GOŚCIE GLOBTROTERA: SĄDECKIE MIODY

 

Tradycyjnie już od kilku lat, gościem jednego z zimowych spotkań w Stowarzyszeniu Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter” jest Gospodarstwo Pasieczne „Sądecki Bartnik” z miejscowości Stróże koło Grybowa na Nowosądecczyźnie. A ich głównym tematem aktualna sytuacja w polskim pszczelarstwie oraz różne aspekty roli pszczół, miodu i innych produktów pszczelarskich w życiu i zdrowiu ludzi. Tym razem, na drugim lutowym spotkaniu, mówili o tym Goście Globtrotera: Janusz Kasztelewicz, założyciel i właściciel „Sądeckiego Bartnika” oraz dr n. med. Arkadiusz Kapliński, endokrynolog ginekologii i położnictwa, a zarazem apioterapeuta.

 

Pierwszy z nich przypomniał, bo na te tematy mówił już w latach poprzednich, chociaż grono słuchaczy było częściowo inne, swoją fascynację pszczołami i pszczelarstwem od czasów młodości. A także dzieje jego pasieki, która bardzo rozrosła się, stając jednym ze znaczących przedsiębiorstw branży pszczelarskiej w kraju.

 

Przełomowe – powiedział m.in. – dla mojej ówczesnej małej pasieki, były lata 70-te ub. wieku. Poza miodem, wytwarzała ona także wosk, propolis, pyłki kwiatowe oraz pierzgę. Natomiast w roku 2006 weszła w posiadanie niewielkiej kolekcji zabytkowych uli i narzędzi pszczelarskich. Pozwoliło to na zapoczątkowanie obecnego skansenu – muzeum pszczelarstwa, licznie odwiedzanego przez zainteresowanych nim.

 

Zwłaszcza dzieci i młodzież, które przyjeżdżają nierzadko 2-3 autokarami dziennie. I uczą się w nim, że to dzięki pszczołom mogą jeść jabłka, gruszki, śliwki i wiele innych owoców oraz produktów roślinnych. Powstał też dom gościnny „U babci Marysi” z 50 łóżkami noclegowymi. Przyjmuje on zarówno gości indywidualnych, jak i uczestników różnych spotkań integracyjnych, konferencji itp.

 

Jest też restauracja „Bartna Chata” oraz firmowy sklep „Miodowa Spiżarnia”. Obecnie firma posiada około 1,5 tysiąca rodzin pszczelich w kilkudziesięciu miejscowościach w kraju. Najwięcej w województwie małopolskim. Poza wytwarzaniem własnego miodu oraz innych produktów pszczelarskich, prowadzi jego skup zarówno w kraju, jak i zagranicą.

 

Na Ukrainie, w Bułgarii, Mołdawii i Rumunii, skąd pochodzą doskonałe miody aromatyczne. Po przebadaniu we własnym laboratorium, są one konfekcjonowane, czyli rozlewane do słoików i innych naczyń, a następnie sprzedawane. Nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach. I to w niebagatelnych ilościach.

 

Dotyczy to również produktów pszczelarskich oraz wytwarzanych tradycyjnych miodów pitnych. Rocznie „Sądecki Bartnik” wytwarza po około 11 tys. ton miodu, eksportuje około 5,5 tys. ton. Największym eksporterem i prawdziwą potęgą w tej dziedzinie są Niemcy – dowiedzieli się uczestnicy spotkania. Polscy pszczelarze tylko trochę „skubią” z tego tortu.

 

Ale, jak wynika z przedstawionych danych, nie są to wielkości symboliczne. Firma otrzymała m.in. liczące się wyróżnienie – statuetkę „Wybitny Eksporter 2013 Roku”. A poza wspomnianą już działalnością, od 1995 r. jest także wydawcą – dotychczas ukazało się ponad 40 książek na temat pszczelarstwa, apioterapii itp.

 

Bardzo ciekawie na temat leczniczych właściwości miodu i produktów pszczelarskich mówił dr Kapliński. Przybliżył słuchaczom ich walory oraz znaczenie dla organizmu człowieka. Sporo uwagi poświęcił miodom pitnym, które sądeccy goście przywieźli zarówno na degustację, jak i – obok miodu i innych artykułów – tradycyjnie na sprzedaż, cieszącą się dużym zainteresowaniem ze względu na wysoką jakość i rozsądne ceny.

 

Miody pitne, których Polska jest od wieków najlepszym producentem w świecie – powiedział – dzięki zawartemu w nich alkoholowi docierają do wszystkich komórek organizmu człowieka. Przenosząc w ten sposób mikroelementy i inny potrzebne substancje zbierane i przetwarzane przez pszczoły. Także te, od których zależy m.in. długość życia i kondycja człowieka.

 

Wartości zdrowotne i odżywcze miodu pitnego – podkreślił – są większe niż wina. Przy czym w odróżnieniu od niego nie ma w miodach substancji szkodliwych, gdyż nie wymagają one żadnych konserwantów. Potrzebne jest im natomiast długie – 15-20 lat – leżakowanie. Zawartość alkoholu w produkowanych w Polsce miodach pitnych , a w różnych firmach wytwarzanych jest kilkadziesiąt ich znakomitych gatunków, jest różna, w zależności od proporcji miodu i wody w ich procesie produkcyjnym.

 

Najwyższa, 18º , jest w półtorakach, 16º w dwójniakach, 12º w trójniakach oraz tylko 8º w czwórniakach. Które zresztą określił pogardliwie „sikaczami”. Sporo ciekawych informacji prelegent przekazał również słuchaczom na temat samego miodu. Zawiera on naturalne substancje o właściwościach zdrowotnych. Ich skład zależy nie tylko od rodzaju kwiatów i roślin, z których jest zbierany przez pszczoły, ale również gruntu na którym one rosną.

 

Przy czym za absurd uznał obowiązujący u nas wymóg, aby na miodach oznaczany był termin ich przydatności do spożycia. Przecież – stwierdził – miód prawidłowo zebrany i opakowany, a to drugie znaczy w ciemne, najlepiej nieprzejrzyste pojemniki, a także przechowywany, zachowuje swoje lecznicze i odżywcze walory na zawsze. Co potwierdziły badania miodu odkrytego podczas wykopalisk.

 

Opowiadając o walorach różnych rodzajów miodu przypomniał, że zawiera on do 95% cukrów prostych, najlepiej wchłanianych przez organizm człowieka docierający do jego komórek. Odwołując się do swojej praktyki lekarskiej stwierdził m.in., że miód stosuje się zmniejszając kobietom „po 50-tce” dawki hormonów. A odpowiednio podawany jest także skutecznym lekarstwem w przypadku cukrzycy typu 2.

 

Miody wrzosowe stosuje się w przypadku leczenia chorób prostaty u mężczyzn. Używa się ich po 3 łyżki stołowe na dobę. Przy czym są to substancje nie do podrobienia. Mówił również o zastosowaniu innych produktów pszczelarskich. M.in. pierzgi, która jest pyłkiem kwiatowym poddanym przez pszczoły procesowi fermentacji, szczególne cennym i łatwo przyswajalnym przez organizmy ludzi.

 

Odpowiadając na pytania o tanie miody, głównie sprowadzane z Chin, powiedział, że nie zawierają one substancji trujących czy szkodliwych, a jedynie niewielkie ilości najcenniejszych składników. Ale – podkreślił – jeżeli ma się użyć miodu do produkcji pierników czy ciast, to można kupować najtańsze, gdyż pod wpływem temperatury także te najlepsze tracą większość najcenniejszych składników.

 

Jeżeli chce się kupić dobry miód, to należy sprawdzić na etykiecie, czy jest on polski, ew. z innych krajów Unii Europejskiej. Jeżeli jest natomiast informacja, że z, lub także spoza Unii, będzie to w 95% miód chiński o niższej wartości odżywczej. Podobnie należy unikać kupowania miodów długo narażonych na działanie światła i słońca, np. z wystaw sklepowych, gdyż straciły one już główne walory odżywcze.

 

Po części głównej spotkania odbyła się, jak już wspomniałem, degustacja miodów pitnych i zwykłych oraz przywiezionych przez gości pierników i serników. A także sprzedaż miodów i innych produktów pszczelarskich. Więcej na ich temat oraz „Sądeckiego Bartnika” można przeczytać na www.bartnik.pl.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com