GOŚCIE GLOBTROTERA: PAŁAC ZDUNOWO

Gośćmi Globtrotera na pierwszym czerwcowym spotkaniu był Pałac w Zdunowie i jego właściciel Dariusz Chwiejczak oraz dyrektor generalny Ela Truszkowska. Tematem zaś bardzo interesującej prezentacji nie tylko ten zabytek, lecz przede wszystkim życiowe pasje naszego gościa.
 
Bo pałac kupiony w ruinie i doprowadzony do stanu świetności, jest tylko jedną z nich. Z zaskakującą zresztą konkluzją, ale o tym na końcu. – Od lat pasjonuję się zabytkami – usłyszeliśmy na wstępie od Pana na Zdunowie. Chcieliśmy z żoną kupić jakiś zapuszczony pałac, objeżdżaliśmy kraj, oglądaliśmy różne obiekty.
 
Mamy fotografie wielu – tym momencie zaprezentował nam kilka. Gdy tylko zobaczyliśmy w gazecie małe ogłoszenie o sprzedaży Zdunowa, wiedzieliśmy, że musimy ten pałac kupić. Znaliśmy go zresztą z pobytu tam i wykonania mu zdjęć.
 
W dwa tygodnie później był już nasz. Na zewnątrz prezentował się on nieźle, co – dodam – uczestnicy spotkania mogli zobaczyć na zdjęciach. Po pożarze, który strawił go, poprzedni właściciel położył dach, wstawił drzwi i okna oraz odmalował fronton.
 
Wewnątrz była jednak ruina, którą państwo Chwiejczakowie – żona jest architektem – rewaloryzowali, jako zabytek pod nadzorem konserwatora, przez pięć lat. Pałac w Zdunowie położony kilometr od obecnej drogi nr 7 Warszawa – Gdańsk między stolicą i Płońskiem, zbudowano w latach 1905 – 1910 dla Stanisława i Cecylii Jaworowskich herbu Lubicz.
 
W latach II wojny światowej użytkowany był przez niemieckich okupantów jako sztab, później szpital. W 1946 r. przejęty został przez Skarb Państwa. Początkowo stacjonowały w nim wojska radzieckie, później Wojsko Polskie. I kolejno był: Państwowym Domem Dziecka, Szkołą Podstawową, Szkołą Ogrodniczą, a w końcu należał do Kombinatu Rolnego w Nacpolsku.
 
W 1980 roku Zespół Pałacowo – Parkowy w Zdunowie wpisano do rejestru zabytków. Pozostawiony przez wiele lat bez opieki, popadł w ruinę. W 1989 r. kupiły go osoby prywatne, a po wspomnianym pożarze i zabezpieczeniu przed ostatecznym upadkiem, od nich obecni właściciele. I przeprowadzili gruntowny remont.
 
Z odkopaniem i wzmocnieniem oraz izolacją fundamentów, wymianą dachu, stropów wszystkich instalacji. Odtworzono elewację pałacu, stolarkę okienną i drzwiową, podłogi, schody i sztukaterie. Wnętrza praktycznie trzeba było zbudować od nowa. A następnie wyposażyć je stylowo. Zrewaloryzowano również pałacowy park oraz trzy, zabagnione i częściowo wyschnięte stawy.
 
Opowieści jak to robiono, towarzyszył pokaz zdjęć. W rezultacie obiekt otrzymał nagrodę Generalnego Konserwatora Zabytków w konkursie „Zabytek Zadbany A.D. 2009.” Obecnie jest to pałac o pow. 1500 m² w którym jest 40 komfortowych miejsc noclegowych w 20 pokojach, w tym 3 apartamentach.
 
Do dyspozycji gości są też 3 sale konferencyjne z profesjonalnym wyposażeniem i bezprzewodowym Internetem, biblioteka oraz restauracja zaliczona do „100 najlepszych” w Polsce. Organizowane są w nim konferencje, spotkania i bale oraz imprezy rodzinne. Zwłaszcza wesela z menu dostosowanym do życzeń, chrzciny, komunie, przyjęcia jubileuszowe itp.
 
A także różne spotkania artystyczne, koncerty, wernisaże. Restauracja z wieloma daniami kuchni polskiej i śródziemnomorskiej i specjałami, np. słynną kaczką „ z nutą róży w żurawinie” jest ogólnie dostępna. Specjalnością pałacu są też organizowane w nim warsztaty nazywane „Podróżą do krainy szczęścia”.
 
Jest to trzecia – drugą stanowi, jak to określił nasz gość, podróż po świecie duchowym i książki, które zmieniły jego życie – też bardzo ważna pasja. Podróż ta – dwudniowe warsztaty prowadzone przez gospodarza, który samodoskonaleniu i rozwojowi wewnętrznemu poświecił już 30 lat – jest nauką umiejętności kochania, współczucia, życzliwości – czyli najpiękniejszą częścią natury człowieka.
 
A zarazem wyprawą do jej źródła, spotkaniem z podświadomością i nadświadomością. Znaczące miejsce w tym zajmuje specjalna dieta niskokaloryczna ( 800 kalorii dziennie ) oraz indywidualne medytacje, „wsłuchiwanie się w szepty docierające z własnego wnętrza”.
 
Warsztaty te oparte są na hawajskim procesie uzdrawiania Ho’oponopono o, jak twierdzi Dariusz Chwiejczak, zdumiewającej, potwierdzonej na świecie skuteczności tej metody. Kurs nie uzdrawia ludzi, lecz uczy ich samo uzdrawiania.
 
„Efekty są niezwykłe – czytam w otrzymanym, poświęconym tym warsztatom folderze – zaniedbane relacje z bliskimi odzyskują blask, wraca spokój i poczucie bezpieczeństwa. Łagodniej patrzymy na otoczenie, odczuwamy więcej szczęścia, a niektórzy poprawę zdrowia”.
 
Jako realista, a zarazem sceptyk, być może gruboskórny, gdyż nie odczuwający potrzeby medytacji i wgłębiania się w „szepty docierające z mojego wnętrza” aby poprawić sobie relacje z bliskimi, bo oceniam je jako dobre jeżeli nie wręcz znakomite, sygnalizuję tylko, że i takie warsztaty są w ofercie pałacu w Zdunowie.
 
Jego dodatkowym walorem jest wspomniany park, który wraz z budynkami posiadłości zajmuje ponad 7 ha. Rośnie w nim kilkaset drzew, głownie dęby, jesiony, graby, lipy, świerki i wierzby. Najstarsze mają ponad 200 lat, jest wśród nich 10 pomników przyrody.
 
Są trzy, połączone ze sobą i już wspomniane stawy. Tym większym zaskoczeniem uczestnicy spotkania przyjeli informację właściciela pałacu w Zdunowie, że… zamierza go sprzedać. Kupując i odbudowując go, zrealizował bowiem już jedną ze swoich pasji. Więcej na temat pałacu i jego oferty można przeczytać na: www.palaczdunowo.pl.
 
Zdjęcia autora

Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com