Malowany świat

Malowany świat

Większość z nas wyobraża sobie Rumunię jako kraj biedny, dziki, niebezpieczny i nieinteresujący. Mało ją jednak znamy. Nieciekawa sytuacja polityczna nie sprzyjała rozwijaniu turystyki .

i nawiązywaniu bliższej współpracy naukowej. Pierwszym obiektem z terenu Rumunii wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1991 r nie był zabytek kultury a...delta Dunaju. Dwa lata później trafiły na nią obiekty sztuki sakralnej: Biertan i jego warowne kościoły, klasztor w Horezu i malowane kościoły północnej Mołdawii. O nich napisaliśmy szerzej. Pominęliśmy trzy obiekty, które na Listę UNESCO trafiły jako ostatnie  w 1999 r.

 

Historyczne Centrum Sighisoary  jedyny ślad kultury transylwańskich Sasów, kultury która po 850 latach istnienia odchodzi w zapomnienie. Dzięki opiece UNESCO i trosce prywatnych fundatorów (np koszt renowacji gotyckiego kościoła Bergkirche pokrywa miasto Monachium) żyć będzie nadal w obiektach architektury.

Dackie fortece w górach Orastie są pozostałością po plemionach dako-getyckich zamieszkujących teren prawie całej dzisiejszej Rumunii aż do pierwszego stulecia naszej ery. Fortece mają unikalny charakter.

Drewniane kościoły w Maramures, trafiły na Listę UNESCO w tym samym roku. Są niespotykanymi nigdzie indziej przykładami drewnianej, ludowej architektury religijnej. Ich szczególna uroda jest wynikiem wzajemnego przenikania się prawosławnej tradycji i gotyku.

 Delta Dunaju  szalony las

Wody Dunaju tworzą drugą co do zajmowanego obszaru (4300 km2) deltę w Europie po uchodzącej do Morza Kaspijskiego Wołdze. To młoda, nieustannie zmieniająca się kraina. Na obszarze jej niezliczonych kanałów, jezior i bagien żyje ponad 300 gatunków ptaków i 45 rodzajów słodkowodnych ryb. Pomiędzy gęstym sitowiem tworzą się aluwialne wyspy, mokradła i tajemnicze puszcze. Wędrowiec co krok natyka się na konary powalonych olbrzymich drzew. Na potężnych pniach wierzb, topoli i dębów płożą się pnącza, liany i powojniki. Tureccy najeźdźcy nadali tej niezwykłej, tajemniczej krainie nazwę Caraoman  szalony las.

Dunaj  potężna, druga co do długości (po Wołdze) rzeka europejska toczy swe wody przez dziewięć państw: Niemcy, Austrię, Słowację, Węgry, Słowenię, Jugosławię, Bułgarię, Ukrainę i Rumunię. W swej Rumuńskiej delcie, w mieście Tulcza dzieli się na trzy odnogi: Chilia, Sulina i Św. Jerzy (Sfintu Gheorge), zasilające Morze Czarne. Przynosi z sobą z dalekich podróży odpady, zanieczyszczenia i nanosiny. Z odkładanego w tempie dwie tony na sekundę mułu tworzy liczne napływowe wyspy. Z czasem pokrywają się one gęstymi zaroślami sitowia  największymi na świecie. Zarośla osiągają wysokość do trzech metrów i zajmują powierzchnię 1700 km2. Stanowią znakomity, naturalny filtr dla silnie zanieczyszczonych wód Dunaju. Większość wody płynie rzeką Kiliaw północnej części delty. Jej liczne zapętlenia i rozgałęzienia sprawiają, że nie nadaje się do żeglugi. Na południu deltę obejmuje swym ramieniem Święty Jerzy  najdłuższy, liczący 110 km naturalny kanał prowadzący do Morza Czarnego. Nie jest żeglowny. Tylko środkowa, najuboższa w wodę Sulina pozwala dotrzeć statkom morskim aż do portu Gałacz i Braiła.
Zaledwie kilkanaście procent powierzchni delty nadaje się od uprawę i budownictwo. W czasie powodzi z suchych terenów pozostaje zaledwie 14000 ha. Mimo tak niekorzystnych warunków delta jest zamieszkała. Starożytni dziejopisarze m.in: Herodot i Pliniusz Starszy pisali, że ludzie osiedlali się w delcie Dunaju już od V wieku p.n.e. W miejscu gdzie dziś znajduje się miasto portowe Chilia Veche Grecy założyli kolonię Achillea. Obecni mieszkańcy mówią własnym, charakterystycznym dialektem. Obok Rumunów spotyka się tu także potomków rosyjskich starowierców, zbiegłych z carskiej Rosji, zbiegów z tureckich armii oraz Lipków  przedstawicieli małej wschodniej narodowości. Uprawiają ziemię na rozległych żuławach i wypasają bydło na pastwiskach, na które dostać się można tylko pradawnymi czółnami. Mieszkają w masywnych, niskich chatach z drewna i gliny, o dachach pokrytych sitowiem  harmonijnie wtopionych w otaczający je krajobraz. Nie ludzie jednak są prawdziwymi włodarzami tej krainy. Złośliwi twierdzą, że są nimi komary. To istotnie największa plaga tej krainy. Delta Dunaju to jednak nie tylko siedziba niezliczonych owadów. Nigdzie indziej nie spotyka się podobnej fauny i flory. Wśród ponad 300 gatunków ptaków żyje tu jedyna w Europie wielka kolonia pelikanów kędzierzawych i pelikanów baba, około 2500 par kormoranów. Na żerowiskach można dostrzec ibisy kasztanowate, większe i mniejsze egrety, czernice, płaskonury, płaskonosy, czaple, bociany, nieme łabędzie  wiele ptaków gniazdujących tu albo goszczących �przelotem. W puszczach dębowych Letea i Caraorman żyją dziki, wilki, wydry, lisy , gronostaje, żbiki i mniejsze ssaki. Wody delty obfitują w ryby słodkowodne. Najcenniejsze to jesiotry zachodnie, szczupaki, sandacze, karpie i płastugi. Działalność człowieka niestety nie pozostaje bez wpływu na stan biosfery. Wprawdzie około 10 % obszaru delty objęto rezerwatami przyrody, ale niestety źle zarządzanymi. Kolejne ekipy rządowe podejmowały próby rolniczego zagospodarowania obszarów delty. Czyniono to jednak nieudolnie i niekonsekwentnie. Od 1991 r delta Dunaju funkcjonuje na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO jako rezerwat biosfery. To dla niej szansa na przetrwanie.

Biertan - Saska spuścizna kulturowa

Wioski i miasteczka z warownymi kościołami decydują o charakterze kulturowego pejzażu południowej Transylwanii (Siedmiogród). Tam gdzie życie toczy się w cieniu owych świątyń do dziś zachowały się obyczaje z czasów późnego średniowiecza. To one decydują o specyficznym systemie uprawy ziemi, typie osadnictwa i wewnętrznej organizacji życia osady. Spośród 300 warownych kościołów z XIII -XVII w usytuowanych w rejonie Siedmiogrodu do naszych czasów dotrwała połowa. W niemal pierwotnym stanie zachował się jedynie kościół w Biertan. Transylwania, górski region usytuowany w centrum Rumunii reprezentuje bardzo szczególny krajobraz kulturalny. Tu przez setki lat ścierały się wpływy rumuńskiej, węgierskiej i germańskiej kultury. Można tu znaleźć obiekty jedyne w swoim rodzaju  warowne kościoły. Pamiętają one inwazję Tatarów w 1241-1242 r i najazdy tureckie w XIV-XVI w. Przez wszystkie te czarne lata, aż do początku XVIII w. broniły się same i zapewniały ochronę miejscowej ludności. Położenie geograficzne w jednym regionie i ogromna liczba tych obiektów (do naszych czasów dotrwało ponad 150) sprawiają, że są one postrzegane jako fenomen w sensie prawnym, historycznym i religijnym dla środowiska społecznego budowniczych tych kościołów  Sasów  z Transylwanii. Niemieccy przybysze, pochodzący głównie z archidiecezji w Kolonii zostali tu sprowadzeni w XII w przez okupującego Transylwanię króla Węgier Gezę II. Nazwa Sasi przylgnęła do nich bo tak właśnie Madziarzy nazywali wszystkich Niemców. Wśród kolonistów przeważali rzemieślnicy i kupcy. Spodziewano się, że zapewnią rozwój gospodarczy leżącej w łuku Karpat wyżynie i będą stanowili swego rodzaju katalizator nastrojów pomiędzy zwaśnionymi grupami etnicznymi zamieszkującymi te okolice. Nowi osadnicy korzystali z przywilejów gwarantujących im daleko idącą autonomię. . Wprowadzili własny system osadnictwa  na tych terenach nieznany. Ziemie orne zagospodarowano według systemu flamandzkiego. Domy otoczone ogrodami ustawiono w rzędach wzdłuż ulic i wokół placów.

Kościoły usytuowano w ich centrum. Najczęściej były one budowane na wzniesieniach. Dzięki temu były mniej dostępne. Nie od razu jednak przypominały twierdze. Pierwsze mury obronne i warowne umocnienia wokół kościołów powstały w XIII w po inwazji Tatarów. Kościoły otaczały grube obronne mury i głębokie fosy wypełnione wodą. Bramy były umacniane przez dodatkowe wejścia zewnętrzne. Często budowano drugi i trzeci mur graniczny. Wejścia broniły wieże, w których dniem i nocą trzymano wartę. W momencie zagrożenia podnoszono alarm. W razie ataku broniono się przy pomocy dział, wylewając na najeźdźców wrzątek, rozpaloną smołę, miotając kamienie.

Za czasów Ludwika Wielkiego (1342-1382) niemieccy koloniści osiągnęli boom gospodarczy. Rozpoczęto budowę wielkich kościołów miejskich np w Sebes, Cluj-Napoca, Sibiu, Sighisoara. Medias i Brasov. Wkrótce w Europie pojawili się Turcy. W efekcie ich najazdów a szczególnie po ciężkiej próbie z 1491 r wszędzie rozpoczęto i systematycznie kontynuowano budowanie obiektów obronnych. Fortece różniły się między sobą. Ich konstrukcja w dużej mierze zależała od możliwości strategicznych jakie oferował górzysty krajobraz. Jednym z największych i najlepiej zachowanych kościołów twierdz jest Biertan. W kronikach po raz pierwszy wspomniano założoną przez niemieckich kolonistów osadę Birthälm (Biertan) w 1283 r. Wkrótce stała się ona zamożnym miastem słynącym m.in. z założonego w początkach XV w targu. Trzynawowy kościół w stylu późnego gotyku został wzniesiony w latach1490-1516 w samym sercu miasta. Mury obronne owinięte wokół wzgórza nie chroniły wprawdzie całego miasta ale dobrze zabezpieczały rejon kościoła. Obok niego na wypadek oblężenia ulokowano zasobny spichlerz. Po ukończeniu pierwszych murów powstał drugi ich pierścień, do zabezpieczenia którego w XVII wieku zbudowano kolejny pas umocnień. Warowny kościół odparł niewiele najazdów. Biertan zachowało nie tylko warowne centrum. Nie ucierpiało też miasto, które zachowało w zasadzie swoją historyczną postać. Przez trzy stulecia Biertan był siedzibą biskupów protestanckich. W usytuowanym nieopodal mauzoleum spoczywają liczni kościelni dostojnicy. Ich grobowce stworzył Elias Nikolai, najsłynniejszy siedmiogrodzki rzeźbiarz XVIII w. W kościele do dziś zostały zachowane meble i zespół ołtarza z końca gotyku. �Katolicka wieża� w Biertan , której parter zdobią freski z XV wieku przez długi czas stanowiła kamienny symbol religijnej tolerancji w kraju nieustannie wstrząsanym konfliktami religijnymi i etnicznymi. Warowny kościół odnowiono w 1930 r. Ucierpiał jednak wskutek trzęsienia ziemi w 1977 r. Wyremontowała go dopiero w 1991 r własnymi siłami coraz mniej liczna społeczność niemiecka. Od 1993 r kościół i jego otoczenie znalazły się na liście UNESCO. Kościoły twierdze w Transylwanii należą do spuścizny saksońskiej. Ich znaczenie sprawiło, że niemiecko-rumuński zespół zgłosił projekt włączenia do listy UNESCO jeszcze kilku obiektów o podobnym charakterze.

 

Malowane cerkwie  człowiek bliżej do Boga

Ze swymi zewnętrznymi ścianami udekorowanymi XV-XVI wiecznymi freskami mołdawskie kościoły mogą uchodzić za arcydzieła sztuki bizantyjskiej. Siedem spośród nich uznano za obiekty niespotykane w całej Europie. Wartość ściennych dekoracji przekracza samą ich urodę. Freski na wszystkich fasadach każdego obiektu stanowią zamknięty cykl religijnych opowieści. Ich eleganckie linie i barwy specyficzne dla każdego obiektu doskonale harmonizują z otoczeniem. Najsłynniejszy z nich kościół z Voronet nazywany jest Kaplicą Sykstyńską Orientu a dominujący w malowidłach niespotykany odcień błękitu zapisał się na trwałe jako błękit Voronetu.

Hospodarstwo mołdawskie nigdy nie było silnym państwem. Musiało stale liczyć się z interwencją zbrojną mocniejszych sąsiadów. W XV i XVI w ani Polska ani Turcja nie dopuszczały do tego by tutejsi władcy wznosili twierdze czy jakiekolwiek obiekty militarne. Wznoszono więc warowne klasztory. Otaczały je mury obronne, które w razie potrzeby były obsadzane wojskową załogą. Klasztory powstawały w pobliżu siedzib książęcych i w innych ważnych punktach strategicznych. Skupisko najciekawszych obiektów tego typu znajduje się w okolicach Suczawy (Suceava). Zachowały się tu klasztory obronne z XV i XVI w. słynące z przepięknie malowanych cerkwi. Dobrze utrzymany zespół murów obronnych i zabudowań klasztornych możemy zobaczyć tylko w Mołdovity i w Suczewicy (Sucevita). Pozostałe są częściowo zniszczone a w Voronetu i Arbore zachowały się tylko cerkwie klasztorne. Obydwie choć niewielkie zostały zaliczone do zabytków klasy zerowej. Siedem obiektów z okolic Suczawy znalazło się w 1993 r na Liście Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Cóż jest tak wspaniałego, niespotykanego w kościołach mołdawskich, że zostały zaliczone do zabytków wartych umieszczenia wśród najcenniejszych obiektów światowej kultury? W porównaniu ze świątyniami zachodniej Europy te pokryte łupkiem kościoły północnej Mołdawii o długości 30 m i szerokości rzadko przekraczającej 15 m wydają się niezwykle skromne. Średniowieczne katedry, sięgające swymi wieżami nieba przypominają wiernym że są niczym w obliczu boskiego

majestatu. Cerkiewki mołdawskie niewiele wyrastają ponad ziemię. W tamtych wielkich niebosiężnych kościołach człowiek padał na twarz wobec Pana tu... Pan wychodził do niego na zewnątrz swej świątyni. Kościoły północnej Mołdawii mają pokryte prześwietnymi freskami nie tylko wewnętrzne ale także zewnętrzne ściany. W ich wnętrzu mieściło się niewielu wiernych. Większość musiała pozostać na zewnątrz. To dla nich, często niepiśmiennych, nie znających liturgii w języku staro-cerkiewno-słowiańskim stworzono na zewnętrznych ścianach malowany świat duchów, świętych, diabłów i aniołów. Malowidła objawiają głównie sceny biblijne ale nie tylko. Pojawiają się na nich sceny z życia codziennego, a także dokumenty militarnej świetności. Gigantyczne freski w kościele pod wezwaniem Św. Krzyża w Patrauti przedstawiają cesarza Konstantyna, gdy na czele swych wojsk stawia opór wrogom Boga. W pierwszym zespole klasztornym w Voronet oprócz zwyczajnych tematów religijnych: Drzewa Jessego,  Hierarchii Niebieskiej i Sądu Ostatecznego znajduje się także malowidło przedstawiające persko-awarskie oblężenie Konstantynopola � wielkie ówczesne zagrożenie dla chrześcijańskiego świata. Wszyscy specjaliści są zgodnI, że istnieją tematy, które występują jedynie tu np.: GenesIs, StworzenIe, Upadek Adama, Wygnanie z Raju, oraz Kontrakt Adama, gdzie praojciec w umowie z Diabłem godzi się na przekleństwo spadające na jego potomków. Ten temat występuje w Moldovity na filarach zachodniej kruchty, w Arbore na zachodniej ścianie, w Voronet i w Suczewicy na ścianie północnej.

Skąd się wzięły malowane kościoły? Jak głosi pobożna legenda panujący wówczas mołdawski książę Stefan III Wielki (1457-1504), który wielokrotnie stawał przeciw Turkom, Węgrom i Polakom, każde zwycięstwo uświetniał założeniem nowego kościoła lub klasztoru. W jego ślady poszedł nieślubny syn księcia  Petru Rares. Był najważniejszym donatorem mołdawskich klasztorów i malunków zewnętrznych. W ich tworzenie zaangażowano najświetniejszych artystów pochodzących m.in. ze szkoły malarzy religijnych w pobliskich Jassach założonej przez Gabriela UrIc'a. Jej wychowankiem był prawdopodobnie Toma z Suczawy, który stworzył na ścianach kościoła w Humor obraz �Sądu Ostatecznego� nad ...Turkami i Tatarami.

Każdy zespół klasztorny występuje w swoich barwach: Voronet w unikatowym błękicie, Humor w różu indyjskim, Moldovita w terakotowej czerwieni, Suczewica w soczystej a Arbore w malachitowej zieleni. Błękit Voronetu wszedł do języka malarzy na stałe. Nikomu jednak nie udało się go podrobić. Nikomu też nie udało się zgłębić tajemnicy trwałości niektórych z zastosowanych barwników. Zanieczyszczenia środowiska, ulewne deszcze , wilgotność powietrza nadwerężyły część obrazów umieszczonych na fasadach ale nie wszystkie uległy zniszczeniu. Czemu to zawdzięczają pewnie pozostanie tajemnicą.

Klasztor w Horezu  nowy styl w sztuce

Klasztor w Horezu (Hurezi) nazywany też sowim został ufundowany w 1690 r przez księcia Konstantyna Brancoveanu. Charakterystyczny styl budowli nazwano od jego imienia brankowiańskim (brancovenesc). Jest znany ze swej czystości architektonicznej i troskliwego, rozważnego dobrania różnorodnych elementów dekoracyjnych. Szkoła malarska specjalizująca się we freskach i malarstwie religijnym, która powstała w obrębie klasztoru była słynna na całym terytorium Bałkańskim.

Horezu, największy zespół klasztorny Wołoszczyny położony jest w podkarpackim rejonie Oltenii. Swą nazwę klasztor zawdzięcza sowom  po rumuńsku  huhurezi  zamieszkującym okoliczne lasy i budzących mieszkańców nocnym pohukiwaniem. Nie postawię stopy w moim domu, nie spocznę i nie usnę zanim nie znajdę tego miejsca, na którym wybudują dom mojego Boga!� Takie ślubowanie kazał w 1690 r. wykuć w kamiennym nadprożu wrót monasteru w Horezu książę Konstantyn Brancoveanu władca leżącego w południowej Rumunii hospodarstwa Wołoskiego. Klasztor wybudowano na wzniesieniu dokładnie w tym miejscu, które zgodnie z legendą wskazał fundatorowi we śnie sam Wszechmogący. Budowa obiektu trwała siedem lat. Kilka lat jeszcze jego zdobienie. Zbudowany na planie greckiego krzyża zespół składa się z pięciu budowli. Na południu obiekt zamyka klasztor Apostołów, na północy cerkiew Aniołów, na wschodzie cerkiew Mariacka, na zachodzie zaś cerkiew Świętego Stefana. Pośrodku czworokątu utworzonego przez pozostałe budowle wznosi się świątynia, którą Brancoweanu wybrał na miejsce swojego pochówku. Tu, zgodnie z planem powinno spocząć ciało księcia i jego najbliższych. Tak się jednak nie stało. Książę Brancoveanu stracił życie wraz z czterema synami ścięty 15.08.1714 r. na dworze tureckiego sułtana. Sułtan skazał go na męczeńską śmierć za próbę zawiązania antyotomańskiej koalicji we współpracy z Wiedniem i Moskwą. Ciała księcia i jego synów nigdy nie spoczęły w �sowim� klasztorze. W westybulu głównej cerkwi do dziś stoją puste sarkofagi, a w pamięci potomnych stracony za zdradę książe zajmuje poczesne miejsce jako patriota.

Ściany owej głównej cerkwi, nazywanej także Wielką, oślepiają bielą murów. Zgodnie z wołoską tradycją zdobią je reliefy z motywami kwiatowymi. Nowością jest arkadowy przedsionek otoczony rzeźbionymi kamiennymi kolumnami z motywami akantu � typowymi dla stylu, od nazwiska fundatora nazywanego brankowińskim (brancovenesc). To specyficzne atrium dodaje lekkości całej budowli a zarazem czyni ją otwartą na przybycie wiernych. Motyw arkad powtrza się także jako element łączący mnisie cele zbudowane wokół centrum tego ogromnego zespołu klasztornego.
Klasztor Horezu ze swymi potężnymi murami obronnymi nie służył księciu jedynie do dialogu z Bogiem. Miał on tu także swoją rezydencję. Wszechstronnie wykształcony utrzymujący stałe kontakty ze Wschodem i Zachodem (co jak wiemy przypłacił życiem) uczynił z klasztoru znaczący ośrodek kultury. Tu m.in. mieściła się biblioteka, której bogate zbiory pozwalają uznać ja za największą w południowo-wschodniej Europie. Tu także uruchomiono szkołę malarską prowadzoną przez Greka Konstantinosa, któremu w dużej mierze zawdzięczamy utrwalenie brankowańskiego stylu w ściennych dekoracjach. Oryginalne malowidła pochodzące z lat 1692-1702 autorstwa dwunastu uczniów Konstantinosa i samego mistrza nie uległy zniszczeniu. Czym się one wyróżniają? Generalnie rzecz biorąc freski z Horezu  jeden z wariantów postbizantyjskiej szkoły malarskiej  zdradzają podobieństwo do ikonograficznego stylu rozpowszechnianego przez szesnasto i siedemnastowiecznych artystów ze szkół w Atenach i na Krecie. 

 

Tu jednak powszechnie znane tematy w malarstwie religijnym takie jak np. Drabina Jakubowa, Wniebowstąpienie, Życie prawdziwego mnicha, Śmierć Efraima itd zostały wzbogacone o wątki zaczerpnięte z miejscowej ikonografii. Pojawiły się postaci lokalnych świętych takich jak np Nikodem z Tismanii, czy Jerzy z Dekapolis a także tematy moralizatorskie zaczerpnięte z przypowieści. To efekt współpracy artystów i przeora klasztoru, archimandryty Johna  wielkiego uczonego tamtych czasów.
Książęca siedziba i kościoły urzekały nie tylko malowidłami ściennymi. Były wyposażone w artystycznie rzeźbione meble: ławki, krzesła o wysokich oparciach, ikonostasy. Ich wzornictwo zdradza zapożyczenia z epoki baroku.
Przez dziesięć lat artyści i rzemieślnicy trudzili się by kompleks budynków klasztornych i ich wnętrza uczynić jak najdoskonalszymi. To dzięki ich pracy książę Brancoveanu, kilku bojarów i dostojnicy kościoła uczynili z Horezu główne centrum artystyczne, na którego wzór tworzono, lub restaurowano inne klasztory w okolicy. Styl brankowiański stawał się coraz bardziej powszechny, bowiem przy budowie nowych obiektów religijnych byli zatrudniani uczniowie Konstantinosa. W XVIII w styl brankowiański został uznany za wzorzec sztuki narodowej i rozprzestrzenił się w całej Wołoszczyźnie. Dotarł też do Transylwanii. Był ciągle w użyciu aż do 1800 r . Jego wątki można było spotkać zarówno w sztuce klasycznej, jak i w wyrobach ludowych. W 1993 r. Klasztor w Horezu został wpisany na Listę UNESCO.

 

 

 


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com