Goście Globtrotera

MRĄGOWO – WROTA MAZUR

MRĄGOWO – WROTA MAZUR

 

            We  wrześniu niewielkie grono „globtroterowców” było w Mrągowie na otwarciu nowego, komfortowego hotelu „ANEK”, przy okazji zapoznając się z innymi atrakcjami tego miasta nazywanego letnią stolicą Warmii i Mazur. Relację z tamtego wyjazdu opublikowaliśmy 24 września w dziale „Podróże „Globtrotera” i jest ona nadal do przeczytania. Natomiast na  pierwszym  październikowym spotkaniu w „Globtroterze” delegacja władz samorządowych Mrągowa oraz przedstawicieli tamtejszej turystyki zaprezentowali je szerszemu dziennikarskiemu gronu.

 

                                                Kultura i  wypoczynek

 

            Gościliśmy zastępcę burmistrza miasta – Tomasza Witkowicza, dyrektora Mrągowskiego Centrum Informacji Turystycznej, a zarazem prezesa Lokalnej Organizacji Turystycznej – Roberta Wróbla oraz dyrektora spółki „Mrongoville” – Rafała Drężka. Goście przedstawili to 23 – tysięczne miasto obchodzące 66o – lecie istnienia, jego sukcesy oraz atrakcje turystyczne.

            A jest ich sporo. W br. Mrągowo otrzymało, w dwa lata po Dyplomie Europejskim,  znaczące wyróżnienie od Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy: Flagę Europejską. Równocześnie po raz drugi stało się laureatem – zajmując w województwie drugie miejsce po Elblągu – rankingu „Gazety Prawnej” – „Europejska Gmina – Europejskie Miasto 2008”. Zaś w pierwszej dziesiątce laureatów tego konkursu znalazły się też dwa samorządy z powiatu mrągowskiego: Mikołajki i Gmina Mrągowo.

            Ta popularna miejscowość położona w sercu Mazur i ulubione miejsce zwłaszcza letniego wypoczynku, sławna jest przede wszystkim dzięki festiwalom i innym imprezom kulturalnym ściągającym tysiące uczestników. Numerem 1 jest od lat Piknik Country, ale konkuruje z nim Festiwal Kultury Kresowej, który w br. odbył się już po raz 14-ty. Przez pięknie położony nad Jeziorem Czos mrągowski amfiteatr przewinęło się przez te lata setki zespołów i tysiące wykonawców. Uwagę mieszkańców i gości przyciągały też barwne korowody artystów w strojach ludowych na ulicach miasta.

            Organizowane są w nim też inne, przyciągające turystów imprezy: „Kaziuki”, Mazurska Noc Kabaretowa, Wybory Miss Polonia Ziemi Mrągowskiej oraz Warmii i Mazur, koncerty muzyki jazzowej, wojewódzkie przeglądy rękodzieła artystycznego i plastyki profesjonalnej. Do miejscowych atrakcji należy też regionalna kuchnia, ścieżki piesze, konne i rowerowe, spływy Krutynią i Dajną, rejsy stateczkami po Jeziorze Czos no i jeziora pełne ryb oraz bogate w grzyby lasy Mazurskiego Parku Krajobrazowego.

 

                                   Mrongoville i Góra Czterech Wiatrów

 

            W br. przybyła w Mrągowie kolejna atrakcja – zajmujące 30 ha miasteczko westernowe Mrongoville, o którym pisaliśmy już szerzej. Dodam, że jest ono spółką stanowiącą własność miasta, jedynym tego typu w Polsce z „ciuchcią” i zespołem traperów. W ciągu pierwszych 2,5 – miesięcy działalności odwiedziło je ponad 20 tys. turystów. Liczonych tylko według sprzedanych biletów w cenie 6 zł osoby dorosłej i 4 zł młodzież. Dla dzieci do lat 4 oraz wszystkich poza szczytem letniego sezonu wstęp do Mrongoville jest bezpłatny. Na rok 2009 miasteczko to ma bardzo ambitne plany, m.in. rozpoczęcie III etapu inwestycji, po zrealizowaniu której stanie się ono jeszcze bardziej atrakcyjnym.

            Zimową, chociaż właściwie całoroczną atrakcją jest też Góra Czterech Wiatrów. Taką – od tej góry – nazwę otrzymał Ośrodek Sportów Zimowych wybudowany na 60 ha na półwyspie nad Jeziorem Czos obok miasta Mrągowa. Gmina Mrągowo wybudowała tam 3 wyciągi narciarskie i 5 tras zjazdowych o łącznej długości 2300 m. Część stoku pokryto igelitem, co sezon narciarski wydłuża na cały rok. Jest tam też miejsce dla snoawbordzistów.  Główne inwestycje: wspomniane już miasteczko westernowe, ośrodek sportów zimowych, modernizacja promenady oraz hali sportowej postały i powstają dzięki pomocy z funduszy europejskich. Inwestowaniu w tamtych stronach sprzyja również fakt, że stanowi od podstrefę Warmińsko – Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Dodam jeszcze tylko, ze Mrągowo oferuje ponad 2000 miejsc w hotelach i pensjonatach o dobrym standardzie.

            Wspomniany już, otwarty niedawno Hotel „Anek”, przygotował ciekawe oferty na tegoroczne Andrzejki, Boże Narodzenie na Mazurach, Bal Sylwestrowy a także – w okresie od 10 stycznia do 1 marca 2009 – Ferie Zimowe dla dzieci  młodzieży. Szczegóły na ich temat i w ogóle tego hotelu znaleźć można na: www.hotelanek.pl,  Mrągowa na: www.ckit.mragowo.pl, zaś Western City  Mrongoville na: www.mrongoville.pl. Wiele informacji można też znaleźć w przewodniku turystycznym z planem miasta „Pięć wypraw po Mrągowie”, który od naszych gości otrzymali wszyscy uczestnicy spotkania i prezentacji.

 

Cezary Rudziński

Dodane 23 10 08

Z-CARD: 1,3 MLD REKLAM

Z-CARD: 1,3 MLD REKLAM

Oferta promocji turystyki, hotelarstwa i gastronomii

 Dosyć niecodzienna była tematyka drugiego październikowego spotkania  w „Globtroterze”. Nasi goście: Robert Czahorowski – dyrektor generalny firmy ROTOMedia, wyłączny przedstawiciel Z-CARD Ltd w Polsce i Arkadiusz Piech – dyr. Marketingu Wydawnictwa Kartograficznego DAUNPOL przedstawili tę, stosunkową nową w naszym kraju, formę reklamy oraz szansę, jaką stanowi ona m.in. dla turystyki, promocji regionalnej, hoteli i gastronomii.

                                  Informacja w formacie karty kredytowej

     Z-CARD to najmniejsze w świecie ulotki z największą powierzchnią informacyjno - reklamową. Najmniejsze, gdyż w formacie bankowej karty kredytowej – chociaż stosowane są i inne. I do jego sztywnych okładek składana jest treść zawarta na dwu stronach dobrego papieru, co zapewnia trwałość, formatu zbliżonego do kartki maszynopisu. Pozwala to więc nosić potrzebne informacje w portfelu lub kieszeni i otwierać je w potrzebnym momencie. Twórcą pomysłu informacji i reklamy w takiej formie był George McDonald, miłośnik podróży i zwolennik poręcznych informatorów i przewodników.

            Początkowo w formie tej drukowano informacje o rozkładach jazdy, z czasem rozszerzono je także na inne dziedziny, np. kieszonkowe przepisy kulinarne, poradniki wędkarskie, przewodniki po miastach, regionach, muzeach, rozmówki obcojęzyczne itp., a także na reklamę. Wzbogaconą o tzw. wartości dodane w postaci planów miast czy regionów, informacje ze zdjęciami o różnych obiektach, placówkach itp. Powstała w ten sposób nowa forma reklamy – PocketMedia. Możliwości zastosowania Z-CARD w celach informacyjno – reklamowych jako nośnika komunikatów marketingowych w formie karty kredytowej są praktycznie nieograniczone.

            Dotychczas na całym świecie, z czego ponad 80% w Europie, sprzedano ponad 1,3 miliarda egzemplarzy takich kart. Ich produkcja jest opatentowana, podlega prawom autorskim i innym prawom własności. W Polsce wyłącznym przedstawicielem brytyjskiej firmy Z-CARD Ltd jest, wspomniany Robert Czahorowski. Zaś autoryzowanymi partnerami Z-CARD Polska Wydawnictwo Kartograficzne DAUNPOL – w zakresie promocji i sprzedaży tych  kart w Polsce oraz generalny dostawca profesjonalnych opracowań kartograficznych, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych – generalny wykonawca druku oraz partner w zakresie promocji i sprzedaży kart  oraz Z-CARD Production Poland – dostawca finalnego konfekcjonowania produktu na automatycznych systemach wytwarzania Z-CARD.

 

                                   Zaczęło się od atrakcji turystycznych Polski

 

            Produkowane są one bowiem już także w Polsce, jako jednym z 15 krajów na całym świecie,  na potrzeby naszego regionu europejskiego. A zaczęło się, o czym interesująco opowiedział dyr. Arkadiusz Piech, od zamówienia dla jego firmy na przygotowanie kartografii i projektu Z-CARD prezentującej wybrane największe atrakcje turystyczne Polski. Sukces tego wydania w 260 tys. egzemplarzach spowodował zainteresowanie brytyjskiego kierownictwa firmy polskim rynkiem oraz propozycję utworzenia u nas przedstawicielstwa. Powierzono je dyr. R. Czahorowskimu. Ta forma reklamy przekładającej się na znaczący wzrost sprzedaży lub zainteresowania prezentowanymi miejscami i obiektami, dopiero się u nas, tak naprawdę, zaczyna rozwijać.

            Na świecie, a zwłaszcza w Europie, wielkie firmy już wiedzą, że siła reklamowa Z-CARD równa jest, np. w Polsce reklamie, w jej najlepszym czasie antenowym, w Programie I TVP. Badania wykazały bowiem, że użytkownicy tych kart uznali je za najskuteczniejsze, drukowane w postaci ulotek, narzędzie marketingowe. W odróżnieniu od wykonywanych w większych formatach, przeważnie wyrzucanych natychmiast po ( a często jeszcze przed ) przeczytaniu, 95% respondentów stwierdziło, że zatrzymuje Z-Cards, a ponad 70%, że trzyma je przy sobie. 68% pytanych oświadczyło, że woli te karty od innych ulotek z taką sama treścią, zaś 85% - że zatrzymują je do użycia w przyszłości. Mimo, iż koszt ich wykonania jest znacznie wyższy, niż tradycyjnych ulotek. Na moje pytanie o ten koszt usłyszałem, co było oczywiste, że zależy on od wielkości nakładu. Generalnie jest około 10-krotnie droższy, ale – uwaga! – równocześnie reklama w tej postaci jest 60 – krotnieskuteczniejsza. Przy nakładach np. 100 tys. egz. wynosi około 60 gr. za sztukę, szybko spadając w miarę wzrostu nakładu.

 

                                   Chińczycy zaczęli od … 40 milionów kart

 

            A w Chinach zamówiono „ na początek” np. 40 milionów Z-CARD. Z reklamy w tej postaci korzysta 64% firm z listy Global 100 oraz 65% z listy 500 Fortune wszystkich 100 największych światowych marek. M.in. Coca Cola, Microsoft, IBM, Nokia, Disney, For, McDonalds, Mercedes, Hewlett-Packard, Gilette, Sony, Google oraz wydawcy kart kredytowych: Mastercard, Visa, American Express oraz szereg banków. W Polsce natomiast m.in. NESTE Polska, BASF Polska, Mercedes, LOT, BAYER, AXEL Springer, Dr. Oetker, Carlsberg, Heineken, ALLEGRO, ERA, ORLEN, Microsoft, kilka banków oraz urzędów administracji terenowej i samorządowej.

            Przykładowo: AXEL Springer zamówił cykl 10 bezpłatnych dodatków Z-CARD do gazety „Dziennik” z planami, zdjęciami i opisami stolic europejskich w łącznym nakładzie 5,5 mln. egz. PLL LOT w tej formie 120 tys. planów Warszawy ze zdjęciami i opisami najciekawszych miejsc stolicy oraz lokalizacją hoteli „Orbis”, rozdawanych na pokładach samolotów lecących do naszej stolicy. NESTE Polska – 100 tys. instrukcji korzystania z bezobsługowych dystrybutorów paliwa z drogową mapa Polski oraz zdjęciami i opisami najciekawszych miejsc turystycznych w naszym kraju, rozdawanych na stacjach benzynowych.

            UM Warszawa – 130 tys. promujących stolicę planów miasta, rozdawanych na różnego rodzaju imprezach zagranicznych, na pokładach samolotów LOT oraz w Pekinie podczas letnich Igrzysk Olimpijskich 2008. Biuro Promocji m.st. Warszawy – Z-CARD z okładką w kształcie fortepianu z planem stolicy i Żelazowej Woli, zawierającą płytę CD z materiałem promującym Rok Chopinowski 2010, w pierwszym rzucie 4 tys. egz. Podobnie UM w Łodzi, który dwukrotnie już zamówił, łącznie 30 tys. egz. takich kart z planem miasta oraz zdjęciami i opisami najciekawszych w nim miejsc i zabytków, promując w tej formie swoje ubieganie się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016.

           

                                               Ciekawe pomysły

 

            Z wykonanych już kart wspomnę jeszcze o Kieszonkowej Mapie Wybrzeża promującej piwo Brok; Mapie judaików warszawskich wydanej z okazji 65. rocznicy powstania w Getcie warszawskim, w języku angielskim, oraz planem getta w latach 1940 – 1942 oraz reklamą Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego. A także wydaną w nietypowym, gdyż podwójnej wielkości, formacie – również w języku angielskim – ofercie województwa mazowieckiego dla inwestorów zagranicznych.

            Wydawca Z-Card w Polsce ma również własne pomysły autorskie. Jednym z nich jest „Karta SOS” – więcej o niej na: www.wdrodzenaratunek.pl – z instrukcją udzielania pierwszej pomocy. Firma Shell ma je bezpłatnie dystrybuować na swoich stacjach benzynowych. Innym przykładem jest przygotowywania we współpracy ze Związkiem Banków Polskich „Bezpieczna Karta” zawierająca 24 zasady takiego właśnie korzystania z kart kredytowych. W przygotowaniu są również, jako oferta na EURO 2012 w Polsce i na Ukrainie, Z-Card „Skarb Kibica” oraz, w takiej samej formie, „Bearmats” – zabawy piwne.

            Wszystko wskazuje więc, że informacja i reklama w postaci Z-Card ma przed sobą  w naszym kraju ogromne szanse szybkiego rozwoju. Także we wspomnianych już dziedzinach: turystyki, promocji regionalnej, hoteli i gastronomii. Warto pomyśleć też o tej formie promocji muzeów i innych placówek kulturalnych. Możliwości tematyczne wydają się zresztą, jak już wspomniałem, praktycznie nieograniczone. Więcej szczegółów na temat Z-CARD znaleźć można na: www.rotomedia.plwww.zcard.pl .

 

Cezary Rudziński

Zdjęcia: Andrzej Zarzecki

Dodane 23 10 08

TRANSHOTEL

TRANSHOTEL

 

           Na pierwszym listopadowym spotkaniu „Globtrotera” gościliśmy p. Wojciecha Uszyńskiego – przedstawiciela w Polsce hiszpańskiej firmy TransHotel wchodzącej na nasz rynek turystyczny.

            – Polska jest 23 krajem na mapie TransHotelu – poinformował nasz gość. Firma ta powstała w Madrycie w 1994 roku i zajmuje się pośrednictwem w rezerwacji miejsc hotelowych i drukowaniem voucherów on line dla biur podróży. W ofercie na koniec 2007 roku miała 45 tys., obecnie już ponad 50 tys. hoteli na całym świecie od 1 do 5*, w tym hoteli Spa, nadmorskich, a także pokoi w agroturystyce. Organizuje również transfery, różnego rodzaju eventy, imprezy lokalne, wejścia do parków tematycznych i narodowych oraz szeroką gamę usług towarzyszących.

            Poza rezerwacjami TransHotel zapewnia swoim klientom różnorodne informacje: od warunków pogodowych i adresów ważnych instytucji – po przepisy celne, kursy walut, określenie tras dojazdu. A także które hotele akceptują pobyt w nich ze zwierzętami, zapewnia serwis dla dzieci, udogodnienia dla niepełnosprawnych itp. Współpracuje z 70 tys. biur podróży i w ub. r. miała 2,8 mln. rezerwacji osiągając obroty ponad 164 mln €, w tym w Europie ponad 135 mln, w Afryce – 6,3 mln, obu Amerykach 19,7 oraz w Azji 2,6 mln €. W br. zamierza przekroczyć 3,2 mln rezerwacji.

            W ofercie ma także już 120 hoteli z terenu Polski. Wejście firmy na nasz rynek turystyczny wynika z faktu, że Polska jest popularnym kierunkiem podróży zarówno dla turystów indywidualnych jak i grupowych, a także ważnym rynkiem turystyki motywacyjnej. Przy czym zainteresowanie naszym krajem szybko w ostatnich latach rośnie. TransHotel liczy również na Polaków zainteresowanych wyjazdami nie tylko turystycznymi, ale również biznesowymi. Hiszpańska firma dołączyła do grona kilkunastu innych zajmujących się w Polsce podobną działalnością.

            Zdaniem W. Uszyńskiego wyróżnia ją jednak to, że swój produkt kieruje wyłącznie do biur podróży, a nie klientów indywidualnych, oferuje kompleksowe usługi: hotel – z bardzo dużymi możliwościami rezerwowania pokoi, gwarancją konkurencyjnych cen i stałą współpracą z hotelem na podstawie długoterminowych umów, transfer, zwiedzanie i ewentualnie inne formy zagospodarowanie czasu wolnego klientów. Dla biur podróży jej help desk dostępny jest w cenie połączenia lokalnego przez 24 h na dobę  7 dni w tygodniu. Zapewnia też szereg dodatkowych udogodnień jak wybór hotelu po określeniu miejsca pobytu, możliwość natychmiastowego otrzymania prowizji dla biur podróży, współpracę z nimi one line itp.

            TransHotel działa w Polsce od lipca br. jako przedstawicielstwo, zaś docelowo oddział. Obroty z rynku polskiego stanowią w obrotach firmy na razie niespełna 0,5%, ale w roku 2009 planowane jest zwiększenie ich do kilku procent, a docelowo wejście do pierwszej piętnastki w skali całych obrotów TransHotelu. Kontakt e-mailowy z przedstawicielem firmy na Polskę: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. i Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

 

Cezary Rudziński

Zdjęcia autora

Dodane 06 11 08

FASCYNUJĄCA PREZENTACJA TYBETU

FASCYNUJĄCA PREZENTACJA TYBETU

Niezwykła książka „Bezdroży”.

Tybet Fascynującą prezentacją Tybetu, jego problemów, ludzi, obyczajów, kultury i krajobrazów okazało się drugie listopadowe spotkanie w „Globtroterze”. Naszym gościem było, po raz pierwszy od paru lat, znane krakowskie wydawnictwo przewodników turystycznych „Bezdroża”. Przedstawiło ono swoją najnowszą pozycję - grubą, wielką i pięknie wydaną oraz ilustrowaną książkę - monografię „Tybet. Legenda i rzeczywistość”, a także jej autora, dr Marka Kalmusa. Było to jedno z najciekawszych spotkań klubowych w br.

Unikalny kraj o niezwykłej, ginącej kulturze

- To pierwsza tego rodzaju książka w 10-letniej historii „Bezdroży” - powiedziała reprezentująca je na prezentacji szefowa marketingu wydawnictwa Iwona Podgórska. Przy czym - dodam od siebie - książka niezwykła. Wkrótce jej omówienie zamieścimy w dziale „Nowości wydawnicze” naszego portalu. Człowiekiem niezwykle ciekawym okazał się również jej autor. Doktor religioznawstwa - w ub. r. obronił w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego pracę doktorską „Symbolika i znaczenie tybetańskiego rytuału Pho-bar rdo-gchog ( Ceremonia „rozbicie kamienia” ), tybetolog, filozof i geolog.

Ponadto - a może przede wszystkim - podróżnik od 34 lat penetrujący Azję Centralną i Południowo - Wschodnią. A więc jak najbardziej bratnia dusza dla nas - „globtroterowców”. Z ogromną wiedzą - to plon m.in. 20 podróży, w sumie ponad 3 lata pobytu na Dachu Świata - zwłaszcza na temat Tybetu, buddyzmu tybetańskiego - wadżrajany oraz dziejów, kultury, obyczajów itp. tego unikalnego kraju oraz narodu, o którym od lat jest głośno w świecie. Zarówno one, jak i ich niezwykła kultura, giną bowiem na naszych oczach.

TybetDr Kalmus opowiedział nam o swoich pierwszych kontaktach z kulturą tybetańską w 1979 roku w Nepalu, w środowisku uchodźców tybetańskich. I rosnącą nią fascynacją, w czym rolę szczególną odegrał jego udział w 1981 roku w pokazie tam filmów dokumentalnych nakręconych, w znacznym stopniu nielegalnie, przez wysłanników Dalaj Lamy do Tybetu w okresie chwilowej „odwilży” w stosunkach chińsko - tybetańskich. Mówił o reakcji ponad tysiąca zgromadzonych na tym pokazie Tybetańczyków na oglądane sceny i miejsca, poznawaniu przez nich na zdjęciach krewnych - w jednym przypadku nawet matki - wycieńczonych w ojczyźnie prześladowaniami, głodem i nieludzką pracą, na zniszczone klasztory i inne zabytki.

Wspomniał o swoich studiach nad tybetańską kulturą i tamtejszą odmianą buddyzmu, wielokrotnymi spotkaniami z XIV Dalaj Lamą oraz licznymi z innymi wybitnymi lamami oraz artystami. O trwających tygodnie wędrówkach po ziemiach tybetańskich - nie tylko na obszarze obecnego terytorium Tybetu w granicach ChRL, ale również w indyjskich: Ladakhu, królestwie Mustangu, Zanskarze, Lahaulu, Spiti - części dawnego Tybetu Zachodniego, w również indyjskim Sikkimie oraz ziemiach tybetańskich należących od ponad 200 lat do Nepalu. A także w Bhutanie, który jest niezależnym królestwem, ale z dominująca kulturą, religią i obyczajami tybetańskimi.
Autor książki „Tybet. Legenda i rzeczywistość” zapoznał nas z granicami etnicznymi i kulturowymi Tybetu rozciągającymi się od gór Karakorum i indyjskiego Ladakhu na północnym zachodzie - niemal po miasto Czengdu w chińskim Syczuanie na południowym wschodzie, oraz od pasm gór Kunlun i Qilian Szan na północy - po indyjski Sikkim, królestwo Bhutan i poza pasmo gór Hengduan Szan przecięte przez wielkie rzeki Jangcy i Mekong w Chinach. Podkreślił, że etniczne ziemie tybetańskie to nie tylko region tybetański, ale 24% całego obszaru Chin, w tym zwłaszcza prowincje Gansu, Yunnan oraz Syczuan.

Ratować to dziedzictwo ludzkości!

TybetOpowiadał o tysiącletnich klasztorach tybetańskich znajdujących się obecnie poza granicami Tybetu. Pokazał i omówił serię niezwykle ciekawych zdjęć jakie zrobił podczas podróży do praktycznie nieznanego turystom, gdyż podróż tam drogami i bezdrożami tylko w jedną stronę zajmuje tydzień - Zaginionego królestwa Tybetu Zachodniego - Guge, w okolice świętej góry Kailasz i jeziora Manasarowar.Zwracając uwagę - jako także geolog z wykształcenia - na niezwykłe barwy tamtejszych gór i podkreślając, jak ogromne bogactwa naturalne znajdują się w ziemiach tybetańskich. Co, niestety, ma ogromne znaczenie w sięganiu po nie przez Chiny.
Podkreślając, że Tybetańczycy są narodem o niezwykłej godności, wielkim poczuciu humoru, zachowującymi nawet w tragicznych momentach ich dziejów przywiązanie do dziedzictwa duchowego i kulturalnego stwierdzał, że rzeczywistość tego kraju i życie jego mieszkańców odbiega znacznie od wiedzy i wyobrażeń o nich w europejskich kręgach kulturowych. Mimo wielowiekowej izolacji od świata w niczym im nie ustępują i są bardziej niż my pragmatyczni oraz skuteczni w codziennym działaniu. Zachowując przy tym wiele tradycyjnych wartości duchowych, które gdzie indziej popadły w zapomnienie. Należy więc jak najwięcej pisać o Tybecie i jego problemach. Gdyż ten unikalny kraj, naród i jego wspaniała kultura tak ważna dla światowego dziedzictwa, giną na naszych oczach.
I to nie tylko w Chinach, gdzie nie może się ona jeszcze otrząsnąć ze zniszczeń jakie spowodowała zbrodnicza „rewolucja kulturalna” i późniejsze represje władz chińskich, ale również na terenach, na których - jak w Indiach i Nepalu - kultura tybetańska rozwija się bez przeszkód. Niektóre obyczaje i praktyki giną bowiem bezpowrotnie w zderzeniu z konsumpcyjnym stylem życia oraz pod wpływem coraz bardziej skomercjalizowanej masowej turystyki. Co, niestety, miałem okazję obserwować także osobiście. Należę bowiem do, ciągle nielicznych, członków naszego stowarzyszenia, którzy byli w Tybecie. Miałem również okazję poznać nieco Tybetańczyków i ich kulturę na uchodźstwie w Indiach i Nepalu. Z tym większym więc zainteresowaniem słuchałem tego, co mówił nasz gość oraz oglądałem wyświetlane zdjęcia. I zabiorę się do lektury jego dzieła.

Cezary Rudziński
Zdjęcia autora.

Dodane 20 11 08