SKARBY SIEDMIOGRODU: SIGHIŞOARA

Do Warszawy jest stąd 712 kilometrów, a kierunek z dwujęzyczną nazwą naszej stolicy – główną jest Varsovia – wskazuje strzałka na mosiężnej tabliczce przykręconej do balustrady.

 

Do Krakowa nieco mniej, a najbliżej, tylko 512 km, do Zamościa. Trzeciego z uwzględnionych na tych swoistych drogowskazach polskich miast.

 

Oprócz nich w ten sam sposób wskazywany jest kierunek i odległość do Budapesztu, Kijowa, Moskwy, Monachium, Norymbergi, Wiednia i wielu innych miast europejskich.

 

Jestem na galeryjce widokowej na szczycie XIV-wiecznej Wieży Zegarowej.

 

 

Najbardziej znanego zabytku Sighişoary, dziś około 40 – tysięcznego miasta w Siedmiogrodzie, niemal w centrum Rumunii. Położone na wzgórzach nad rzeką Wielką Tyrnawą, w części zabytkowej stanowi ono jeden z najlepiej zachowanych w Europie środkowo – wschodniej średniowieczny zespół miejski. Uznany za miasto – muzeum i wpisany na Listę Dziedzictwa UNESCO, jest prawdziwą perłą Siedmiogrodu.

 

Widok z wieży, w słoneczne przedpołudnie, jest wspaniały. Na stojący w jej pobliżu najstarszy w mieście, wczesno gotycki kościół klasztorny, Starówkę: górne i dolne miasto oraz jej uliczki, placyki, kryte dachówką domy, mury i baszty. I, na położoną w najwyższym punkcie, najcenniejszą gotycką katedrę p.w. św. Mikołaja, zwaną po prostu Bergkirche – miasto przez kilka stuleci było jedną ze stolic Sasów Siedmiogrodzkich.

 

Po rumuńsku Biserica din Deal, czyli kościołem na górze. Przyjechaliśmy poprzedniego dnia popołudniu wchodząc na Starówkę niejako od tyłu, z pominięciem dolnego miasta. Najkrótszą drogą z parkingu, gdyż duży mikrobus, którym podróżowaliśmy, nie mógł wjechać na górę pod hotel – oczywiście też zabytkowy – „Sighişoara”.

 

Jeszcze przed kolacją zdążyłem „oblecieć” górne i część dolnego miasta, podziwiać zabytki w świetle zachodzącego słońca. A wieczorem w nocnym oświetleniu. Z chwilą wytchnienia przy piwie, przy jednym z wystawionych na ulicę stolików baru mieszczącego się w Domu pod Jeleniami, najbardziej reprezentacyjnej, późnorenesansowej kamienicy Starówki.

 

Usytuowanej u zbiegu Górnego Rynku i Długiego Targu, kilkadziesiąt metrów od głównego wejścia do naszego hotelu. Prawdziwe zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od rana. A jest w nim co oglądać. Historia Sighişoary sięga bowiem XII w. Wówczas w dokumentach nazywana była Castrum Sex. W końcu XIII w. na polecenie papieża Bonifacego VIII klasztor założyli w niej dominikanie.

 

A równocześnie zaczęli osiedlać się koloniści sascy sprowadzani przez królów węgierskich. I przez kilka wieków było to przede wszystkim miasto saskich rzemieślników. Bogate i wspierane przez nich. Poszczególne cechy budowały i utrzymywały baszty obronne: Kożuszników, Cynowników, Rzeźników, Kowali… W sumie było ich 9, w murach otaczających miasto górne.

 

Z kilku nazw, jakim je określano, utrwaliła się niemiecka Schässburg. Ważnym okresem w jego dziejach był wiek XVI, kiedy przybyło wiele budowli późno gotyckich i renesansowych. Poniżej murów powstało dolne miasto. Większe zawieruchy wojenne jakoś je omijały, chociaż nie uniknęło ono nieproszonych gości, głównie wojsk tureckich. Straty powodowały także pożary, mieszkańców dziesiątkowały epidemie.

 

Zwłaszcza trzy wielkie dżumy w latach 1604, 1647 i 1709 – w tej ostatniej zmarło blisko 4 tys. ludzi. Ważnym epizodem historycznym była bitwa stoczona pod Sighişoarą podczas Wiosny Ludów, z udziałem artylerii dowodzonej przez gen. Józefa Bema. Zginął w niej jego przyjaciel i towarzysz walk,  wybitny poeta węgierski Sandor Petofi.

 

Od 1919 roku miasto, wraz z Siedmiogrodem, należy do Rumunii. Wróćmy jednak do współczesności i zwiedzania zabytków. Najpierw obejrzeliśmy domy przy uliczce łączącej Górny Rynek z placem Muzealnym, na którym turystów witają – w ponad 50–ciu językach – heroldzi: jeden z karabinem, drugi bębnem, w historycznych strojach.

 

Krótkiej i dosyć wąskiej, ale z lokalami gastronomicznymi, galerią przed którą artyści sprzedają swoje dzieła i sklepem z pamiątkami. Największe zainteresowanie gości budzi dom, w którym najprawdopodobniej urodził się w 1431 roku Vlad Tepeş ( Wład Palownik ), późniejszy Hospodar Wołoski, który do historii przeszedł jako legendarny Drakula. O czym przypomina pamiątkowa tablica. A także mieszcząca się współcześnie w tym domu restauracja Casa Vlad – Dracul, Dom Drakuli.

 

Na placu Muzealnym główną budowlą jest, jak już wspomniałem, duży, wczesno gotycki Kościół Klasztorny p.w. NMP. Pierwszy zbudowany w mieście. Według dokumentów już w 1298 roku należał do klasztoru dominikanów, później rozbudowany i przebudowany. A od czasów Reformacji luterański. Zachowano jednak część zabytkowych ołtarzy, w tym główny – barokowy.

 

Cenna jest w nim również brązowa chrzcielnica z 1440 roku oraz kolekcja na ścianach 35 wschodnich, anatolijskich kobierców. To dary kupców wracających z udanych podróży na Wschód. Tego rodzaju wota spotkać można w wielu zabytkowych świątyniach siedmiogrodzkich. 64 metrowej wysokości Wieża Zegarowa – nazwę zawdzięcza zegarowi z 1648 roku, którego skomplikowany mechanizm porusza figurki znajdujące się po dwu stronach wieży – jest najbardziej znaną budowlą i wizytówką miasta.

 

Wcześniej mieścił się w niej ratusz, obecnie muzeum. A w nim stare dokumenty miejskie, broń, ikony oraz dawne przedmioty codziennego użytku. Uwagę przyciąga m.in. zestaw narzędzi dentysty – chirurga z XVIII w. i, oczywiście, mechanizm zegara. Wieża Zegarowa jest równocześnie bramą – jedną z dwu połączonych przejściem między murami – do Dolnego Miasta.

 

Za nim jest niewielki trójkątny placyk Hermanna Obertha, przy którym stoi dom rodzinny tego pioniera techniki rakietowej i kosmonautyki. Obok niego są popularne puby, w lecie ze stolikami na zewnątrz. Z sighişoarskich świątyń najcenniejszą, posiadającą najwięcej zabytkowego wyposażenia jest, również już wspomniana, katedra – Kościół na Górze.

 

Na ten najwyższy ( 429 m n.p.m. ) poziom miasta wchodzi się z najszerszej w nim, biegnącej od Długiego Targu oficjalnie nazywanego ulicą Szkolną, po drewnianych, krytych Schodach szkolnych, zwanych też Schodami kanoników. Zbudowano je w 1642 roku aby uczniowie i nauczyciele mogli w czasie niepogody, zwłaszcza zimą, bezpiecznie chodzić do szkoły znajdującej się obok katedry, a także wierni na msze.

 

Początkowo liczyły one 300 stopni, później zredukowano je do 175. Gotycka katedra św. Mikołaja, z metryką od 1345 roku, jest budowlą masywną, z przyporami, na których znajdują się cztery rzeźbione kamienne figury. Pierwotnie katolicka, od 1547 roku luterańska, również zachowała sporo cennego wyposażenia sprzed okresu Reformacji. Chociaż większość fresków w niej wówczas zamalowano.

 

Podczas renowacji świątyni w latach międzywojennych odsłonięto jednak te, które nie uległy zniszczeniu i poddano konserwacji. Dziś zachwycają nie tylko nowoczesnością rysunku, ale i soczystością oraz pięknem barw. Cenny w tej świątyni jest ołtarz główny i boczne oraz gotycka kamienna ambona.

 

Ponadto drewniane stalle w prezbiterium, po prawej stronie z czterema barwnymi tarczami herbowymi króla Węgier Macieja Korwina, jego żony Beatrycze, księcia Siedmiogrodu, a później króla Polski Stefana Batorego oraz węgierskiego króla Władysława III.

 

Wśród wielu innych zabytków jest również – na pierwszym od wejścia filarze oddzielającym nawę główną od prawej bocznej – najcenniejszy w tej katedrze, piękny ołtarz – poliptyk z 1520 roku poświęcony św. Marcinowi. Namalowany przez Jana Stwosza, syna Wita – twórcy Ołtarza Mariackiego w Krakowie. Pierwotnie znajdował się on w kościele Klasztornym.

 

To tylko najważniejsze obiekty, zabytki i ich detale w mieście. Dodać do nich należy baszty, bramy i mury obronne, które trzeba oglądać zarówno w dzień, jak i podświetlone w nocy. I wiele innych miejsc w zabytkowej części miasta o niezwykłej, wręcz magicznej atmosferze, zniechęcającej do wyjazdu z niego.

 

Warto spędzić w Sighişoarze przynajmniej kilka dni, a nawet pozostać dłużej. I – oczywiście – pojechać do niej, nawet specjalnie, jeżeli się jeszcze tam nie było. Dodam, że miasto jest obecnie powoli restaurowane, odzyskuje swój dawny blask po latach zaniedbań ciągle widocznych na murach i ścianach wielu domów, świątyń oraz obiektów użyteczności publicznej.

 

Zdjęcia autora.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com