PODRÓŻE GLOBTROTERA: KASZUBY

Pięknymi akcentami zakończyła się tradycyjna przerwa letnia w działalności Stowarzyszenia Dziennikarzy – Podróżników „Globtroter”. Dwoma wyjazdami studyjnymi zorganizowanymi przez Pomorską Regionalną Organizację Turystyczną w Gdańsku. Najpierw „Kaszuby 2012”, następnie „Ziemia Słupska 2012”. Oba były bardzo ciekawe i udane, pełne atrakcji i wrażeń.

 

Wiele miejsc i obiektów które odwiedziliśmy wymaga, ze względu na ich rangę i znaczenie, odrębnych prezentacji, które zapowiadam. Na początek ograniczę się tylko do relacji z tych study tours. Gospodarze zapewnili nam nie tylko interesujące programy, ale także przeloty z Warszawy do Gdańska, co pozwoliło optymalnie wykorzystać czas zdecydowanie za krótki nawet na poznanie miejscowości, miejsc, zabytków, obiektów i atrakcji turystycznych wybranych spośród setek, jakimi bogaty jest ten region Polski.

 

 

Naszą bazą podczas pierwszego z tych wyjazdów – po Kaszubach, w którym uczestniczyła 9-tka dziennikarzy, w tym 6-tka „globtroterowców”, był położony w ich sercu, w pobliżu Kościerzyny, całoroczny kompleks wypoczynkowy Szarlota w miejscowości o takiej samej nazwie.

 

Położony w lesie nad brzegiem jeziora Osuszyno, dysponuje on „białą flotą” w postaci żaglówek, kajaków, łodzi i rowerów wodnych, zapewnia świetny wypoczynek w kameralnych warunkach. Do dyspozycji gości jest w nim nowocześnie wyposażony hotel z 30-ma 2 osobowymi pokojami kategorii komfort i standard oraz sala konferencyjna z pełnym zapleczem.

 

Ponadto 43 dwupokojowe domki dla 4-5 osób, 30 jednopokojowych na 2-3 osoby, 2 dwupokojowe holenderskie 4-5 osobowe oraz jeden całoroczny domek dwupoziomowy kategorii lux. W ośrodku znajduje się oczywiście restauracja, kompleks Spa z sauną, jacuzzi oraz gabinetami masażu i zabiegowymi z bogatą ofertą dla pań i panów.

 

Z zachęcającymi nazwami, np. „Żurawinowa księżniczka” – zabieg na ciało dla pań, czy „Dotyk Orientu” – całościowy masaż z akupresurą stóp dla panów wykonywany przez balijskie masażystki. Lub również całościowy „Masaż Tajski” stemplami ziołowymi z akupresurą głowy. To tylko przykłady. Zainteresowanych szczegółami odsyłam na strony internetowe kompleksu: www.szarlota.pl.

 

Nad jeziorem położona jest też Tawerna z dwiema salami: kameralną kominkową na 40 miejsc i biesiadną dla 150 osób. Aktywny wypoczynek ułatwia wypożyczalnia sprzętu pływającego: rowerów wodnych, żaglówek, kajaków, łodzi, desek surfingowych, banana. Jest również wypożyczalnia rowerów.

 

Ponadto konie i kucyki, kort tenisowy, boiska do siatkówki, koszykówki i piłki plażowej, bilard, stoły do ping-ponga, duży plac zabaw itd. Atrakcją, zwłaszcza dla dzieci, jest mini zoo, w którym oprócz kóz, królików i innych zwierząt hodowlanych zobaczyć można czarne, krótkonogie świnie wietnamskie. Ciekawostką zaś czynny przez całą dobę bankomat na kółkach.

 

W programie jaki zaproponowali nam gospodarze znalazła się zarówno turystyka aktywna jak i poznawcza. Był krótki, kilkunastokilometrowy rajd „Kaszubskimi Rowerami” z hotelu do wsi Loryniec z metryką od 1582 r.

 

A z niej spływ kajakowy do Wdzydz Kiszewskich rzekami: Trzebiochą i Wdą oraz przez Jezioro Wdzydze, do podnóża Szczytu Wieżycy, najwyższego – 329 m n.p.m. punktu Niżu Europejskiego na Wzgórzach Szymbarskich. Stoi na nim kilkunastopiętrowa, o wysokości 35 m, zbudowana w 1997 r. wieża widokowa im. Jana Pawła II.

 

W czasach prehistorycznych Wieżyca była miejscem kultu plemion słowiańskich, obecnie jest punktem widokowym na położone u jej stóp ośrodki wypoczynkowe, rezerwat oraz jeziora na których zgodnie koegzystują ptaki, m.in. łabędzie i dzikie kaczki oraz żaglówki, łodzie i inny sprzęt pływający.

 

Na północnym stoku wzgórza znajduje się jedna z nielicznych na naszych nizinach stacja narciarska z kilkoma wyciągami osiągającymi 45 metrową różnicę wysokości. Bardzo interesująca okazała się wizyta w skansenie – Muzeum Kaszubskim Parku Etnograficznym we Wdzydzach Kiszewskich – to oczywiście temat na odrębną publikację – w której odbyliśmy m.in. krótką lekcję bynajmniej nie łatwego języka kaszubskiego.

 

Nie zabrakło oczywiście okazji do posmakowania smakołyków kaszubskiej kuchni, ale hitem dnia i całego wyjazdu okazał się lot balonami – również nim napiszę więcej osobno – nad Szwajcarią Kaszubską. Większość z nas podróżowała tym środkiem lokomocji po raz pierwszy.

 

Atrakcja okazała się więc ogromna, zaś „turystyka balonowa” nad tym fantastycznie urokliwym regionem kraju przeżyciem niezwykle ciekawym i pozytywnym. Zwłaszcza, że uczestniczyliśmy w pełnym cyklu lotu. Od poszukiwania miejsca nadającego się do startu w aktualnych warunkach pogodowych: słonecznego popołudnia i lekkiego wiatru, poprzez rozwinięcie i napełnienie balonów rozgrzanym powietrzem, lot, lądowanie i zwijania balonów, pod otrzymanie na zakończenie certyfikatów aeronautów.

 

Jak interesujący był ten lot oraz widoki na ziemi i z powietrza może świadczyć fakt, że zrobiłem w trakcie tej imprezy ponad 100 zdjęć. Szczególnie pięknymi okazały się widoki z góry na polodowcowe jeziora rynnowe skryte w lasach, lecącego nad nimi balonu, a zwłaszcza odbijającego się w wodzie jak w zwierciadle.

 

Trzeci i ostatni dzień tej podróży studyjnej zajęła nam wizyta w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Jednego z najbardziej chyba niezwykłych, a zarazem zwariowanych miejsc w naszym kraju. Odwiedzanym przez blisko pół miliona ludzi rocznie – więcej niż zamek w Malborku! To oczywiście również temat na odrębny reportaż.

 

Wspomnę więc tylko, że sąsiadują w nim obok siebie „Dom do góry nogami” oraz Park Linowy – Tarzan Park i Dom Sybiraka przywieziony spod Irkucka, z rekonstrukcją sowieckiego lagru. A także Dom Powstańca Polskiego z Adampola (Polonezköy w tureckiej Anatolii), Zagroda Trapera z miejscowości Kaszuby w Kandzie, replika bunkra Tajnej Organizacji Wojskowej Gryf Pomorski, stara kaszubska chata, rekonstrukcja dworu i kaplica o niezwykłym wnętrzu.

 

Zobaczyć można tam rownież najdłuższe na świecie deski wycięte z pni drzew, największy koncertujący fortepian świata itp. Napić się piwa warzonego na miejscu w pierwszym regionalnym kaszubskim browarze. Własnoręcznie przygotować chleb, oczywiście kaszubski, do wstawienia go do pieca, a następnie gorący zabrać do domu. Odbyć krótki kurs zażywania kaszubskiej tabaki itp.

 

W drodze powrotnej do Gdańska „zahaczyliśmy” również o Kościerzynę aby zobaczyć tamtejszy gotycki kościół, w którym dwa lata temu obchodzono 800-lecie istnienia parafii oraz rynek i uliczki starej części miasteczka. Zatrzymaliśmy się też w Żukowie, gdzie tamtejszy kościół, niegdyś przyklasztorny norbertanek, obchodzi 800-lecie założenia monasteru.

 

W Gdańsku natomiast, znanym nieźle większości z nas, czasu wystarczyło tylko na wizytę w niedawno oddanym do użytku, imponującym Centrum Informacji Turystycznej w Bramie Wyżynnej. Również jednak na zwiedzenie jednego z najzasobniejszych i najciekawszych w świecie Muzeum Bursztynu z bogatą kolekcją zarówno różnych rodzajów bursztynu jak i wyrobów z niego poczynając od XVII w.

 

Ponadto obejrzenie panoramy Głównego Miasta z historycznej Wieży Więziennej oraz spacer Długim Targiem do restauracji „Latający Holender” na pożegnalną kolację. Następnie zaś przez Motławę do mikrobusu aby pojechać na lotnisko. Była to, jak już wspomniałem, bardzo udana i szalenie ciekawa podróż studyjna, znakomicie prowadzona przez naszego opiekuna i przewodnika Jacka Zdrojewskiego. Szerzej o wspomnianych zabytkach, obiektach i miejscach, napiszę wkrótce.

 

Zdjęcia autora


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com