UKRAINA: SAMBOR – ŚLADAMI PRZESZŁOŚCI

 

Dojechać tu trudno, chociaż to zaledwie trochę ponad 40 kilometrów od Przemyśla. Do Lwowa jest ponad dwukrotnie dalej. Ale droga od granicy, w odróżnieniu od lwowskiej, koszmarna. Trudno znaleźć bardziej delikatne określenie na te dziesiątki wypełnionych wodą i błotem dziur niemal w każdym metrze kwadratowym niegdyś asfaltowej nawierzchni. Warto trochę pomęczyć się, aby zobaczyć Sambor. W czasach międzywojennych, a wcześniej austriackich, galicyjskie miasto powiatowe.

 

A w I Rzeczypospolitej dosyć ważny ośrodek gospodarczy. Który uległ co prawda najazdowi tatarskiemu w 1498 roku – i paru innym, wcześniejszym, „pohańców”. Ale nie zdołali go, mimo oblężenia, zdobyć ani kozacy zbuntowanego „Chmiela” w 1648 r., ani wojska madziarskie Jerzego II Rakoczego (1621-1660) podczas najazdu na ziemie polskie w 1657 r.

 

Dzieje tego, dziś około 35-tysięcznego, rejonowego (powiatowego) miasta na lewym brzegu Dniestru, są jednak znacznie starsze. W dokumentach po raz pierwszy wspomniane zostało już w roku 1241.

 

MIASTO SPYTKA Z MELSZTYNA

 

Założyli je prawdopodobnie ocaleli z tatarsko – mongolskiego najazdu, zatrzymanego dopiero pod Legnicą, mieszkańcy zniszczonego niemal całkowicie Sambora. Obecnie odległego o kilkanaście kilometrów Starego Sambora. Nowe miejsce nazwali Pohoniczem, potocznie Nowym Samborem.

 

Ale miastem Sambor stało się ono, gdy założył je w 1390 roku na prawie magdeburskim wojewoda krakowski Spytko z Melsztyna. Właściciel zresztą całej samborszczyzny. I szybko stało się ono ważnym ośrodkiem miejskim Ziemi Przemyskiej. W 1413 r. przeszło w ręce rodu Odrowążów. Miasto bogaciło się zwłaszcza na dochodowym handlu węgierskim winem, a na 5 organizowanych w nim jarmarków rocznie, kupcy zjeżdżali nawet z daleka.

 

W latach 30-tych XVI wieku kupiła je królowa Bona. Na początku XVII wieku Sambor przeszedł w jeszcze inny sposób do historii Polski, co miało zresztą dla niej dalekosiężne skutki.

 

To przecież tutaj, do ówczesnego, nieistniejącego już pałacu wojewody Jerzego Mniszcha przyplątał się, podobno „cudownie ocalony” moskiewski carewicz Dymitr.

 

 

 

TO STĄD NA MOSKWĘ WYRUSZYŁ W 1604 DYMITR SAMOZWANIEC

 

Tak, ten sam, który jako Samozwaniec I pozyskał rękę urodzonej w Samborze córki tegoż wojewody Maryny Mniszchówny (1588-1614). W rezultacie tego mariażu została ona później, chociaż na krótko, moskiewską carycą. To z Sambora 28 września 1604 roku wyruszyła, wspierana przez teścia, wyprawa Dymitra na Moskwę.

 

Maryna nie była zresztą jedyną znaną osobą urodzoną w tym mieście. Z długiej listy naszych rodaków – samborzan, warto wspomnieć jeszcze o Arturze Sandauerze – krytyku literackim, tłumaczu i profesorze Uniwersytetu Warszawskiego, Dominiku Brożku – profesorze i rektorze Politechniki Lwowskiej, współtwórcy obserwatorium astronomicznego w Mieście Lwa.

 

A także o wieloletnim i popularnym Janie Cajmerze – muzyku i dyrygencie, twórcy Orkiestry Tanecznej Polskiego Radia. Ukraińcy wśród ich zasłużonych i związanych z Samborem rodaków wymieniają natomiast m.in. kozackiego hetmana Petra Konaszewicza – Sahajdacznego (1570-1622).

 

Urodził się on co prawda w okolicach miasta, ale w nim pobierał nauki początkowe. A to też powód do chwały. Kroniki odnotowują również, iż Sambor był siedzibą powiatu zarówno w I Rzeczypospolitej, zaborze austriackim, jak i w II RP. Stając się na przełomie XIX i XX wieku ważnym węzłem kolejowym.

 

LINIE KOLEJOWE OŻYWIŁY MIASTO

 

W 1877 r. przeprowadzono bowiem tędy linię kolejową z Chyrowa do Stryja. W 1903 połączenie ze Lwowem, a w dwa lata później z Użhorodem na Rusi Zakarpackiej. Polskie dzieje Sambora zakończył we wrześniu 1939 roku sowiecki najazd na nasz kraj.

 

Będący następstwem współpracy i przyjaźni (chyba mało kto już pamięta, lub nawet wie, że zawarty 28 września 1939 r., jako kontynuacja wcześniejszego paktu MołotowRibbentrop, układ sowiecko – hitlerowski nosił nazwę „Umowy o przyjaźni i granicy między ZSRR i Niemcami”), dwu największych zbrodniarzy przeciwko ludzkości XX wieku, Stalina i Hitlera.

 

Wojenne losy miasta i jego mieszkańców bardzo jednostronnie i wybiórczo przedstawiają źródła rosyjskie. Można w nich przeczytać m.in. kiedy dokładnie i na jakiej „podstawie”, wcielono je w skład Ukraińskiej SRR, czy zostało ono centrum rejonowym.

 

Od kiedy do kiedy znajdowało się pod okupacją niemiecką oraz którego dnia zostało wyzwolone przez wojska 1 Frontu Ukraińskiego. Nawet o tym, że fakt ten uczczono w Moskwie 12 salwami ze 124 dział. A Stalin za bojowe zasługi nadał trzem pułkom tytuły „Samborski”.

 

PRZEMILCZANA ZBRODNIA NKWD

 

Nie ma jednak ani wzmianki o tym, że razem z nimi miasto wyzwoliły 7 sierpnia 1944 roku, w ramach akcji „Burza”, oddziały 11 Karpackiej Dywizji Piechoty AK. Podobnie brak chociażby słowa o wytępieniu tutejszych Żydów.

 

Czy o wielkiej zbrodni NKWD, którego oprawcy w dniu najazdu III Rzeszy na ZSRR 22 czerwca 1942 roku i w dniach następnych, wymordowali z karabinów maszynowych i granatami nie mniej niż 300, ale prawdopodobnie ponad 500 więźniów. W znacznej części Polaków – także lwowskich, gdyż przewożono ich do Sambora, bo nie mieścili się już w więzieniu Brygidki – tamtejszej katowni NKWD.

 

W niepodległej Ukrainie Sambor jest nadal miastem rejonowym. Dosyć zadbanym jak na tę część kraju. Co widać w postaci niezłego utrzymania budynków i ulic, odnowionych zabytków oraz generalnie porządku. Tylko te drogi… Trudno to tłumaczyć tym, że krajem wstrząsają działania wojenne w Donbasie oraz głęboki kryzys gospodarczy.

 

Bo przecież drogi nie rozsypały się z dnia na dzień, a działań wojennych nie było tu od 1944 roku. Z dawnej przeszłości zachowało się tu parę wartych uwagi zabytków, głównie z XVI – XVIII wieków.

 

Chociaż są i młodsze, np. gmach sądu powiatowego z 1909 r., obecnie filia Uniwersytetu im. Iwana Franki, czy też zabytkowy już budynek urzędu skarbowego z początku XX wieku.

 

ZABYTKOWA FARA

 

Wyznaczający centrum miasta ratusz, łącznie z wysmukłą wieżą ma 40 metrów wysokości. Zbudowano go na nowo, gdy stary drewniany spłonął w pożarze, w latach 1638-1668, przebudowując go następnie w 1844 roku. Najcenniejszym zabytkiem Sambora jest jednak katolicki kościół farny p.w. Matki Boskiej i Ścięcia św. Jana Chrzciciela.

 

Budowano go z cegieł na kamiennym cokole, jako trzynawową bazylikę, ponad wiek, od XV do połowy XVI w. Przebudowano zaś po pożarze w 1637 roku. A kilkadziesiąt lat wcześniej, w 1574 roku, dostawiono do niego masywną wieżę – dzwonnicę na planie prostokąta. Z ażurową latarnią na szczycie, przykrytą półkopułą. Świątynia ta czynna była również w czasach komunistycznych.

 

Ciekawe i cenne, w większości barokowe wnętrze, zachowało się w doskonałym stanie. Uwagę zwraca gotyckie sklepienie, ołtarz główny, ołtarze w nawach bocznych oraz liczne obrazy. A także ambona. Na jednej ze ścian znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona królowi Janowi III Sobieskiemu i jego Wiktorii Wiedeńskiej, umieszczona tam w jej 200 rocznicę w 1883 roku. Przed kościołem stoi pomnik Jana Pawła II. Cenny jest również dawny zespół budowli pojezuickich, chociaż już dawno nie służy on celom, dla których został zbudowany w latach 1709-1773.

 

NOWE ŻYCIE BUDYNKÓW POJEZUICKICH

 

Składał się on z kościoła św. Stanisława oraz budynku klasztornego, kolegium i szkoły. W XIX wieku przejęli go bernardyni, a po 1945 roku państwo. W dawnych budynkach znalazła siedzibę szkoła muzyczna. Obecnie mieści się w nich Samborska Szkoła Kultury oraz Muzeum Miejskie.

 

Zaś świątynię zamieniono na Salę Koncertową Muzyki Organowej i Kameralnej. Zachowując jednak dawne kościelne wnętrze. I dodając, zarówno w nim, jak i prowadzącym do Sali zabytkowym korytarzu, białe, gipsowe popiersia kompozytorów. M.in. Mozarta, Beethovena, Chopina, Czajkowskiego, Szostakowicza, Ludkiewicza.

 

Niestety, podczas mojego w nim pobytu nie było w planie żadnego koncertu. Nie mam więc pojęcia, jak brzmią tutejsze organy. I tak dużą uprzejmością było specjalne otwarcie tej sali dla grupy polskich dziennikarzy.

 

Z dawnym klasztorem jezuitów, później bernardynów, sąsiaduje cerkiew greko-katolicka p.w. Narodzin Najświętszej Bogurodzicy, ufundowana w 1738 roku przez Eliasza i Helenę Komornickich. Wyróżnia się ostrą barwą ścian, ciemno niebiesko-zieloną z białymi obramowaniami otworów okiennych i drzwiowych.

 

UROK PROWINCJI I LOKALNE KONTRASTY

 

Pośrodku dachów świątyni zbudowanej na planie krzyża greckiego wznosi się niewysoka wieża ze złotą kopułą, podwyższona na szczycie bębnem z mniejszą kopułką zakończoną krzyżem. W starej części miasta przeważają 1-2 piętrowe, w tym sporo zabytkowych z XIX – początku XX wieku, domy mieszkalne.

 

Ale np. w sąsiedztwie ratusza sąsiadują one vis a vis z 3-piętrowym blokiem upstrzonym ponad 20 antenami satelitarnymi. Z rzucającym się w oczy czerwonym szyldem sklepu „Second Hand” na parterze. Nie zdążyłem, bo zapadał zmrok i zbliżała się pora odjazdu, sobaczyć także innych, również polecanych przez niektóre źródła zabytków. Klasztoru Brygidek z XVII w., Domu Myśliwskiego z XVI w., ani żadnej z dwu zachowanych synagog.

 

Zauważyłem natomiast przechodząc jedną z ulic dosyć okazałą cerkiew prawosławną. Wysoką, z kopułą główną oraz czterema mniejszymi. Na oko dosyć stara, ale nie znalazłem niczego na jej temat w żadnym przewodniku. A i na miejscu nie było kogo zapytać, bo życie uliczne w Samborze zamiera chyba dosyć wcześnie. Dopiero później dowiedziałem się, że wybudowano ją niedawno, stylizując na zabytkową.

 

Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w wyjeździe studyjnym na Huculszczyznę i w Karpaty Wschodnie zorganizowanym dla Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” przez warszawskie biuro turystyczne „Bezkresy”.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com