AUSTRIA: AFFENBERG – WŚRÓD JAPOŃSKICH MAKAKÓW

 

 

Niedaleko od miasta Villach w Karyntii znajduje się niezwykłe zoo. Jego oryginalność polega na tym, że jedynymi mieszkańcami są makaki japońskie, które żyją tu nie w klatkach, ale prawie jak na wolności. To prawie ograniczone jest jedynie wysokim ogrodzeniem terenu. Jedną z największych atrakcji Lanckoron jest park „Affenberg” położony w pięknym lesie u podnóża zamku. A to dlatego, że park to jeden z nielicznych na świecie rezerwatów, gdzie makaki japońskie żyją jak na wolności. Ja spotkałam się z tymi rozrabiakami jedynie na Gibraltarze. Dlaczego rozrabiakami? Bo to niezwykle inteligentne, potrafiące dostosować się do warunków, zaradne, kochające figle zwierzęta.

 

O tym można się przekonać podczas 45-minutowej wizyty w „Affenberg”. Bilet wejściowy kosztuje dorosłych 11, a dzieciaki 5 euro. Zanim przekroczymy bramę w grupie z przewodnikiem, musimy zapoznać się z zasadami obowiązującymi w zoo. Nie wolno zabierać jedzenia, bo makaki mogą nam je podkraść. Nie wolno patrzeć zwierzętom w oczy, bo odbiorą nas jako wrogów gotowych do bitki.

 

Oczywiście w ogrodzie nie palimy papierosów, nie krzyczymy i nie głaszczemy makaków. Ze względów higienicznych nie należy dotykać barierek, po których hasają małpy. Makaki japońskie żyją w naturalnych warunkach na Wyspach Japońskich. Stamtąd przybyło do Karyntii w darze dla regionu około 150 zwierząt. Dla nich utworzono na 40 tysiącach metrów kwadratowych rezerwat, do którego co godzinę wkraczają wycieczki z przewodnikami doskonale znającymi zwyczaje niewielkich ssaków.

 

Dzięki ich podpowiedziom lepiej możemy zaobserwować system hierarchiczny u makaków, sposób opiekowania się maluchami, sprytne podejścia do sąsiadów w celu podkradzenia arbuza, marchewki czy jabłka. Oczywiście pracownicy ogrodu dbają o to, by łobuziaki nie były głodne. Codziennie dostarczają im około 100 kg owoców, warzyw i innych przysmaków.

 

Obserwujemy skoki do wody, pływanie i figle, jakie sobie robią makaki. Podziwiamy ich inteligencję, gdy otwierają skomplikowany zamek, by dostać się do schowanych owoców. Po takim zoologicznym spacerze można w kiosku kupić małpie pamiątki, można też napić się „małpiego” piwa, które schłodzone w upalny dzień smakuje wybornie.

 

Zdjęcia autorki


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com