GOŚCIE GLOBTROTERA: PAŁAC NIEZNANICE

 

 

Gośćmi Globtrotera, na wyjątkowo trzecim we wrześniu spotkaniu w tym cyklu, był pałac w Niznanicach i jego właścicielka, p. Elżbieta Lubert oraz współpracujące z nią jej dzieci: Beata Fornalik i Naile Fornalik.

 

Pałac ten – zaczęła swoją szalenie ciekawą i emocjonalną prezentację – to dorobek mojego życia. Dom, a zarazem przedsiębiorstwo rodzinne. Widoczna na wieży sowa jest symbolem wieczności. Pałac – kontynuowała – nie jest co prawda ani bardzo luksusowy, ani szczególnie cennym zabytkiem, chociaż wpisanym na ich listę. Ale jest miejscem z duszą.

 

Przypomniała jego historię oraz swoją drogę życiową do niego. Majątek w Niznanicach ma odnotowaną w kronikach historię sięgająca XVI wieku. Posiadłość ta przechodziła przez ręce wielu rodzin, aż w drugiej połowie XIX wieku kupił ją Leo Wuensche z Goerlitz dla swego syna Aureliusza.

 

A ten na progu i początku I wojny światowej zbudował w niej swoją nową siedzibę. Modernistyczną budowlę z elementami pseudo renesansu. Rodzina ta dobrze gospodarowała na tej ziemi uprawiając głównie nasiona buraków pastewnych oraz budując, a następnie prowadząc obok fabrykę cykorii.

 

Była ceniona przez okoliczną ludność, szczególnie za pomoc partyzantom w okresie II wojny światowej. W 1946 r. ostatni właściciel Nieznanic, Witold Kornhafer został wysiedlony, a majątek przejął skarb państwa tworząc w nim PGR, a następnie stację Hodowli Roślin Nieznanice. W pałacu mieściła się jej siedziba, przedszkole, stołówka i świetlica z … pierwszym telewizorem w tych stronach.

 

W 1989 r. cała nieruchomość wpisana została do rejestru zabytków ówczesnego województwa częstochowskiego. W dwa lata później, ze względu na wysokie koszty utrzymania pałacu, wydzielona została, obejmująca go i zabytkowy park ze stawem, 3,5 hektarowa działka i sprzedana na licytacji.

 

Nabyła ją rodzina z Krakowa, która nie mogąc spłacać rat kredytu, wystawiła pałac z parkiem na sprzedaż. Nowymi właścicielami zostało małżeństwo polsko – francuskie Elżbieta Lubert i Gerard Weydemann. P. Elżbieta opisała swoją drogę do Nieznanic. Przedwojenna warszawianka, powojenna absolwentka japonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, po raz pierwszy wyjechała do Francji w 1959 roku.

 

W sumie spędziła tam 33 lata pracując przez kilkanaście w branży kosmetycznej, następnie prowadząc z mężem na francuskiej wsi małą oberżę. A w latach 80-tych zarządzała przez 8 lat hotelem z XIX w. i restauracją w pobliżu Arles. Była też, i jest nadal globtroterką, która była już na 5 kontynentach, a jeszcze w tym roku wybiera się na safari do Afryki.

 

Bardzo interesująco opowiedziała też o decyzji przeniesienia się do ojczyzny, poszukiwaniach odpowiedniego obiektu, na który byłoby ją z mężem stać oraz decyzję o kupieniu pałacu w Nieznanicach. A następnie historię odnawiana go oraz dostosowywania do nowej roli. –Budynek był – wspominała – zapuszczony, okna zakratowane, drzwi z blokadami, a park zdewastowany. Ale zachowała się autentyczna stolarka i wnętrza z bardzo wygodnymi schodami oraz ładnym holem z antresolą. Wewnątrz było dużo światła, a z czasem pojawiło sporo roślin. Sala kominkowa ze starym piecem kaflowym itp.

 

Mimo braku doświadczenia w remontowaniu zabytków, nowi właściciele jakoś dali radę sukcesywnie doprowadzić pałac i park oraz staw do należytego stanu. Początkowo nie myśleli o części hotelowej, ograniczając się tylko do restauracji. Okazało się jednak, że tylko na gastronomii nie da się zarobić na życie i renowację.

 

Goście chcieli też nocować, więc stopniowo przekazywano im kolejne pokoje. Dostosowywanie pałacu do nowej roli podzielono na dwa etapy. Część parterową przeznaczoną na restaurację otwarto w czerwcu 1998 roku, a hotelową stopniowo do 2002 roku. Następnie przeprowadzając renowację całego obiektu i jego otoczenia.

 

W 2010 roku zbudowano w parku skromny, ale o powierzchni 1000 m² pawilon hotelowy i część SPA. Zajęła się nimi mieszkająca we Francji i pracująca w profilaktyce zdrowia córka Beata, która zdecydowała się przenieść do Nieznanic. I ona, także z doświadczeniem podróżniczym i mieszkaniem w kilku krajach, zaprezentowała uczestnikom spotkania tamtejsze Deva SPA, którym zajmuje się szczególnie, robiąc m.in. masaże.

 

Odpowiada także za cały pawilon hotelowy z pokojami w stylu różnych krajów z kilku kontynentów. Oraz ogrody – jest m.in. japoński – i park. – Sensem mojego życia – powiedziała – są dobre kontakty z ludźmi oraz poszukiwanie dobrostanu dla siebie i innych. Obecnie w pałacu znajdującym się w odległości 20 km od Częstochowy i podobnej od Radomska, są restauracje serwujące kuchnie: francuską i śródziemnomorską, polską dworską oraz wegetariańską, makrobiotyczną i dietetyczną.

 

Sporo nieznanickich smakołyków, a także przetworów i nalewek, nasi goście przywieźli na spotkanie. Jego uczestnicy mogli więc po prezentacji degustować je i docenić ich wspaniały smak. W nieznanickim pałacu jest do dyspozycji gości 16 przestronnych pokoi łącznie o 35 łóżkach. Przy czym nie mają one numerów, lecz noszą imiona kobiece.

 

Łącznie zaś z pawilonem jest 30 pokoi dla około 65 osób. Ponadto 2 sale restauracyjne na 120 osób w układzie bankietowym, dwie sale konferencyjne na 30 i 60 osób, park z zarybionym stawem, oczkiem wodnym i wiatą na grill. W obiekcie organizowane są konferencje i szkolenia, wesele, przyjęcia i inne imprezy.

 

Mile widziani są tam jednak również goście indywidualni lub rodziny, które mają zapewniony znakomity wypoczynek. A jeszcze tej jesieni rozpocznie się dobudowa do istniejącego w parku pawilonu sali wielofunkcyjnej o powierzchni 100 m². Na co po raz pierwszy udało się uzyskać dofinansowanie z funduszy unijnych.

 

Znajdą się w niej m.in. pomieszczenia sali gimnastycznej oraz do jogi i medytacji. Już obecnie natomiast goście mogą korzystać z takich rozrywek na świeżym powietrzu, jak paintball, chodzenie po linach lub ogniu, zabawy w stylu góralskim, integracyjne w parku itp. W tym ostatnim organizowano nawet uroczystości kościelne.

 

Nieznanice pomyślane są jako oaza dla ciała i duszy. W Deva SPA można korzystać z masaży: klasycznego, ayurwedycznego z ciepłym olejem, ciepłymi kamieniami, bańkami chińskimi, Lomi Lomi, Ka Be Ma oraz twarzy Stress Free. A także z jacuzzi, sauny fińskiej oraz zabiegów Body Detox. Polegają one na moczeniu stóp w misie z energetyczną wkładką wytwarzającą strumień elektronów i pole bioenergetyczne, co oczyszcza ciało z toksyn.

 

W terapii stosuje się również muzykę. Pałac w Niznanicach może być też znakomitym miejscem wypadowym na zwiedzanie zabytków bliższej i dalszej okolicy. – W pobliżu znajduje się przecież Częstochowa – podkreśliła p. Elżbieta. Pół godziny jazdy jest do Szlaku Orlich Gniazd. Niedaleko też zaczyna się Szlak Miejsc Sakralnych. A na pobliskiej Warcie organizowane są spływy kajakowe.

 

Mimo iż pałac Nieznanice w nowej roli działa stosunkowo krótko, już zdobył kilka nagród i wyróżnień. M.in. w 2008 r. Nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego za przedsiębiorczość w dziedzinie usług. Więcej o tym pałacu i jego ofercie znaleźć można na stronach www.nieznanice.pl

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com