LITWA: TAJEMNICE WILEŃSKIEJ KATEDRY

Na rozległym, pustym od południowej strony placu, który w przeszłości był dosyć szczelnie zabudowany, wznosi się surowa, klasycystyczna bryła wileńskiej archikatedry. Z potężnym frontonem o 6 kolumnach, dwiema kopułami nad kaplicą św. Kazimierza i zakrystią oraz stojącą osobno w odległości kilkunastu metrów od głównego wejścia dzwonnicą – dawną basztą w murach obronnych średniowiecznego miasta, zamienioną w XVI w. w dzwonnicę po dobudowaniu 2 pięter. Zespół ten, obok Ostrej Bramy i Wieży Gedymina na pobliskiej Górze Zamkowej, stanowi najbardziej znany symbol Wilna.

 

Niewielu wiernych i turystów odwiedzających tę świątynię, nie mówiąc już o tych, którzy nigdy jeszcze w niej nie byli, wie jednak, jak burzliwe i pełne tajemnic dzieje ma ona za sobą. Była bowiem co najmniej sześciokrotnie budowana, odbudowywana, a nawet gruntownie przebudowywana. Zmieniając w czasach komunistycznych przeznaczenie z miejsca kultu na muzeum sztuki i salę koncertową.

 

POCZĄTKI TONĄ W MROKACH DZIEJÓW

 

Przeszłość tej katedry, zwłaszcza jej początki, nadal budzi wątpliwości. We współczesnych przewodnikach można przeczytać, że pierwszą świątynię chrześcijańską na Litwie wzniósł w tym miejscu w połowie XIII w. litewski książę Mendog (?-1263), później pierwszy i jedyny król Litwy. Który ochrzcił się wraz z rodziną w obrządku zachodnim, bo od tego Watykan uzależniał zgodę na koronację.

 

Ale nie ochrzcił poddanych, więc po jego śmierci kościół zburzono i postawiono na tym miejscu pogański ołtarz ofiarny. Równocześnie jednak brak na ten temat nawet wzmianki w najpełniejszym jaki znam, przedwojennym opisie katedry w przewodniku krajoznawczym „Wilno”. Napisanym przez profesora USB Juliusza Kłosa, wybitnego znawcę tematu, a wydanym przez Wileński Oddział PTT-K.

 

W jego trzecim, poprawionym wydaniu z roku 1937 – korzystam z niektórych zawartych w nim faktów i informacji – autor napisał:

 

„Założona przez Jagiełłę w dn. 10 marca 1387 r. na miejscu pogańskiego gaju i świątyni, jako kościół drewniany, spłonęła doszczętnie w 1419 r. Do odbudowy katedry, teraz już murowanej, przyczynił się głównie w. ks. Witold. Resztki katedry Witoldowej, a mianowicie znaczny fragment ściany frontowej i fragment gotyckiego filaru odkryto w r. 1931 wpobliżu chóru na głębokości przeszło półtorametrowej pod dzisiejszą posadzką.”

 

W ciągu ponad 5 wieków jakie upłynęły między tymi datami, chociaż po tej drugiej także, katedra przechodziła wzloty i – dosłownie – upadki. Zainteresowanych szczegółami odsyłam do tego wartościowego przewodnika, którego reprint w dużym, 50-tysięcznym nakładzie, ukazał się kilkanaście lat temu (nie jest datowany) w Gdańskiej Oficynie Wydawniczej.

 

Trudno jednak nie wspomnieć przynajmniej o podstawowych faktach dotyczących tej świątyni. W następnych dziesięcioleciach XV w. powstawały przy niej liczne kaplice fundowane przez książąt i magnatów litewskich.

 

NA GRZĄSKIM, BAGNISTYM GRUNCIE

 

Ostatnią z nich wzniesioną w 1480 r., a więc przed pierwszą gruntowną przebudową katedry rozpoczętą w 1522 roku, była kaplica królewska Kazimierza Jagiellończyka. Efekty tej przebudowy jeszcze w jej trakcie zniszczył pożar w roku 1530. Kolejną, która zmieniła dawny gotycki układ świątyni, przeprowadzono w latach 1534-1557 pod kierunkiem rzymskiego architekta Bernarda Zenobiego.

 

Gmach postawiony na grząskim, bagnistym gruncie, był jednak dosyć słaby. Już w 1596 r. musiano przebudować jego ścianę frontową. Po wielkim pożarze w roku 1610 konieczną okazała się kolejna, trzecia już wielka przebudowa, która trwała ponad 20 lat.

 

To wówczas zbudowano – było to dzieło kolejnego architekta włoskiego, Konstantyna Tencalli – najcenniejszy nadal fragment katedry – kaplicę św. Kazimierza, kanonizowanego w 1603 roku. I umieszczono w niej jego relikwie. Zaś w 1648 roku pod jej ołtarzem złożono w cynowo-ołowianych puszkach serce, i jak się okazało dopiero w 1931 roku, także wnętrzności króla Władysława IV Wazy.

 

Dramatyczne chwile przeżywała świątynia podczas Potopu. Na prawie 6 lat, od 1655 do 1660 r. zajęły ją, wraz z zamkiem i miastem, wojska moskiewskie niszcząc oraz rabując co się dało. Na szczęście w porę wywieziono relikwie św. Kazimierza i prawdopodobnie wówczas też na głucho zamurowano kryptę z trumnami króla Aleksandra Jagiellończyka i żon Zygmunta Augusta: Elżbiety i Barbary.

 

Moskale zniszczyli natomiast prawdopodobnie grób w. ks. Witolda. Konieczna okazała się kolejna gruntowna przebudowa katedry, już w stylu baroku. W końcu XVII w. odzyskała ona dawną świetność, odnowiono też ocalałe malowidła i inne detale. Nie zadbano niestety o lepsze posadowienie budowli zalewanej przez wody gruntowe.

 

W STYLU KLASYCYZMU

 

2 września 1769 r. runęła wieża frontowa niszcząc sklepienie kaplicy NMP i zabijając 6 znajdujących się w niej księży. W 8 lat później przystąpiono więc do piątej już, gruntownej odbudowy i przebudowy świątyni w stylu klasycystycznym, pod kierunkiem wileńskiego architekta Wawrzyńca Gucewicza. To wówczas otrzymała ona obecny kształt, chociaż jego autor nie doczekał końca prac umierając w 1798 roku. Przebudowę dokończył w 1801 r. prof. architektury Michał Szulc.

 

Rzeźby wykonał zaś w większości Tommas Righi, zewnętrzne w niszach ścian południowej i północnej natomiast Kazimierz Jelski. To wówczas katedra otrzymała m.in. monumentalny, 6-kolumnowy klasycystyczny portyk. Z drewnianymi, pokrytymi blachą, nieproporcjonalnie wielkimi aby lepiej było je widać z dołu, postaciami św. Heleny z pozłacanym krzyżem oraz św. Stanisława i św. Kazimierza na szczycie.

 

Z dużą kompozycją figuralną w tympanonie przedstawiającą ofiarę Noego, posągami 4 ewangelistów między pilastrami portyku, a nad nimi 5 płaskorzeźbami ze scenami z dziejów apostolskich. I wielkimi posągami proroków Mojżesza i Abrahama w niszach po obu stronach głównego wejścia. Natomiast w niszach ścian bocznych: południowej posągi 7 królów polskich, a zarazem wielkich książąt litewskich i północnej 5 świętych zakonu jezuitów.

 

Wewnątrz, poza 3 nawami, znalazło się 11 kaplic, a w niszach ścian zamykających nawy boczne od strony prezbiterium, kolejne ogromne posągi „Miłość Boga” i „Miłość bliźniego”, też dzieła T. Righi’ego. Ale złe fatum nie opuszczało katedry. Wielka powódź wiosną 1931 roku zalała ją powodując zapadnięcie się posadzek w kaplicy św. Kazimierza i w lewej nawie bocznej. Popękały też stropy, mury i dźwigary w portyku.

 

POWÓDŹ ODSŁONIŁA KRÓLEWSKIE SZCZĄTKI

 

Gruntowne badania stanu budowli przed jej konserwacją odsłoniły krypty, a ściślej cały ich labirynt. Oraz liczne groby i trumny, wśród nich wspomnianego już Aleksandra Jagiellończyka oraz królowych Elżbiety i Barbary Radziwiłłówny. Tylko szczątki tej ostatniej okazały się w nienajgorszym stanie, gdyż w trumnie zasypano je popiołem i wapnem przed jej długą podróżą z Krakowa do Wilna.

 

Przypomnę, że ta ukochana żona Zygmunta Augusta z którą wziął potajemny ślub, później, po złamaniu przez króla oporu magnaterii, koronowana została w 1550 roku na królową Polski i wielką księżnę litewską. Zmarła zaś 8 maja 1551 roku, i po trwającej ponad 6 tygodni podróży jej trumny miedzy dwiema stolicami, której towarzyszył zbolały wdowiec, pochowana została w wileńskiej katedrze 24 czerwca 1551 roku.

 

Odnalezione szczątki króla Aleksandra i królowej Elżbiety walały się w mule. Ich czaszki z koronami leżały w piasku, podobnie jak złamany i przeżarty przez rdzę królewski miecz. Złożono je w tymczasowych trumnach, aby później umieścić, podobnie jak urnę z sercem króla Władysława IV Wazy, w mauzoleum – krypcie pod kaplicą św. Kazimierza.

 

I przystąpiono do, chyba nareszcie solidnego, umacniania katedry i jej fundamentów. Portyk podparto 50 żelazobetonowymi palami wbitymi w ziemię na głębokość do 15 m. Każdą z 6 kolumn, które i obecnie oglądamy, dźwigają 4 żelazne belki wsparte na 8 takich palach. Wykonano też wiele innych koniecznych prac, wymieniono m.in. posadzki. Nawę główną świątyni udostępniono wiernym pod koniec 1936 r., prace w kaplicach i kryptach trwały nadal.

 

Komuniści po włączeniu Litwy do ZSRR zamknęli katedrę, zamieniając ją następnie, jak już wspomniałem, w salę koncertową i galerię sztuki. Figury na szczycie frontonu zostały usunięte. Te, które stoją na nim obecnie, zostały odtworzone przez rzeźbiarza Stanislovasa Kuzmę po odzyskaniu świątyni przez wiernych 5 lutego 1989 roku.

 

KAPLICA ŚW. KAZIMIERZA

 

Archikatedra jest główną świątynią katolicką Litwy. Najcenniejsza i przede wszystkim przyciągająca turystów, jest w niej kaplica św. Kazimierza. Z ołtarzem, w którym w srebrnej trumnie znajdują się relikwie tego świętego. A także przedstawiający go obraz z trzema rękoma i związaną z nim legendą.

 

Według niej artysta malując w 1520 r. wizerunek królewicza jeszcze przed jego kanonizacją (żył on w latach 1458-1484, kanonizowany został dwukrotnie: w 1521, ale papieskiej bulli nie ogłoszono i w 1602 r., pochowany został w katedrze 4 marca 1484 r.) usiłował zamalować niezbyt udaną jedną z nich, malując inną, zgiętą w łokciu.

 

Ale kilka prób zamalowania kończyły się niczym. Ta „trzecia” ręka zawsze wyłaniała się spod farby, co uznano za cud, i już pozostała na obrazie. W niszach w rogach tej kaplicy znajdują się drewniane, posrebrzane posągi królów: Władysława Jagiełły, Władysława Warneńczyka, Kazimierza Jagiellończyka, Jana Olbrachta, Aleksandra Jagiellończyka, Zygmunta Starego, Zygmunta Augusta i królewicza św. Kazimierza.

 

Uwagę przyciąga też, stojąca po lewej stronie obok ołtarza drewniana, pozłacana ambona w kształcie kielicha unoszonego przez ukoronowanego orła z rozpostartymi skrzydłami. Według innej legendy była to przenośna ambona księdza Piotra Skargi (1536-1612) z której korzystał on podczas mszy odprawianych w trakcie pochodów wojennych.

 

Zdaniem naukowców pochodzi ona jednak dopiero z końca XVII w. Zabytkowe, z XVII w., są również dwa duże malowidła ścienne w tej kaplicy przedstawiające otwarcie, w 120 lat po śmierci, trumny św. Kazimierza z nienaruszonym ciałem oraz cud wskrzeszenia dziewczynki przy jego grobie. W archikatedrze o surowym, klasycystycznym wnętrzu, są tylko dwa ołtarze:

 

Wielki, zwany też Wikariackim i Kanoniczy, stanowiące jak gdyby jedną całość. Sporo jednak jest w niej obrazów, rzeźb, pamiątkowych tablic, głównie z XVII w. oraz wspomniane już pozostałe 10 kaplic już nie tak okazałych. Obok kaplicy św. Kazimierza główną atrakcją turystyczną archikatedry są jednak krypty.

 

SKARBY W KRYPTACH

 

Wchodzić do nich można, po kupieniu biletu, wyłącznie w grupach z przewodnikiem. Są bowiem rozległe i nie trudno się w nich zagubić. Dobrze odnowione i utrzymane, mają głównie gotyckie sklepienia. W gablotach prezentowane są stare cegły i zabytkowe fragmenty dekoracji kamiennych, informacje o pochowanych w nich władcach itp.

 

Obejrzeć można m.in. drewnianą, okutą skrzynię w której miano złożyć, gdyby udało się je odnaleźć, kości w. ks. Witolda. Ciekawy jest fragment z nakładającymi się na siebie warstwami murów, od najstarszych budowli w tym miejscu, a także posadzek świątyń. Jedna ze średniowiecznych, z zielonego kamienia, znajduje się o około 2 metrów poniżej obecnej.

 

Eksponowane jest także najstarsze na Litwie malowidło – scena Ukrzyżowania – którym pokryta była jedna z trumien. Jego oryginał obejrzeć można tylko przy pomocy lustra, gdyż znajduje się w nieodstępnej krypcie, zamkniętej kratą. Natomiast obok niej na ścianie umieszczona jest jej kopia. Najciekawsza bezwątpienia jest krypta królewska.

 

Stoją w niej, w dosyć dużej odległości od siebie, trzy trumny ze szczątkami odnalezionymi w 1931 r. oraz kamienna urna z sercem Władysława IV Wazy. Na ścianach obok nich zaś marmurowe tablice z wykutymi imionami spoczywających w trumnach władców. Niestety, tylko po litewsku, chociaż byli to królowie i królowe Polski, a zarazem wielcy książęta i księżny Litwy.

 

Większości zwiedzających to miejsce Polaków trudno więc bez pomocy przewodnika zrozumieć, że „Barbora Radvilaitė Žygimantenė, 1520-1551” to Barbara Radziwiłłówna, a ściślej, bo tak pisze się po litewsku nazwiska i imiona kobiet, „Barbara Radziwiłłówna Zygmuntowa”. Podobnie „Aleksandras Jogailaitis, 1461-1506” to Aleksander Jagiellończyk. „Elžbieta Žygmantienėto Elżbieta Zygmuntowa, a „Vladislovo IV Vazos Palaikai, 1595-1648” to Władysław IV Waza.

 

Co kraj, to obyczaj. Tyle, że w czasach gdy ich chowano, powszechnie w tych sferach mówiło się po łacinie i po polsku. Zaś na książęcym dworze litewskim w najlepszym razie także po starorusku, nie zaś litewsku. Zwiedzenie wileńskiej archikatedry z jej kryptami oraz poznanie niezwykłych dziejów tej budowli jest jednak ciekawe i ważne. Zawiera ona bowiem ogromny kawał historii Litwy, ale chyba i nie mniejszy Polski.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com