztorów. Posiadała 3 miasta, 7 miasteczek, kilkanaście tysięcy wsi i chutorów oraz prawie 80 tysięcy chłopów pańszczyźnianych!

 

Ogromne obszary pól uprawnych, lasów i łąk. A także setki zakładów przemysłowych i handlowych: cegielni, papierni, hut, młynów itp. I niezliczone bogactwa w świątyniach oraz skarbcu. W ławrze mieszkało wówczas ponad tysiąc mnichów. Później to bogactwo zmalało, gdyż kosztowna była odbudowa i przebudowa wielu świątyń oraz innych obiektów w stylu ukraińskiego baroku, chociaż możni tego świata też nie żałowali na ten cel środków.

 

A kres bogactwu ławry położyli bolszewicy. Skonfiskowali ziemię, lasy i zakłady przemysłowe. Zaś cały obszar klasztoru przekształcili w 1926 roku w Państwowy Rezerwat Historyczno – Kulturalny. Ławra Górna z najstarszymi i najcenniejszymi zabytkami architektonicznymi pozostaje nim nadal, a mnisi i wierni mogą na cele kultowe i w określonych terminach, korzystać tylko z odbudowanego Soboru Uspieńskiego.

 

Ławra Dolna, z dwoma zespołami sławnych pieczar ze zmumifikowanymi szczątkami mnichów, kilkoma cerkwiami, kaplicami, siedzibą metropolity Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej oraz licznymi klasztornymi budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi, jest obecnie we władaniu Cerkwi. Dodam, bo obserwuję to do dziesięcioleci, że znakomicie się rozwija m.in. dzięki pielgrzymom.

 

Każda z tych dwu części ławry otoczona jest wysokimi murami obronnymi, których cześć oddziela także Górną od Dolnej. W tej pierwszej są trzy bramy – oprócz wspomnianej już Swiato–Trockiej z cerkwią nadbramną, także z cerkwią nadbramną Wsiechswiatska – Wszystkich Świętych z XVII w oraz łącząca obie części ławry Brama Południowa zbudowana w 1795 roku.

 

W narożnikach murów znajdują się cztery baszty z przełomu XVII i XVIII w, z których najpotężniejszą, przypominającą małą twierdzę, jest Onufrijewska – św. Onufrego, we wschodnim murze od strony płynącego niżej Dniepru. O obu częściach ławry i w jej najbliższym otoczeniu znajduje się blisko 50 zabytkowych budowli i obiektów.

 

Poza soborem i pieczarami należy do nich Wielka Dzwonnica, Refektarz, kilkanaście cerkwi, kilka muzeów: Historycznych Skarbów, Książki i drukarstwa, Teatru i filmu, pomniki itp. Szczególne miejsce wśród nich zajmuje, wspomniany już dwukrotnie Sobór Uspieński, najstarsza kamienna budowla ławry. Podobnie jak cały klasztor, przechodził on różne dzieje. Na przełomie XI i XII w. dobudowano do niego cerkiew św. Joana.

 

Niszczony i odbudowywany, w barokowej postaci dotrwał do 1941 roku. 3 listopada tegoż roku, w kilka dni po wkroczeniu Niemców do Kijowa, sobór ten wyleciał w powietrze. Kto był sprawcą tego barbarzyństwa, do końca nie wiadomo. Widziałem zdjęcie momentu walenia się świątyni z głowami niemieckich żołnierzy w hełmach na pierwszym planie.

 

Ale najbardziej prawdopodobne jest jednak wysadzenie jej, z użyciem wcześniej założonych ładunków, przez czerwonoarmistów. Z dużego soboru pozostało niewiele więcej niż po II wojnie światowej z Zamku królewskiego w Warszawie: południowo wschodni narożnik z jedną z kopuł oraz fragmenty murów z zachowanymi freskami.

 

Sfotografowałem te ruiny w 1958 roku – jedno z tych zdjęć zamieszczam jako ilustrację – i aż niemal do końca ub. wieku pozostawały one w niezmienionym stanie. Sobór odbudowano jednak w związku z obchodami Tysiąclecia Chrztu Rusi., w latach 1998-2000. Odbywają się w nim, chociaż rzadko, nabożeństwa i modły.

 

Zwiedzać obecnie można jedynie północną nawę w której zrekonstruowano wcześniej znajdujące się w tym miejscu staroruskie baptysterium – cerkiew chrzcielną. Drzwi z tej nawy do nawy głównej są jednak zamknięte i zobaczyć jej nie można. Udało mi się to jednak przed kilkoma laty, jeszcze w trakcie dobiegającej końca odbudowy.

 

W dwu innych pomieszczeniach soboru trwają aktualnie ciekawe wystawy. Jedna poświęcona jest Tysiącleciu Pielgrzymstwa do ławry z ciekawymi eksponatami oraz zdjęciami, plakatami i innymi dokumentami. Druga natomiast upamiętnia 40 – lecie posługi pasterskiej metropolity Włodzimierza.

 

Można na niej obejrzeć, zezwolono mi nawet na fotografowanie, stare ikony, m.in. Matki Bożej Włodzimierskiej, srebrne okładki ikon, mitry metropolity i jego stroje pontyfikalne, liczne metalowe i drewniane krzyże i ołtarzyki, rzeźby itp. Bardzo ciekawa okazała się gablota z jajkami wielkanocnymi typu Fabergè oraz przeszklona szafka wypełniona odznaczeniami metropolity i poświęconymi mu medalami.

 

Wielka Dzwonnica zbudowana w latach 1731–1745, o wysokości 96,5 metra, z której można było oglądać ławrę oraz jej okolice, jest obecnie niedostępna i całkowicie zasłonięta z powodu remontu. Chyba już trzeciego, jak sięgam pamięcią. Udostępniony zwiedzającym jest natomiast przepiękny Wielki Refektarz ( Trapeznaja ).

 

Warto pamiętać, że gdy go budowano wraz ze stanowiącą jego część cerkwią w latach 1893–1895, w monastyrze mieszkało blisko tysiąc mnichów. Dostępne są również cerkwie: nadbramna Swiato–Troicka z przepięknym ikonostasem oraz również nadbramna Wsiechswiatska. A także inne oraz niektóre byłe cele mnichów w parterowych budynkach mieszkalnych.

 

No i muzea, na podstawie oddzielnych biletów – chociaż sam wstęp do muzealnej części ławry też jest płatny. Światowej rangi eksponaty można obejrzeć we wspomnianym już muzeum Historycznych Skarbów – Istorycznych Kosztownostiej Ukrainy. Niestety, co jednak jest zrozumiałe, nie ma w nim nawet mowy o fotografowaniu.

 

Przed wejściem trzeba w szatni pozostawić nie tylko torby, fotoaparaty, parasole czy kurtki, ale nawet telefony komórkowe. Ale ekspozycja zapiera dech. Zaczyna się na piętrze od słynnych złotych, liczonych w setkach, skarbów ze scytyjskich i sarmackich kurhanów. Wiele z nich, zwłaszcza największy, precyzyjnej, przepięknej artystycznej roboty naszyjnik, czy szczerozłote pochwy oraz rękojeści mieczy, przykuwa uwagę na długo.

 

Gdy bywałem tu w latach ubiegłych, zwiedzanie odbywało się tylko grupowo, z przewodnikiem. Obecnie można też chodzić indywidualnie, nie ograniczając czasu na oglądanie tego, co podoba się najbardziej. A są w nim również naczynia, stare zbroje, ozdoby kobiece srebrne i złocone, trochę ceramiki. Duża ekspozycja naczyń i sprzętów liturgicznych oraz o tematyce religijnej z metali szlachetnych, głównie srebra.

 

Zaś na parterze żydowskich świeczników, opraw Tory, lampek chanukowych i innych naczyń oraz sprzętów związanych z judaizmem. Ponadto dzieł ukraińskich, rosyjskich, polskich i zachodnich złotników. Na koniec zaś zastawy stołowe i srebra domowe z XIX i początku XX wieku. Miłośnicy książki i druku powinni zobaczyć też poświęcone im muzeum.

 

Zaś teatru i filmu – Muzeum Teatralne i Kinowe. W nim, wśród wielu eksponatów: strojów i dekoracji ze znanych sztuk, plakatów, licznych zdjęć i dokumentów, sporo dotyczy lwowskich teatrów polskich z XIX i początku XX wieku. Po zmęczeniu zwiedzaniem – a wymieniam tylko najważniejsze miejsca i obiekty, jest gdzie odpocząć w cieniu i zieleni, przy źródle czystej wody.

 

Wstęp na teren cerkiewnej części ławry jest bezpłatny. Pielgrzymów i turystów przyciągają do niej przede wszystkim podziemne korytarze pieczar: Bliższych i Dalszych – nazwy pochodzą od ich odległości od Soboru Uspienskiego, ze zmumifikowanymi szczątkami prawosławnych świętych i mnichów.

 

Ale także tutejsze cerkwie i kaplice, pomniki, cmentarz, a nawet ciekawa, duża współczesna instalacja – kula zbudowana z setek drewnianych jaj wielkanocnych, nazwana przez jej autorkę – Roksanę Maś, uczestniczkę weneckiego Biennale 2011, „Sferą Dobra i Odrodzenia Ducha”. Jajka te pomalowane zostały na podstawie szkiców autorki przez ponad 70 ludzi z różnych kręgów społecznych. Tylko dzieci mogły te jajka malować tak jak chciały.

 

Na zwiedzenie Ławry Pieczerskiej warto poświęcić co najmniej dzień, a przynajmniej kilka godzin. I zapewniam – kto zobaczy ją raz, będzie tu wracał przy każdej nadarzającej się okazji. Tak jak ja, już dziesiątki razy w ciągu ponad półwiecza. Bo chociaż dla wyznawców prawosławia jest to – także część muzealna – przede wszystkim miejsce święte, to i dla innych stanowi jedno z miejsc magicznych, w którym trzeba być i warto je poznać.

 

Dodam, że tuż za murami ławry stoi, zaliczana do jej zespołu architektonicznego cerkiew Spasa ( Zbawiciela ) na Berestowie. Czyli w gaju wiązów, jaki w tym miejscu był gdy ją budowano w tej staroruskiej osadzie w XI wieku. Wewnątrz znajduje się grobowiec księcia Jurija Dołgorukiego, założyciela Moskwy.

 

Niestety, trwający już od dobrych paru lat jej remont, pozwala obecnie na oglądanie tego zabytku tylko z zewnątrz. Także na zewnątrz murów cerkiewnej części ławry, tuż przy wejściu do niej od strony przystanku autobusowego i trolejbusowego, stoi niewielka, ale ładna i świetnie odnowiona, barokowa, z roku 1696, cerkiew Teodozjusza Pieczerskiego.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com