SKARBY SIEDMIOGRODU: SYBIN

Ze wszystkich stron patrzą na mnie ogromne oczy. Dopiero po chwili uświadamiam sobie, że to tylko wkomponowane w strome dachy pokryte ceglaną dachówką wąskie, z półokrągłym obramowaniem od góry i prostym od dołu, okna z jak gdyby prostokątnymi źrenicami szyb.

 

Jestem na Piaţa Mare – Wielkim Rynku na Starym Mieście w Sybinie. Jednej z dwu historycznych stolic Siedmiogrodzkich Sasów w Transylwanii, w Rumunii. Mieście o kulturalnym, historycznym i architektonicznym znaczeniu dla kraju porównywalnym z naszym Krakowem. A te okna – oczy w dachach są elementem architektury sybińskiego regionu.

 

Widziałem je również w historycznym miasteczku Râşinari i kilku innych miejscowościach. Po dwa, trzy, pięć na każdej ze stron dachu starych kamieniczek i wiejskich domów. Sybińska Starówka jest piękna gdy ogląda się ją z bliska, z poziomu placów, ulic i uliczek. Ale chyba jeszcze bardziej z góry, z dwu punktów widokowych.

 

 Z najwyższej w mieście – ponad 73 metrowej wieży ewangelickiego kościoła parafialnego, a zarazem największej gotyckiej bazyliki Siedmiogrodu oraz najcenniejszego zabytku miasta. Rozciąga się z niej szeroka panorama aż po otaczające je wzgórza, z wieżami i dachami domów na pierwszym planie.

 

A z niższej od kościelnej, Wieży Ratuszowej, brama w której łączy rynki: Wielki i Mały, widać to co znajduje się w zasięgu wzroku w większym przybliżeniu. Także place, ulice, a nawet ludzi. I są to widoki, dla których warto wspinać się po niezliczonych schodach. Dają bowiem lepsze pojęcie, niż tylko te z poziomu ziemi, jak pięknym, pełnym zabytków, obecnie około 170-tysięcznym miastem jest Sybin.

 

Z historią sięgająca czasów antycznych oraz wspaniałym rozkwitem od epoki średniowiecza, poprzez Renesans, Barok i następne epoki. Już Rzymianie docenili nie tylko strategicznie ważne położenie tego miejsca nad rzeką Cibin. Dziś w południowym Siedmiogrodzie, u podnóży gór Sybińskich.

 

Na przecięciu starych traktów handlowych, z których najważniejszy, przełomem rzeki Aluty, był od najdawniejszych czasów najdogodniejszym przez Karpaty na Półwysep Bałkański. A zarazem szlaków kulturowych, gdyż wzdłuż tej rzeki przebiegała wschodnia linia oddzielająca cywilizację Imperium Romanum od Barbarii. I zbudowali w tym miejscu osadę Caedonia.

 

Na jej ruinach niemieccy koloniści sprowadzeni przez królów węgierskich założyli na początku XII wieku średniowieczną Villa Hermani. Która swoją późniejszą – po raz pierwszy w dokumentach pojawiła się ona w 1366 roku, a wcześniej, w XII w. występowała jako Cibinium, nazwę miasta – Hermannstadt zachowała, obok rumuńskiej Sibiu, po dziś dzień.

 

Nawet na odlewanych w 2007 roku żeliwnych pokrywach ulicznych studzienek kanalizacyjnych z herbem miasta. Dla Węgrów to ciągle Nagyszeben. Dla nas – Polaków, mających w przeszłości bardzo bliskie relacje z Siedmiogrodem, Sybin. Przez wielki nakładały się tu trzy kultury. Obok niemieckiej i rumuńskiej, także węgierska, bo przecież Siedmiogród zwany tu Transylwanią, aż do roku 1919 należał do Węgier.

 

Niemiecka, w tutejszej tradycji zwana saską, gdyż Sasi przybyli w te strony w ostatniej fali zaproszonych, co warto podkreślić, średniowiecznych osadników znad Renu, Dunaju i Łaby, odegrała jednak rolę szczególną. Osadnicy znaleźli tu bowiem znakomite warunki egzystencji. Ich rzemiosło i handel, plus pracowitość, w tak dogodnym z punktu widzenia średniowiecznych i późniejszych traktów handlowych miejscu, stały się podstawą dobrobytu mieszkańców.

 

A także nowoczesności. Już w 1292 roku powstał tam, pierwszy w Siedmiogrodzie, szpital miejski. W 1376 istniało w mieście 19 cechów, których członkowie uprawiali 25 rzemiosł. Dla porównania: ówczesny Augsburg miał 15 cechów, a Kolonia 22. W 4 lata później założono pierwszą szkołę wraz z biblioteką. Podobnych sybińskich „nowinek” można wymienić więcej.

 

W 1494 roku złożono w Sybinie pierwszą w Siedmiogrodzie aptekę, a w 1528 r. drukarnię. W której w 1544 r. wydano pierwszy drukowany tekst rumuński – protestancki katechizm. W 1778 r. Martin Hochmeister zaczął wydawać pierwsze, również w Siedmiogrodzie, czasopismo teatralne „Theater Wochenblatt”. A w 10 lat później otworzył pierwszy publiczny teatr. Wydawał też pierwszą gazetę „Siebenbürgische Zeitung”.

 

Nie zamierzam mnożyć tych przykładów, ale trudno nie wspomnieć, że w 1885 r. działała w mieście pierwsza linia telefoniczna. A w 1905 r. jeździł – jako w drugim mieście europejskim – elektryczny tramwaj oraz świeciły, jako w trzecim w monarchii Austro-węgierskiej, elektryczne latarnie.

 

Z ciekawej, a bywało, że i burzliwej przeszłości Sybina warto też przypomnieć, iż został on zdobyty podczas Wiosny Ludów, 11 marca 1849 roku, przez wojska dowodzone przez gen. Józefa Bema. Zwycięstwo to poprzedzone zostało pierwszą bitwą, w której dowodził on tam przeciwko armii cesarskiej, 21 stycznia tegoż roku, w pobliżu miejscowości Şura Mare. Kilka kilometrów na północ od miasta.

 

Muszę jednak cofnąć się o kilka wieków, gdyż zabytki, które możemy dziś oglądać, mają starszą metrykę. Oprócz pracy, dla mieszkańców najważniejsza była bowiem religia i bezpieczeństwo. Wkrótce po osiedleniu się w tym miejscu Sasów, powstała romańska bazylika mariacka. Później na jej miejscu wzniesiono obecną bazylikę późnogotycką.

 

Rozbudowywana w XV i na początku XVI w., obecny wygląd uzyskała około roku 1520. Z wieloma zachowanymi wewnątrz, pomimo Reformacji, ołtarzami, cennymi malowidłami, chrzcielnicą z 1438 r. itd. Młodsze, ale największe w Siedmiogrodzie – 6000 piszczałek - są w niej organy. Świątynia przechodzi obecnie rewaloryzację, niewiele więc można w niej, chociaż jest czynna, obejrzeć. Ale warto do niej wejść już tylko po to, żeby zobaczyć stare, pięknie rzeźbione w kamieniu płyty nagrobne w pomieszczeniu pod chórem.

 

O wiele więcej przetrwało w Sybinie zabytków świeckich. Co prawda z dawnych średniowiecznych 40 baszt zachowało się tylko kilka, to fragment murów obronnych z nimi oraz sąsiadujące Planty bardzo przypominają krakowskie. XIII – wieczną metrykę mają Wieża Schodów i Pasaż Schodów łączące Dolne i Górne Miasto wzdłuż drugiej linii obwarowań.

 

Warto podkreślić, że w Sybinie, inaczej niż w większości średniowiecznych miast, najpierw powstało dolne, a dopiero później górne. Zabytków jest naprawdę dużo. Oprócz już wymienionych, także Stary Ratusz, obecnie Muzeum Historyczne z pięknym dziedzińcem kojarzącym się z krakowskim Collegium Maius. Wspomniana już, również XIII–wieczna Wieża Ratuszowa, będąca w przeszłości zarazem bramą w drugim obwodzie obwarowań miejskich.

 

Tę ostatnią funkcję zachowała po dziś dzień, chociaż miejsce murów, których stanowiła fragment, zajęły budynki mieszkalne i użyteczności publicznej. Cennych jest w mieście również kilka budowli XVIII–wiecznych. Przede wszystkim masywny kościół jezuicki, a obok niego barokowy pałac zbudowany w latach 1777-1787 przez gubernatora Siedmiogrodu Samuela Brukenthala.

 

Ze wspaniałym portalem wzorowanym na pałacach wiedeńskich oraz z cenną kolekcją sztuki, której był kolekcjonerem. Udostępnionej do zwiedzania już w 1807 roku. Siedem lat wcześniej – co się tu podkreśla, od londyńskiej National Gallery. Dziś jest to Muzeul Naţional Brukenthal – Muzeum Narodowe Brukenthal.

 

W jego zbiorach – najlepszej kolekcji sztuki w Siedmiogrodzie, liczącej się w skali europejskiej – są dzieła malarzy holenderskich, flamandzkich, niemieckich, włoskich, austriackich i, oczywiście, siedmiogrodzkich oraz rumuńskich. Wśród nich m.in. Lukasa Cranacha Starszego, Tycjana, Paolo Veronse, cenne ryciny m.in. Piranesiego itp. Zwiedzając to muzeum na miejscu kilku najcenniejszych dzieł mogłem obejrzeć niestety tylko ich kolorowe fotografie i przeczytać informację: wypożyczone na wystawę w… Gdańsku.

 

Niemal każdy stary dom, a są wśród nich również – znowu podobieństwo z Krakowem – pałace, np. „Pod Kariatydami” przy obu rynkach: Małym i Dużym, to zabytek przeszłości. Najwyżej cenione przez specjalistów są Casa ( czyli dom ) Böbel, Hecht, Haller, Filek, Karl und Michael Brukenthal. Popularny jest żeliwny Most Kłamców przerzucony na Małym Rynku nad ulicą prowadząca do Dolnego Miasta. Według legendy zawali się on, gdy przejdzie po nim kłamca. Ale stoi już ponad 1,5 wieku – od 1859 roku.

 

Warta zobaczenia, chociaż młoda, bo z początku XX wieku, jest duża cerkiew metropolitalna św. Trójcy z pięknym ikonostasem oraz freskami. A także kilka innych świątyń kilku religii. Sybińska Starówka, mniejsza od krakowskiej, ale większa od warszawskiej, to tylko najstarsza, zabytkowa część miasta. Warto zwrócić uwagę, że niektóre zabytki dostosowano do współczesnych potrzeb.

 

Nie tylko wspomniany Pałac Brukenthala czy Stary Ratusz, ale również stare domy. Np. w kamienicy z 1589 r. przy Małym Rynku, w której była najstarsza apteka, jest obecnie Muzeum Historii Farmacji. W Domu Rzeźników ( Sukiennicach ) – galeria sztuki. W Domu pod Hermesem – Muzeum Etnograficzne. Zaś w Grubej Baszcie – Turnus Gros już w 1788 roku powstał pierwszy miejski teatr – Sala Thalia.

 

Od biegnącej po wewnętrznej stronie murów ul. Cetăţi ma on portal z datami na szczycie frontonu: 1788 – 2004. Natomiast od Plantów jest to półokrągła baszta. Znacznie większa, nowoczesna część miasta, znajduje się poza Starówką. Z domami mieszkalnymi i budynkami użyteczności publicznej, sklepami, hotelami, restauracjami, barami i wieloma innymi obiektami w których można ciekawie spędzić czas.

 

Chociaż zagraniczny turyści, czemu trudno się dziwić, przyjeżdżają do Sybina przede wszystkim po to, aby zobaczyć w nim zabytki przeszłości. Bo one, oczywiście, ale również piękno i tutejsza atmosfera, najbardziej zasługują na uwagę.

 

Zdjęcia autora.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com