Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników
spotkania promocyjne i relacje ze study tours stowarzyszenie dziennikarzy podróżników   
o stowarzyszeniu
podróże
Globtroter-logo
aktualności Publikacje kontakt        .://główna/nowości
 

 

 

lista artykułów || ostatnie artykuły || teksty archiwalne || wyszukiwarka ||


Festiwal polskiej kultury w Luksemburgu

Piękno w pigułce

  
Luxemburg25 bm. rozpoczął się pierwszy, w historii Luksemburga, festiwal kultury polskiej. Potrwa on kilka dni.  Jego celem jest  przybliżenie polskiej kultury w tym kraju. Ma to być największa tego typu impreza w historii Wielkiego Księstwa.

Festiwal, przygotowany na wzór tych, jakie przygotowują od lat emigranci z Włoch czy Portugalii,  ma być bardzo różnorodny. Podczas jego trwania można będzie posłuchać muzyki dawnej, jazzu czy nagrań prezentowanych przez polskich DJ-jów. Wiele imprez będzie odbywać się na starym mieście, na specjalnie ustawionych scenach, oraz w najlepszych klubach stolicy. W kinach zostały zorganizowane pokazy najlepszych polskich animacji. Główne koncerty przewidziane są w starym opactwie de Neumunster.

Luxemburg -  Realizacja imprezy na tak dużą skalę była możliwa dzięki wsparciu ministerstw kultury obu krajów, polskiej ambasady i sponsorów i Wspólnoty Polskiej  - mówi Szymon Bielecki, ekonomista pracujący w Komisji Europejskiej, współorganizator festiwalu. Fundusze rzędu 70 tys. euro pozwoliły na szeroką reklamę imprezy,  nie tylko na plakatach ale także w radiu i telewizji. Pomysłodawcą festiwalu jest kompozytor Marcin Wierzbicki, który od kilku lat mieszka w Luksemburgu.

Leżący w sercu Europy Zachodniej, między Francją, Belgią i Niemcami, Luksemburg to nie tylko najmniejsze państwo Unii Europejskiej i najbogatszy kraj świata. To także przepiękne krajobrazy, wspaniała architektura i zabytki. Południe kraju to region zwany Gutland, który tworzą łąki i urodzajne tereny rolnicze. Północny rejon państwa Luksemburg to zalesione góry Ardeny. Wschodnie tereny wyznaczają granice  rzeki Sauer i Mozela.
Wielkie Księstwo jest chętnie odwiedzane przez sąsiadów, choć dla odwiedzających często stanowi  przystanek w dalszej drodze. Corocznie Luksemburg odwiedza ok. 5 mln turystów zagranicznych. Jedynie co 5 z nich nocuje na terenie państwa. Turyści, to przede wszystkim osoby pochodzące z Francji, Belgii, Holandii, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Stanów Zjednoczonych. Ruch turystyczny koncentruje się w mieście Luksemburg oraz w Ardenach, na północy kraju.

LuxemburgW Luksemburgu stosunkowo często można usłyszeć polski język. Obecnie mieszka tam ok. 3 tys. Polaków. Są to głównie emigranci – wynika z danych polskiego konsulatu.  Na Terenie Księstwa pracuje już kilkuset Polaków, którzy skorzystali z tego, że w listopadzie ub. r. władze Luksemburga otworzyły rynek pracy dla obywateli nowych państw Unii Europejskiej.

Miasto Luksemburg, stolica Księstwa  (ok. 82 tys. mieszkańców), położona w regionie Gutland („dobrym kraju") stanowi gospodarczą, kulturalną i turystyczną siedzibę. Jest atrakcją kraju. To także centrum finansowe i siedziba organizacji międzynarodowych w tym Unii Europejskiej.  Romantyzmu dodają mu  liczne pozostałości fortyfikacji na urwistych skałach, mury obronne z bastionami, fortami i siecią podziemnych tuneli tzw. Kazamatami Petrusse’a i Bocka, a także głębokie wąwozy z masą zieleni, na dnie których wiją się rzeki Alzette i Pétrusse. To wysublimowane piękno w pigułce. Urody miastu dodają przepiękne mosty harmonijnie wkomponowane w jego pejzaż. Stary Most - Viaduct/Passerelle  o długości 290 m i wysokości  45 m, rozpięty na wyniosłych łukach nad rozległa doliną, przypomina starożytny akwedukt.  Nowoczesny most Wielkiej Księżnej Charlotty (Pont Grand Duchesse Charlotte) zwany też „Czerwonym mostem", góruje nad doliną, przecinając niebo niczym czerwona wstęga. Można nim odstać się na płaskowyż Kirchberg, gdzie ulokowano instytucje Unii Europejskiej. LuxemburgWarto pamiętać, że Luksemburg jest siedzibą kilku głównych instytucji UE, m.in. Sekretariatu Parlamentu Europejskiego, Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości i Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Fortyfikacje Luksemburga i Stare Miasto w 1994 r. zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.  Przypomina o tym trójjęzyczna (francusko-niemiecko-angielska) tablica.

Ewa Ploplis-Olczak

Dodane 26 09 08
Kwiatowy dywan w Brukseli


 

Od 15 do 17 bm. w Brukseli można było podziwiać Dywan Kwiatowy. Na Grand Place tj. rynku starego miasta, w otoczeniu zabytkowych kamienic, ułożono z ok. 800 tys. begonii dywan. Zajął on powierzchnię ok. 1.800 m kw. (77 m /24 m). Inspiracją do zaprojektowania tegorocznego dywanu był francuski gobelin z XVIII wieku.

Sztuka układania dywanów kwiatowych narodziła się we Flandrii. Pomysłodawcą i jej twórcą jest architekt krajobrazów E. Stautemans. Po latach prób i zbierania doświadczeń E. Stautemans stał się ekspertem w tworzeniu tego rodzaju dzieł o wymyślnych kształtach i wyszukanych kolorach. Ze względu na rosnącą sławę i popularność jego prac, był proszony o ułożenie dywanów nie tylko w Belgii: Gandawie, Brugii czy Antwerpii, ale także na całym świecie  m.in. w Kolonii, Luksemburgu, Paryżu, Londynie, Amsterdamie i  Buenos Aires. – Jednak największe wrażenie wywiera na mnie możliwość oglądania dywanu w otoczeniu zabytkowych kamienic Grand Place – twierdzi E. Stautemans.

 Na Grand Place w Brukseli  dywan został ułożony po raz pierwszy w 1971 r. i zyskał wielkie uznanie. Od tej pory był układany co kilka lat m.in. z okazji upamiętnienia ważnych rocznic np. 150 rocznicy niepodległości Belgii, czy 1000-lecie istnienia Brukseli. Od 1986 r. postanowiono, że dywan będzie wystawiany cyklicznie w latach parzystych.

Przygotowanie dywanu trwa niemalże cały rok i składa się z kilku etapów. Najistotniejszym punktem przygotowań jest akceptacja tematu i wzoru dywanu. Następnie przeprowadzana jest kalkulacja ilości potrzebnych kwiatów oraz ich kolorów. Końcowa faza tj. ułożenie dywanu,  trwa ok. czterech godzin i jest realizowana przez zespół składający się z ok. 100 osób.

Piękno dywanu, w dużej mierze, osiąga się ze względu na niepowtarzalny urok begonii Rubust. Kwiaty te charakteryzują się odpornością na złe warunki atmosferyczne i mocne słońce.  Występują w szerokiej gamie kolorów, które przepięknie wyglądają w promieniach słońca, ułożone w ciekawe wzory. Na szczególną uwagę zasługuje technika układania kwiatów. Muszą być one położone na tyle szczelnie, żeby z jednej strony podmuchy wiatru nie zniszczyły wzoru dywanu, a z drugiej zaś strony, kwiaty nie mogą być zbyt ściśnięte, ukazując swoje piękno i zachowując  swoją żywotność.

Belgia zaliczana jest do największych producentów begonii  na świecie, a dywan kwiatowy jest świetną promocją tych kwiatów na cały świat, a także  promocją kraju i jego dorobku nie tylko w dziedzinie ogrodnictwa.

Dodatkową atrakcją w stolicy Europy była możliwość zwiedzenia Ratusza i oglądanie dywanu z jego balkonu. Brukselski Ratusz jest otwierany dla zwiedzających niezwykle rzadko i jest wyjątkowo piękny.

 

Dywan także w Warszawie

Warszawiacy i odwiedzający stolicę  będą  także mieli możliwość oglądania  dywanu kwiatowego. Przed  budynkiem Ambasady Belgijskiej w Warszawie, pod koniec sierpnia, zostanie ułożony dywan kwiatowy o powierzchni 400 metrów kw. Dywan ma powstać przy współudziale pracowników Zarządu Oczyszczania Miasta pod czujnym okiem autora projektu. Świeże kwiaty, przywiezione z Belgii, zostaną ułożone w ciągu jednego dnia. Kwiatowe dzieło będzie można podziwiać w ostatni weekend sierpnia. - 120 tys. begonii zostanie przywiezionych prosto z Belgii z Flandrii - poinformował Jan Luykx, ambasador Belgii. Każdy metr kwadratowy pokryje 300  kwiatów. - Pomysł ułożenia kompozycji w Warszawie narodził się rok temu – stwierdził Koen Haverbeke, przedstawiciel rządu Flandrii przy belgijskiej ambasadzie. Dywany kwiatowe nie były jeszcze układane w Europie Wschodniej. Tym razem Belgowie zdecydowali się pochwalić umiejętnością tworzenia kwiatowych kompozycji przed warszawiakami. Nie wiadomo, czy dywan będzie układany także w następnych latach.


Ewa Ploplis-Olczak

 

Zdjęcia Kwiatowego Dywanu  i Ratusza można znaleźć w Foto Galerii. 

Dodane 26 08 08
Krajowy Rejestr Długów

Ułatwia rzetelnym, utrudnia dłużnikom

 

Współczesna gospodarka umożliwia prowadzenie biznesu niemal każdemu. To olbrzymia szansa, ale i spore zagrożenie, nietrudno bowiem trafić na nierzetelnego kontrahenta. Są jednak narzędzia, które zacznie zmniejszają ryzyko takiej sytuacji, a jeśli już do niej dojdzie - ułatwiają odzyskanie należności.


 Do najskuteczniejszych należy Krajowy Rejestr Długów. To najdłużej działające (od 4 sierpnia 2003 r.) biuro informacji gospodarczej (BIG) w Polsce, posiadające największą własną bazę danych o niesolidnych konsumentach i przedsiębiorcach. Pod koniec maja 2008 r. znajdowało się w niej ponad 532 tys. dłużników, z czego 37,2% stanowili konsumenci, a 62,8% - przedsiębiorcy. Dzięki KRD firmy odzyskały już ponad 1,31 mld zł wierzytelności.
 KRD jest także najbardziej znaną instytucją gromadzącą dane o dłużnikach. Według sondażu Pentora z listopada 2007 r. markę Krajowego Rejestru Długów rozpoznaje 52,1% Polaków. Z kolei z badania PBS DSG dla „Gazety Prawnej" z czerwca 2008 r. wynika, że KRD jest znany 95% szefów lub właścicieli firm zatrudniających nie mniej niż 250 pracowników.

Jedna baza - dwie funkcje

KRD działa na podstawie Ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych, pod bezpośrednim nadzorem Ministra Gospodarki. Dostęp do tej gigantycznej bazy możliwy jest przez Internet lub telefon komórkowy z funkcją WAP, a w razie pytań pomocą służą konsultanci telefoniczni. KRD umożliwia z jednej strony sprawdzenie, czy potencjalny lub aktualny kontrahent nie jest notowany za niezapłacone zobowiązania, zaś z drugiej - wpisanie do rejestru dłużnika, od którego nie otrzymaliśmy na czas należności.

  Nie ufaj - sprawdzaj

 Do weryfikacji rzetelności przedsiębiorcy w Krajowym Rejestrze Długów nie jest potrzebna jego zgoda, wystarczy znajomość jego numeru NIP. W przypadku konsumentów potrzebny jest numer PESEL, trzeba jednak posiadać także pisemne upoważnienie danej osoby do pozyskania danych na jej temat (jest ono ważne przez miesiąc od wystawienia).
 Znając niezbędny numer, wystarczy zalogować się w Serwisie Klienta KRD i wpisać go do specjalnej wyszukiwarki. Wyniki ukażą się na monitorze w ciągu kilku sekund.

Utrudniamy życie dłużnikom

To hasło znakomicie oddaje to, co spotyka nierzetelnego kontrahenta, gdy jego dane znajdą się w KRD. Z rejestrem współpracują firmy ze wszystkich sektorów gospodarki, m.in. banki komercyjne i spółdzielcze, SKOK-i, firmy leasingowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, operatorzy telekomunikacyjni, spółdzielnie mieszkaniowe, koleje, przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej i międzymiastowej, dostawcy Internetu, energii elektrycznej i gazu, operatorzy telewizji kablowej i satelitarnej oraz wiele innych przedsiębiorstw handlowych, usługowych i produkcyjnych. Dostawcy informacji o dłużnikach są jednocześnie ich odbiorcami, co powoduje, że dłużnicy przestają być anonimowi i tracą wiarygodność w kontaktach z innymi przedsiębiorcami. Dłużnik, który trafi do rejestru, musi zatem liczyć się m.in. z odmową udzielenia kredytu czy leasingu, sprzedaży telefonu komórkowego w abonamencie, wynajęcia lokalu, ewentualnie otrzymaniem oferty na gorszych warunkach, np. bez odroczonego terminu zapłaty lub rozłożenia płatności na raty. Jeżeli dług nie zostanie spłacony, dane dłużnika pozostają w KRD nawet przez 10 lat.
 Aby przekazać dane niesolidnego płatnika do KRD, nie jest potrzebny wyrok sądowy -wystarczy niezapłacony rachunek lub faktura. Łączna kwota zobowiązań przedsiębiorcy musi wynieść przynajmniej 500 zł brutto, zaś konsumenta - 200 zł brutto. Należność musi być wymagalna od co najmniej 60 dni. Przed umieszczeniem dłużnika w KRD należy uprzedzić go o tym listem poleconym. Jeśli mino tego nie ureguluje on długu, już po 30 dniach od wysyłki można przekazać sprawę do KRD. Co ważne, dłużnik nie musi listu odebrać.
Jeszcze inną usługą, dostępną dla korzystających z rejestru, jest monitoring obecnych lub potencjalnych kontrahentów. O tym, że przestali rzetelnie regulować swoje zobowiązania i trafili do rejestru, system KRD automatycznie powiadamia e-mailem.

Nie warto czekać

Szansa na odzyskanie należności jest tym większa, im mniej czasu upłynęło od podanego na fakturze czy rachunku terminu płatności. W przypadku długów nie starszych niż rok aż 58% dłużników reguluje zobowiązanie po otrzymaniu ostrzeżenia o możliwości trafienia do KRD. Kolejnych 27% czyni to, gdy już się w rejestrze znajdzie. Domagając się zaległych należności, maksymę „czas to pieniądz" warto zatem potraktować wyjątkowo dosłownie. Pora na zmiany Uchwalenie w 2003 r. Ustawy o udostępnianiu informacji gospodarczych, na podstawie której działa Krajowy Rejestr Długów, było przełomem. Jednak z perspektywy pięciu lat widać, że wymaga ona udoskonalenia, także z uwagi na dynamicznie zmieniającą się polską gospodarkę.
Dlatego Krajowy Rejestr Długów zainicjował procedurę nowelizacji ustawy, która jest obecnie przedmiotem prac Ministerstwa Gospodarki i uczestników rynku wymiany informacji gospodarczej. Do najważniejszych postulatów zgłoszonych przez KRD, a wspieranych m.in. przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych, Krajowy Związek Banków Spółdzielczych oraz Kasę Krajową SKOK, należy poszerzenie listy podmiotów uprawnionych do przekazywania do BIG danych o dłużnikach. Dziś tego prawa pozbawione są m.in. samorządy terytorialne oraz wierzyciele wtórni (np. fundusze sekurytyzacyjne, firmy faktoringowe i windykacyjne). To błąd, który w istotnym stopniu może wpłynąć na zafałszowanie obrazu dłużnika uzyskanego z BIG.
Może dojść do sytuacji, w której osoba niespłacająca kredytu hipotecznego (a więc posiadająca dług w wysokości kilkuset tysięcy złotych) ma w BIG „czyste konto" tylko dlatego, że bank sprzedał uprzednio swoje wierzytelności funduszowi sekurytyzacyjnemu, który nie jest uprawniony do przekazania informacji o kupionych długach do rejestru. Podobnie jest w przypadku gmin, które w świetle obecnie obowiązujących regulacji nie mogą wpisać do KRD np. uchylających się od zapłaty podatku od nieruchomości. Tymczasem trudno przecież oczekiwać od osób niespłacających kredytu lub unikających płacenia podatków, że będą sumiennie i rzetelnie regulować inne zobowiązania.
Oprócz jak najszerszej możliwości przekazywania do BIG danych dłużników, dla zapewnienia bezpieczeństwa w biznesie niezwykle ważny jest jak najłatwiejszy dostęp do szerokiego zasobu informacji. Pilnej potrzeby wymaga zatem także uregulowanie udostępniania przez Biuro Informacji Kredytowej - bazę danych o osobach fizycznych będących klientami banków - informacji biuru informacji gospodarczej. Zgodnie z obowiązującym prawem, BIK nie ma bowiem możliwości przekazania posiadanych danych do BIG. Polscy przedsiębiorcy oczekują także umożliwienia przez prawo pozyskiwania przez biuro informacji gospodarczej danych o rzetelności swoich zagranicznych kontrahentów.

 Bądź pozytywny

 Przez pierwsze lata działalności Krajowy Rejestr Długów był postrzegany przede wszystkim jako skuteczne narzędzie windykacyjne - umieszczenie danych dłużnika (lub ostrzeżenie o takiej możliwości) skutkowało szybkim uregulowaniem zaległych zobowiązań. Wraz z poprawą sytuacji gospodarczej wzrosło zainteresowanie weryfikacją potencjalnych kontrahentów, także pod kątem informacji pozytywnej, a więc o płatnościach terminowych. Ustawa o udostępnianiu informacji gospodarczej umożliwia przekazywanie takich danych do BIG na prośbę rzetelnego płatnika, jednak procedura ta jest obwarowana wieloma ograniczeniami, np. poproszony o przekazanie takiej informacji ma na to zaledwie 7 dni, a musi w tym czasie m.in. sprawdzić wszystkie zobowiązania danej osoby lub przedsiębiorcy z ostatnich 5 lat. Nic dziwnego, że zainteresowanie taką formą chwalenia się własną rzetelnością nie jest obecnie zbyt popularne.
 Nie czekając na zmianę przepisów, Krajowy Rejestr Długów umożliwił w ostatnich tygodniach wszystkim przedsiębiorcom, którzy sumiennie płacą zobowiązania i nie są notowani w KRD jako dłużnicy, potwierdzenie swojej wiarygodności płatniczej za pomocą specjalnych, bezpłatnych Certyfikatów Rzetelności. Do 300 000 firm w całej Polsce w czerwcu i lipcu 2008 r. trafiają specjalne plastikowe, podobne do bankomatowych, karty z unikalnym, szesnastocyfrowym kodem, który pozwala na wydrukowanie ze strony www.krd.pl Certyfikatu Rzetelności. Każdy certyfikat ważny jest przez 30 dni (po tym okresie można wydrukować kolejny), a weryfikacja jego aktualności i autentyczności możliwa jest bezpłatnie poprzez wpisanie umieszczonego na nim kodu do specjalnej wyszukiwarki na stronie www.krd.pl.
 Więcej informacji o Krajowym Rejestrze Długów na www.krd.pl.
Dodane 14 08 08
ZACHODNIOPPOMORSKIE : PROMOCJA POPRZEZ KULTURĘ

Trzęsacz:  IV Międzynarodowy Festiwal „Sacrum – non Profanum”.

Szczecin: cel – Europejska Stolica Kultury 2016.


 

            Województwo Zachodniopomorskie promuje swój region poprzez kulturę. Temu celowi służyła m.in. konferencja prasowa w Warszawie,  na której przedstawiono ambicje Szczecina, aby stać się Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku oraz program IV Międzynarodowego Festiwalu Muzycznego „Sacrum – non Profanum” w nadmorskim Trzęsaczu. W konferencji uczestniczyli: dyrektor tego festiwalu Adranna Poniecka, Jerzy Serdyński z Urzędu Marszałkowskiego, Paweł Osuchowski z Uniwersytetu Szczecińskiego oraz profesorowie: Bohdan Boguszewski i Marek Jasiński.

 

                                  Oddolna inicjatywa obywatelska

 

            - Na rozwój kultury – powiedział Jerzy Serdyński – przeznaczane są w br. na terenie województwa znaczne środki, w tym przede wszystkim unijne. M.in. na remonty, adaptacje i projekty dotyczące Muzeum Narodowego, Zamku Książęcego i Opery na Zamku, teatru i innych placówek kulturalnych. Chodzi nam o ofertę, m.in. dla turystów, kultury „z wyższych półek”, a nie tylko muzyki rozrywkowej. W letnią panoramę festiwali w nadmorskim pasie wybrzeża szczecińskiego – od Kamienia Pomorskiego, przez Kołobrzeg, Koszalin, Międzyzdroje do Świnoujścia od paru lat wpisał się festiwal w Trzęsaczu.

            O „stołecznych” ambicjach Szczecina – chodzi oczywiście o wspomnianą już rolę Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku – mówił zajmujący się dotyczącym tego projektem Paweł Osuchowski. Przyznał, że konkurencja jest duża, gdyż miasto jest jednym z siedmiu polskich mających takie same ambicje. Ale Szczecin – podkreślił – jako jedyne z nich jest miastem pionierów i to nie tylko od 1945 roku, ale od czasów Wikingów. Przy czym jest to zarazem jedyna inicjatywa oddolna – obywatelska.

            Budując nową siedzibę filharmonii, teatru „Pleciuga”, muzeum telekomunikacji i wiele innych obiektów Szczecin zamierza pokazać, że jest miastem, które potrzebuje tego tytułu i jest w stanie mu sprostać. Podkreślił, że w przypadku wygranej w tej konkurencji do realizacji projektu ESK 2016 włączony zostanie cały, liczący 3,5 mln. ludności Euroregion Pomerania, a także 19 szczecińskich mniejszości narodowych. Wykorzystany zostanie zwłaszcza miejscowy kapitał kulturalny i jego twórcy.

 

                                   Zaczęło się od żartobliwej obietnicy

 

            Prof. Bohdan Boguszewski przypomniał, w jaki sposób doszło do organizacji Międzynarodowych Festiwali Muzycznych w Trzęsaczu. – Gdy zwiedzałem przed laty ruiny kościoła w tej nadbałtyckiej miejscowości – powiedział –  miejscowy ksiądz poinformował mnie, że zamierza tę świątynię odbudować. Widząc ogrom zniszczeń potraktowałem to jako pobożne życzenie i obiecałem, że jeżeli kościół rzeczywiście zostanie oddany do użytku, to ja zorganizuję w nim międzynarodowy festiwal muzyczny. Gdy odbudowa  kościoła Miłosierdzia Bożego w Trzęsaczu stała się faktem, kolejnym wymogiem stało się wyposażenie świątyni w organy. I zostały tam zbudowane – po raz pierwszy w kościele w Polsce od 60 lat.

             I od 2005 roku odbywają się w nim międzynarodowe festiwale muzyczne. Pozwoliło na to duże powodzenie i ogromne zainteresowanie szczecińskim cyklem Koncertów Uniwersyteckich organizowanych od 1997 roku pod hasłem „Przez muzykę do świata wartości”. Od ub. r. festiwal w Trzęsaczu ma obecny podtytuł, w br. odbędzie się jego IV edycja. O jego bogatym, 6 – dniowym programie w dniach 15 – 20 sierpnia br. mówili pozostali szczecińscy uczestnicy konferencji. Szczegóły tego programu można znaleźć na: www.trzesacz.org.pl . Festiwal ma otwartą formułę artystyczną. Uwzględnia zarówno muzykę organową jak i symfoniczną, kameralną, chóralną, kantatowo – oratoryjną, a nawet jazzowe opracowania muzyki fortepianowej Fryderyka Chopina. Stały udział, niemal we wszystkich koncertach festiwalowych, zapewnia orkiestra kameralna „Akademia”. Pozwała to na wykonywanie koncertów instrumentalnych z udziałem najwybitniejszych instrumentalistów krajowych i zagranicznych.

           

                                    Doskonałe orkiestry i kompozytorzy

 

            Dużą role w dotychczasowych festiwalach w Trzęsaczu odgrywają występy zespołów kameralnych, m.in. kwartetów smyczkowych „Wilanów” z Warszawy, im. Dymitra Szostakowicza z Hamburga, Komische Oper z Berlina. W br. wystąpi m.in. kwartet smyczkowy „Ciurlionis” z Litwy. Po raz pierwszy w ramach tego festiwalu w 2008 roku zorganizowany zostanie nadzwyczajny koncert we współpracy z Europejskim Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Warszawie, w programie którego znajdą się utwory młodych polskich kompozytorów współczesnych objętych opieką artystyczna najwybitniejszych  twórców polskich:  Henryka Mikołaja Góreckiego i Krzysztofa Pendereckiego.

            Szczególnym wyznacznikiem Międzynarodowych Festiwali Muzycznych w Trzęsaczu są prawykonania nowych utworów komponowanych specjalnie na tę okazję przez wybitnego polskiego kompozytora, Marka Jasińskiego. W br. w trakcie trwania festiwalu zostaną one nagrane na płytę CD przez firmę fonograficzna DUX. Warto więc wybrać się do tej miejscowości nie tylko na plażę – bo jest to także coraz popularniejsze miejsce urlopowe, ale także specjalnie na festiwal. Zwłaszcza, że ci, dla których zabraknie miejsc w kościele, będą mogli słuchać – i oglądać – występy muzyków na ogromnych telebimach ustawionych na zewnątrz.

 

Cezary Rudziński

Dodane 21 07 08
ROZBUDOWA PORTU LOTNICZEGO POZNAŃ – ŁAWICA

W br. oczekiwanych jest 1.390 tys. pasażerów

 

 

            Port Lotniczy Poznań – Ławica im. Henryka Wieniawskiego zamknął rok 2007 przychodami ze sprzedaży w wysokości 35.291 tys. zł  i zyskiem netto 4.287.800 zł, a jego zarząd uzyskał 24 czerwca b.r. absolutorium od Zwyczajnego Zgromadzenia Wspólników. Ten fakt, oraz trwająca i zamierzona rozbudowa portu w najbliższych latach, stały się okazją do zorganizowania 25 czerwca konferencji prasowej w Warszawie. Wzięli w niej udział m.in.: prezydent Poznania Ryszard Grobelny, prezes zarządu portu lotniczego Poznań – Ławica Mariusz Wiatrowski,  naczelny dyrektor PLL Michał Marzec.
           
Podczas konferencji, na którą zaproszono także przedstawiciela naszego portalu,  poinformowano o poznańskim porcie lotniczym i dokonujących się w nim oraz planowanych zmianach. Obecna lokalizacja lotniska – około 6-7 km od centrum i stacji kolejowej Poznań Główny – sięga roku 1913. W ciągu niemal wieku istnienia przeszło ono istotne zmiany. W 1993 r. uruchomiono z niego pierwsze połączenie zagraniczne do Düsseldorfu. Cztery lata później stał się on spółką akcyjną, otwarto także zmodernizowany terminal pasażerski. Dynamiczny rozwój przewozów i sieci połączeń nastąpił po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

            To piąte pod względem liczby mieszkańców miasto w kraju, ze 140 tys. studentów, ma obecnie połączenia  liniowe na 21 trasach, w tym do kilku krajów europejskich: Wielkiej Brytanii i Irlandii, Niemiec, Hiszpanii, Włoch, Danii, Norwegii i Szwecji. A także w 18 kierunkach czarterowych obsługiwanych przez 16 przewoźników. W br. uruchomiono 5 nowych: do miast Grecji, Hiszpanii i Włoch. W roku 2007 skorzystało z poznańskiego lotniska blisko 900 tys. pasażerów. W I kwartale br. nastąpił bezprecedensowy, o ponad 58%, wzrost liczby podróżnych w porównaniu z analogicznym okresem ub. r.  Do końca roku oczekuje się ich łącznie 1.390 tys. A w roku 2012 ma on obsłużyć 2,5 miliona pasażerów.

            Aby stało się to możliwe, realizowana jest rozbudowa lotniska. Jeszcze w br. powstaną m.in. nowe płyty postojowe z większą liczbą stanowisk dla samolotów, wprowadzone zostaną nowe procedury ich ruchu naziemnego, zbudowana zostanie nowoczesna strażnica dla Lotniskowej Służby Ratowniczo – Gaśniczej. Większe zmiany nastąpią w latach przyszłych. Plan rozbudowy lotniska do 2020 roku obejmie w większości inwestycje do wykonania do roku 2012, tj. przed otwarciem EURO w Polsce. Obecny pas startowy wydłużony zostanie z 2,5 o dalsze 300 m. Zbudowana zostanie równoległa droga kołowania ze ścieżkami szybkiego zejścia z niej. Terminal pasażerski powiększony zostanie o 1/3, zbudowana zostanie stacja odladzania samolotów, nowe parkingi wraz ze zmianą układu komunikacyjnego wokół lotniska,  nowy Ośrodek Kontroli Ruchu Lotniczego.

            Zapewniono, że spółka dysponuje środkami finansowymi na te inwestycje opiewające na kwotę w 334 mln zł. Gospodarze na konferencji zachwycali się tym, co już zrobiono, m.in. stwierdzając, że PL Poznań – Ławica dysponuje obecnie najładniejszym i najbardziej funkcjonalnym terminalem pasażerskim w Polsce. Trochę zepsułem im humor stwierdzając, że zarazem jest to jedyny międzynarodowy port lotniczy w którym nie ma sklepów wolnocłowych. O czym – pisałem o tym skandalu w relacji z podróży „globtroterowców” do Tunezji – pasażerowie dowiadują się dopiero po odprawie paszportowej. Ale wkrótce ma się to zmienić. Najwyższy czas, gdyż Poznań i jego lotnisko pasażerskie czeka jeszcze w tym roku poważny egzamin: obsługę w grudniu światowej Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu.

             Spodziewanych jest na niej nawet kilkanaście tysięcy uczestników i przedstawicieli mediów. Z których ogromna większość przybędzie drogą lotniczą. Jest to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Chociaż cień na nie rzuca głośna, międzynarodowa awantura o drastycznie zawyżone ceny pokojów w poznańskich hotelach na okres tej imprezy. W latach 2009 – 2012 Poznań gościć będzie uczestników i kibiców dwu imprez sportowych: MŚ w żeglarstwie i kajakarstwie. A w 2012 roku, o ile ich organizacja nie zostanie Polsce odebrania, piłkarskich ME EURO 2012. A jednym z warunków, co podkreślili organizatorzy konferencji, jest osiągnięcie do tej pory wymaganej przepustowości lotniska. W przypadku Poznania to 23,5 tys. osób w ciągu 10 godzin przed oraz tyluż po meczu. I – dodam – ogromnej liczby samolotów które ich przywiozą i odwiozą. Będzie to więc ogromny sprawdzian możliwości zarówno  portu lotniczego jak i miasta..

 

Cezary Rudziński

           

           

           

Dodane 09 07 08

<< Previous 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 Next >>

Content Management Powered by CuteNews
[ o stowarzyszeniu  |  aktualności  |  publikacje  |  kontakt ] top

  Kredyty| Ethiopia Travel | Etiopia wycieczki| Äthiopien Reisen | Эфиопия -Туры в Эфиопию| Kredyty gotówkowe