HISZPANIA: WALENCJA, PERŁA LEWANTU

Trzecie pod względem wielkości, po Madrycie i Barcelonie, miasto Hiszpanii, nieco ponad 830-tysięczna Walencja, mieści się zarazem w pierwszej „10” najpiękniejszych i najbogatszych w zabytki i ciekawe miejsca w tym kraju. A konkurencja pod tym względem jest tu nie mniejsza niż u rekordzisty – we Włoszech.
 
Przy czym stolica prowincji i Walenckiej Wspólnoty Autonomicznej położona u ujścia do Morza Śródziemnego rzeki Turii, wspaniale łączy szacowne zabytki z niezwykle ciekawą architekturą XXI wieku. Jest to zasługa dobrego wykorzystywania środków pomocowych Unii Europejskiej oraz wysiłków władz i mieszkańców miasta. Chociaż budując wspaniałe gmachy oraz nowoczesne centra biznesu i budynki mieszkalne sporo przeinwestowano.
 
 
 
Co przełożyło się na obecną sytuację finansową Walencji, chyba jeszcze gorszą, niż przeżywającego obecnie ogromne trudności całego kraju. Należy jednak mieć nadzieję, że to piękne miasto ostatecznie wyjdzie z nich obronną ręką, tak jak udawało mu się, chociaż nie bez znaczących strat i wysiłku, w ciągu wielowiekowych dziejów. Sięgają one czasów antycznych. Założyli je bowiem osadnicy greccy. Później miejscem tym władała Kartagina, a po jej upadku Rzym tworząc w 138 r. p.n.e. kolonię wojskową.
BURZLIWE DZIEJE
 
Jej nazwa Valentia Edetanorum wywodziła się od łacińskiego słowa valens – silny i upamiętniała zwycięstwo Imperium Romanum nad Luzytanami. W okresie jego upadku rządzili tu krótko Wizygoci, a następnie, od roku 712 do 1238, Maurowie. Chociaż nie bez przerwy. W 1094 roku zdobył je, na 8 lat, legendarny bohater narodowy, opiewany w pieśniach, poematach i dramatach El Cid czyli Cyd.
 
Pod władzę królów chrześcijańskich Walencja wróciła definitywnie dopiero po jej wyzwoleniu z rąk muzułmańskich w 1238 roku przez króla Aragonii Jakuba I Zdobywcę. I do 1707 r. była stolicą królestwa pod jej zwierzchnictwem. Ludność muzułmańską sukcesywnie zastępowała chrześcijańska. Szczególnie szybki rozwój w mieście gospodarki i kultury miał miejsce od XV wieku, a w jego połowie Walencja przekroczyła znaczną na owe czasu liczbę 75 mieszkańców.
 
Dopiero w końcu XVIII w. osiągnęła ich pierwsze 100 tys., aby w połowie XX w. przekroczyć pół miliona i w 2012 roku 830 tysięcy. Z tak długiej i bogatej przeszłości zachowało się sporo cennych zabytków. Średniowieczna Walencja otoczona była oczywiście murami obronnymi. Pozostały po nich dwie bramy z potężnymi bastionami – Torres de Serranos wychodząca na zabytkowy most o tej samej nazwie i Torres de Quart.
 
A także trzecia, zachodnia, przypominająca bardziej łuk tryumfalny niż bramę miejską. Na jej szczycie, w miejscu zarezerwowanym zwykle dla orłów, są rzeźby… nietoperzy. Walencka Starówka to plątanina przeważnie wąskich uliczek z kilkupiętrowymi domami, z których część pamięta czasy gotyku, inne renesansu, najmłodsze zaś bliższe nam epoki. No i zabytkowe świątynie.
 
Katedra zbudowana została na miejscu meczetu poczynając od 1262 roku. Oczywiście w stylu romańskim i gotyckim, ale później była kilkakrotnie przebudowywana. Zachowały się portale: romański, gotycki, elementy renesansowe, zaś fronton jest barokowy.
 
TAJEMNICE ŚWIĘTEGO GRAALA
 
Wewnątrz są zabytkowe ołtarze i kaplice w stylu baroku i neoklasycyzmu. Najważniejszą jest kaplica św. Graala – Capilla Santo Grial, gdyż to w jej ołtarzu przechowywany jest jeden z największych skarbów i relikwii chrześcijaństwa, sławny kielich, czy raczej puchar św. Graala. Jest to duża czasza wykonana z agatu i ładnie oszlifowana. Ustawiona na jeszcze większej, także kamiennej, odwróconej i stanowiącej podstawę kielicha.
 
Ona właśnie jest bogato zdobiona złotem, dużymi perłami i kamieniami. Obie części łączy metalowa, złota lub pozłacana oraz zdobiona grawerunkiem nóżka z kulą po środku oraz dwa podobnie udekorowane uchwyty tworzące kształt serca. Według legendy to z tej czary pił Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy, a później Józef z Arymatei zebrał do niej krew z jego boku po ukrzyżowaniu. Zaś św. Piotr zabrał ją ze sobą do Rzymu, gdzie stała się ona naczyniem papieskim.
 
Jeżeli chodzi o fakty, to uczeni potwierdzili, że naczynie przechowywane w walenckiej katedrze jest wykonaną z agatu czarką i rzeczywiście pochodzi z I wieku n.e. Były one dosyć popularne wówczas w Judei, podobne z tamtych czasów znajdują się w muzeach. Natomiast złote uchwyty i kosztowną podstawę dodano do tej relikwii znacznie później.
 
Podobno papież Sykstus II (257-258 r.) tuż przed aresztowaniem polecił swemu diakonowi, św. Wawrzyńcowi, ukryć majątek Kościoła, w tym i ten kielich. Został on wysłany, i podobno dotarł, do rodziców przyszłego świętego w Hiszpanii. Pod kilkuwiekowymi muzułmańskimi rządami Maurów był on ukrywany w różnych miejscach. Początkowo w Huesca, później w innych miejscowościach, a ostatecznie w klasztorze San Juan de la Peña.
 
DWIE LEGENDY
 
Faktem historycznym natomiast jest, że w 1399 r. kielich ten, zwany Graalem, po hiszpańsku Santo Grial, zabrał z tego klasztoru król Aragonii Marcin I i umieścił w swojej kaplicy pałacowej w Saragossie. Jeden z jego następców, Alfons V Aragoński, przeniósł kielich do Walencji i to on przekazał go w 1436 roku tutejszej katedrze, w której nadal jest przechowywany oraz otoczony czcią.
 
Ale historia Graala, który był tematem legend oraz średniowiecznej poezji, pieśni, a wreszcie książek, ma także drugi nurt, niezależny od chrześcijańskiego. Pojawił się on już w legendach celtyckich, a w źródłach pisanych – wczesnośredniowiecznej literaturze (kronikach) walijskiej – w opowieściach arturiańskich o Percevalu i wojownikach. Był poszukiwany w różnych miejscach m.in. przez rycerzy legendarnego władcy Brytów w V-VI wieku, króla Artura: Lancelota, Parsifala i Galaharda, który go podobno odnalazł.
 
Przy czym w legendach tych nie określono, czym był Graal. Jako kielich z którego pił Jezus, a Józef z Arymatei zebrał do niego jego krew, wymieniony został w źródłach po raz pierwszy dopiero w 1199 roku. Obok katedry stoi, stanowiąca jej część, najwyższa w mieście, 50,8 metrowej wysokości dzwonnica – El Micalet zbudowana na planie ośmioboku. Na szczyt jej wieży prowadzi ponad 200 stopni.
 
Tuż za nią odkryto niedawno termy z czasów wizygockich. A w pobliżu tylnego, za ołtarzem głównym, wyjścia z katedry przez Bramę Apostołów na niewielki plac – Plaza de la Virgen, wznosi się ciekawa barokowa Bazylika Królewska o długiej hiszpańskiej nazwie Real Basilica de Nostra Señora de los Santos Innocentes Martires y Desamparados. W skrócie w tłumaczeniu na język polski p.w. NMP Obrończyni Opuszczonych.
 
Zdjęcia autora
 

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com