LITWA: GÓRA KRZYŻY

My mamy prawosławną Świętą Górę w Grabarce na Podlasiu, na której obok cerkwi i żeńskiego klasztoru stoją od niepamiętnych czasów – i ustawiane są ciągle nowe – tysiące już krzyży.

Litwini mają natomiast swoją, katolicką, chociaż nie tylko, Górę Krzyży – Kryžių kalnas położoną 12 km na północ od wojewódzkiego (okręgowego), ponad 100-tysięcznego miasta Szawle – litewska nazwa Šiaulai.

Wpisaną na Listę Dziedzictwa UNESCO. Czytałem o tym miejscu wielokrotnie. Oglądałem dziesiątki zdjęć z niego. Ale tylko zobaczenie go na własne oczy daje pojęcie o jego niesamowitości i magii.

 

          NAD RZECZKĄ KULPC

 

A tak się złożyło, że trasy moich licznych podróży po Litwie w ciągu już grubo ponad półwiecza nigdy nie prowadziły tędy. Odwiedzenie Góry Krzyży okazało się możliwe dopiero obecnie. Wznosi się ona w pobliżu rzeki Kulpç, jest niewysoka, zaledwie 10-metrowa.

Wejść na nią można z budynku przy dużym parkingu, pokonując dosyć długą drogę pielgrzymią wykładaną betonowymi kostkami, prowadzącą przez rozległe błonia, na których mogą gromadzić się tysiące ludzi. Możliwe jest także dojście krótsze, od strony szosy.

Góra Krzyży, nazywana też Zamkową, gdyż przed wiekami stało na niej grodziszcze, ma kształt podłużnego siodełka. Z daleka widać tylko najwyższe krzyże, kilkumetrowej wysokości, wyciosane z dębowego drewna, lub wykonane z metalu. A także wysoką figurę Chrystusa.

Im bliżej celu, tym dostrzega się niezliczone mniejsze krzyże, a podchodząc zupełnie blisko również malutkie, nawet kilkucentymetrowe. Są ich setki tysięcy, niektóre źródła wspominają nawet o milionach.

Każdy pielgrzym oraz większość turystów pozostawia w tym miejscu kolejny. Jedni większe, z dedykacjami, wbijają je w ziemię, z trudem znajdując pod nie miejsce.

Inni opierają swoje o wcześniej już postawione, lub wieszają na ich ramionach. Najmniejsze zaś krzyżyki kładą po prostu tam, gdzie się da.

 

KRZYŻE, FIGURY, OŁTARZ

 

Wchodzę główną alejką prowadzącą na szczyt wzgórza oglądając i fotografując wszystko, co zwraca moją uwagę. A z niego schodzę nieco w dół na wspomniane siodełko, czy – chociaż to określenie grubo na wyrost – maleńką przełęcz. Z niej zaś na drugi, niższy szczyt. Jest dzień powszedni, ludzi stosunkowo niewiele, najwyżej kilkadziesiąt osób.

Część modli się, większość ogląda, liczni fotografują przynajmniej telefonami komórkowymi. A jest co. Wspomniane już najwyższe krzyże, wśród nich papieski, bo pielgrzymował tu również Jan Paweł II, z Ukrzyżowanym. Jedne niezłej klasy rzeźby, inne wyciosane dosyć prymitywnie, ale z pasją.

Jest kilkumetrowej wysokości figura Chrystusa wyrzeźbiona w jednym, popękanym już pniu, i osobno przymocowanymi później rozłożonymi rękoma. Widzę krzyże – kapliczki, oraz samodzielne, na wysokich palach. Kolejnego drewnianego Jezusa niosącego potężny krzyż, jak na Golgotę.

I wyciosanego w kamieniu chyba bardzo dawno, bo omszałego. Mijam ołtarz z gipsową, modlącą się Madonną ustawioną między dwiema tablicami z litewskim tekstem Dekalogu. A także samotną, wysoką figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem. W innym miejscu mniejszą, dosyć prymitywnie wyciosaną z drewnianego pnia.

 

TAKŻE PRAWOSŁAWNE I GWIAZDA DAWIDA

 

Ale czy to Madonna, czy tylko postać kobiety podtrzymującej nieproporcjonalnie dużymi dłońmi, trzymanego na prawym przedramieniu sporego już chłopca? Jest bardzo wiele zwykłych, tanich cmentarnych krzyży grobowych, drewnianych z aluminiowymi Ukrzyżowanymi, lub nawet metalowych.

I już niezliczone tysiące małych i zupełnie maleńkich krzyżyków bez żadnych ozdób. Natrafiam również na symbole innych religii bądź wyznań. Przy głównej alei widzę półokrągłą, przezroczystą tablicę z Gwiazdą Dawida i stojącym na niej krzyżem, wpisanymi w trójkąt.

W innych miejscach krzyże prawosławne, wśród nich wpisane, a ściślej wycięte pośrodku katolickiego, jak negatyw. Oglądam i fotografuję różne dedykacje i intencje, z jakimi krzyże przynieśli tu wierni i pielgrzymki. Także polskie.

Chociażby tabliczkę z tekstem: „Polska. Wiara, Nadzieja – Zbawienie. Pielgrzymi z parafii p.w. Wszystkich Świętych. Brusy, 02.09.2013 r.”. Czy: „Apostolstwo Dobrej Śmierci w Śremie – Pielgrzymka – Sierpień 2005.” Ale również zawieszone na krzyżach niezliczone różańce, a nawet laleczki, maleńkie skórzane rękawiczki oraz wiele innych, trochę zaskakujących przedmiotów.

W budynku przed wejściem na teren tego sanktuarium oraz sąsiadującym z nim pawilonie handlowym można kupić krzyże w ogromnym wyborze i chyba na każdą kieszeń. To oferta dla tych, którzy w ostatniej chwili decydują się zanieść na Górę również własny.

 

          ZACZĘŁO SIĘ W XIV WIEKU

 

Pierwsze krzyże stawiano tu już, najprawdopodobniej, w XIV-XV wieku. Po chrzcie Litwy w 1387 r. i Żmudzi w 1413 r. To wówczas na górze postawiono kaplicę, a obok niej ustawiano symbole Męki Pańskiej. Ale początkowo było ich niewiele, miały wyłącznie religijny charakter.

Zmieniło się to po Powstaniu Listopadowym 1830-1831 roku, nasiliło po Styczniowym 1863-1864. Władze carskie zabroniły bowiem stawiać krzyże na grobach powstańców. Ustawiane tutaj stawały się symbolami hołdu oddawanego poległym i ofiarom zsyłek na Sybir. A także litewskich i polskich dążeń niepodległościowych.

Pojawiły się pielgrzymki. Budziło to wściekłość Rosjan. Wileński gubernator Murawiow – „wieszatel” jako pierwszy chciał zniszczyć tę Górę. Nie udało mu się. Na miejscu usuniętych krzyży stawało więcej nowych. W roku 1900 tylko dużych stało tu już 136. A w 1940 około 400 dużych i 800 małych.

W czasach komunistycznych również próbowano kilkakrotnie usunąć je, wymazać to miejsce z mapy i świadomości ludzi. W 1961 r. „nieznani sprawcy” połamali bądź spalili około 5000 krzyży. W 1973 kolejnych kilkaset zniszczyły buldożery. Również bez skutku, gdyż szybko, często w nocy, stawiano nowe.

 

          ANI ROSJANIE, ANI KOMUNIŚCI NIE ZDOŁALI ZNISZCZYĆ TEJ GÓRY

 

A gdy w 1977 roku zamierzano zbudować na rzeczce Kulpç zaporę wodną, aby spiętrzona woda zalała Górę, powstał tak silny protest Litwinów, że władze musiały zrezygnować z tego planu. W niepodległej Litwie kolejne krzyże stawiają tu pielgrzymi z kraju i litewskiej diaspory zarówno europejskiej, jak i północno oraz południowo amerykańskiej.

A także z parafii polskich na Litwie i w kraju. No i oczywiście indywidualni pielgrzymi i turyści. Jeszcze kilka lat temu szacowano, że tylko największych stoją tu setki, a dużych kilkadziesiąt tysięcy. Obecnie mówi się o setkach tysięcy, a spotkałem się z szacunkiem, chyba jednak przesadzonym, już ponad miliona krzyży.

Ale tak naprawdę nikt nie próbował i nie jest chyba już w stanie dokładnie ich policzyć. Bo tylko w jednym miejscu, koło większego krzyża, a w innym obok i na kapliczce, widziałem ich, licząc na oko, po co najmniej kilka tysięcy. Jest to jedno z tych miejsc na Litwie, które koniecznie trzeba zobaczyć. Niepowtarzalne chyba nie tylko w tym kraju, ale na świecie.

 

          Zdjęcia autora

 

 

        Autor uczestniczył w wyjeździe na Litwę, Łotwę i do Estonii zorganizowanym dla Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” przez warszawskie biuro turystyczne „Bezkresy”.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com