CZARNOGÓRA: WYSPA ŚWIĘTEGO STEFANA

 

Zaledwie pięć kilometrów na południowy wschód od popularnej nad adriatyckiej miejscowości wypoczynkowej Budva położona jest najbardziej luksusowa w Czarnogórze wysepka Świętego Stefana (Sveti Stefan).

 

Wysepka, gdyż ma ona zaledwie 12.400 m² powierzchni i stanowi obecnie kompleks wypoczynkowo – hotelowy składający się z dużego hotelu, kasyna dzięki czemu nazywana jest Adriatyckim Monakiem oraz kilkudziesięciu kamiennych bungalowów – dawniej głównie domów rybackich i kupieckich.

 

Przez ponad pięć wieków była to bowiem skalista, otoczona murami obronnymi wioska rybacka, a zarazem osada handlowa na wysepce połączonej z pobliskim lądem stałym naturalną groblą zalewaną podczas przypływów wód Adriatyku.

 

Co powodowało dodatkowe ograniczenie jej dostępności i zwiększało obronność. Po raz pierwszy ta wioska, wówczas zwana Petroviči, wspomniana została w latopisie pod rokiem 1442, gdy zaatakowana przez osmańskich najeźdźców zdołała się przed nimi obronić.

 

Po tym zwycięstwie mieszkańcy zdecydowali jednak, że skały i dostępność po grobli od strony lądu tylko przez część doby to trochę za mało i otoczyli wysepkę murami obronnymi przekształcając ją w XV wieku w niewielką, ale rzeczywiście trudną do zdobycia twierdzę.

 

Równocześnie wznieśli w najwyższym punkcie wysepki pierwszą cerkiew p.w. św. Stefana, od której nazwę przyjęła cała, powstała w tym miejscu także osada handlowa na szlaku z osmańskiego Wschodu do Wenecji. Z czasem zbudowano dwie następne cerkwie.

 

Tuż przy pierwszej nieco mniejszą p.w. św. Aleksandra Newskiego (Aleksandra Nevskog), a w pobliżu bramy wejściowej w murach obronnych trzecią, p.w. Przemienienia Pańskiego (Preobraženja). Wioska – osada funkcjonowała tak przez pięć wieków. A przynajmniej nie działo się tu nic na tyle ważnego, aby trafić na karty historii.

 

Wiadomo tylko, że z czasem, zwłaszcza pod wpływem kryzysu gospodarczego, zaczęła podupadać i wyludniać się. W połowie XX wieku wysepkę zamieszkiwało już zaledwie 20 mieszkańców. W 1950 roku przesiedlono ich więc na ląd stały, a wysepkę przekształcono w luksusowy kompleks hotelowo – wypoczynkowy.

 

Przy czym w trakcie tej przebudowy nie uszkodzono zabytków. Wręcz przeciwnie, umiejętnie zaadaptowano na nowe potrzeby około 80 tutejszych kamiennych budynków. Jugosłowiański Sveti Stefan stał się popularny wśród ludzi sławnych i bogatych.

 

Kroniki odnotowały, że wypoczywały tu gwiazdy filmowe, m.in. Sophia Loren, Claudia Schiffer, Kirk Douglas, Sylvester Stallone, politycy: Willi Brand, Helmut Kohl czy Silnio Berlusconi. A mecze szachowe rozgrywali m.in. Bobby Fischer i Borys Spasski. I jest to nadal najbardziej ekskluzywny, znany z tysięcy zdjęć i plakatów oraz najdroższy nadmorski kompleks hotelowo – wypoczynkowy Czarnogóry.

 

Z piękną plażą z różowym piaskiem oraz licznymi urządzeniami i luksusami dla gości. Wstęp na wysepkę jest – poza gośćmi hotelowymi – płatny, co dosyć skutecznie ogranicza tłumy zwiedzających. Zresztą większość ludzi wypoczywających w tych stronach zainteresowana jest korzystaniem z plażowania, kąpieli, ewentualnie sportów wodnych na nadmorskich plażach u stóp masywu górskiego na lądzie stałym po drugiej stronie podwyższonej do poziomu całodobowej grobli.

 

Warto jednak zobaczyć wąskie uliczki wysepki Świętego Stefana, jej niewielkie placyki i kryte czerwoną dachówką kamienne domki. Zajrzeć do tutejszych, skromnych cerkwi i obejrzeć w nich ikonostasy, ikony i barwne mozaiki oraz sprzęty liturgiczne. A także popatrzeć z wysokości kilkunastu – kilkudziesięciu metrów na lazurowe w słonecznych promieniach wody Adriatyku. A kto ma trochę czasu powinien tak jak ja wybrać się na zbocza sąsiednich wzgórz aby także stamtąd, z góry, zobaczyć w całej krasie tę piękną wyspę i jej zabytki.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com