ARMENIA: ZORAC KARER – TAJEMNICZE ŚPIEWAJĄCE KAMIENIE.

 

 

W pobliżu miasta Sisjan w Armenii znajduje się tajemniczy zespół megalitycznych kamieni o nadal spornym i niewyjaśnionym przeznaczeniu, a nawet wieku. Przez jednych badaczy uważanych za jedno z najstarszych na naszym globie obserwatoriów astronomicznych z epoki brązu, przez innych starą nekropolię, a nawet miejsce pogańskiego kultu i ludzką osadą. Przy czym, o tym za chwilę, żadne z tych przeznaczeń nie wyklucza pozostałych. Miejsce to określane jest też różnymi nazwami. Zorac Karer – Kamienie siły, Karaundż (w wersji angielskiej Carahunge, niemieckiej Karahundsch ) – Śpiewające kamienie, Cic Karer – Kamienna armia, Dik-Dik-Karer – Sterczące kamienie.

 

223 KAMIENIE O WADZE DO 10 TON

 

Aby do niego dotrzeć, z głównej drogi skręciliśmy w boczną, terenową, aby po kilku kilometrach jazdy zatrzymać się w pobliżu wznoszącego się po jej lewej stronie wzgórza, na którym artysta malarz Aszot Avogjan stworzył, ustawiając na jego szczycie pionowo zespół kamienni Artlaboratory „Epicenter”.

 

Po prawej stronie tej drogi, na wysokości około 1770 m n.p.m., rozciąga się płaskowyż – cel naszego przyjazdu. Dalej, kilkaset metrów, można dotrzeć już tylko pieszo lub samochodem terenowym. Idziemy. Szybko wyłaniają się pierwsze sterczące z ziemi, pionowo ustawione bazaltowe, przeważnie ostre, o wysokości najczęściej 2-3 metrów i wadze do 10 ton każdy, skały.

 

W 84 z nich wywiercone są okrągłe otwory o średnicy 5 cm i głębokości (na przestrzał) do 20 cm. Kamienie te zajmują w sumie powierzchnię około 7 ha i tworzą w jednym miejscu jak gdyby mur obronny, w innym kręgi, a także grobowce. W sumie doliczono się ich 223, z czego około 40 tworzy krąg dookoła obiektu określanego jako centralny grobowiec.

 

ORMIAŃSKIE STONEHENGE

 

Czym były i jakim celom służyły te megalityczne zespoły kamienne porównywane ze słynnym brytyjskim w Stonehenge, ale o wiele od nich starsze, starano się wyjaśnić już w średniowieczu. W XII w. Stephanos Orbeljan, biskup i historiograf w książce „Historia Sjuniku” (nazwa marzy – regionu administracyjnego Armenii) wspomniał o tajemniczych kamieniach we wsi Karundsz w pobliżu miasta Sisjan.

 

Uczeni ustalili później, że chodzi o współczesny Zorac Karer. Najwcześniejsze poważniejsze badania prowadziła tu w latach 1983 i 1987 astrofizyczka Elma Parasamjan. A ich wyniki interpretował zmarły w 2008 r. radioastronom i radiofizyk Paris Herouni. Doszedł do wniosku, że około 40 skalnych monolitów tworzących tzw. centralny grobowiec, to resztki dawnej świątyni pogańskiego ormiańskiego boga Słońca – Ari.

 

Wiek najstarszej z budowli określił na około 7,5 tys. lat. To jedyny taki, pogląd, na który natrafiłem w literaturze. Natomiast w około 150 innych skałach dostrzegł on duże i rozwinięte obserwatorium astronomiczne też sprzed 7,5 tysiącleci.

 

SPRZECZNE USTALENIA BADACZY

 

Sporo danych i informacji, chociaż także sprzecznych, przyniosły prace prowadzone tu od połowy lat 90-tych XX w. A zwłaszcza w XXI wieku. W latach 2000 – 2001 Zorac Karer badał, we współpracy z Instytutem Archeologii i Etnografii Ormiańskiej Akademii Nauk, archeolog Stephen Kroll. Sporo na ten temat opublikowała niemiecka Wikipedia.

 

Jego zdaniem tutejsza nekropolia pochodzi ze środkowej epoki brązu (20-16 tysiąclecie p.n.e.). Ale była ona wykorzystywana w tym celu również we wczesnej epoce żelaza (12-9 tysiąclecie p.n.e.). W okresie grecko –rzymskim (3 w. p.n.e. – 3 w .n.e.), stwierdził, na terenie tym znajdowała się osada, otoczona ze względów bezpieczeństwa kamiennymi murami. Zachowały się z nich tylko poszczególne, podtrzymujące mury, fragmenty skał.

 

W 2010 roku odpowiedzi na pytanie, co właściwie znajduje się w Zorac Karer, a zwłaszcza, czy uzasadnione jest twierdzenie, że było to prehistoryczne obserwatorium astronomiczne, szukał astrofizyk Migran Vardanjan we współpracy z brytyjskim Królewskim Towarzystwem Geograficznym (Royl Geographical Society) uniwersytetu w Oxfordzie.

 

NEKROPOLIA, MIEJSCE KULTU CZY OBSERWATORIUM ASTRONOMICZNE?

 

Nawiasem mówiąc po tych badaniach ormiańska nauka przyjęła dla tego miejsca nazwę Karaundż – Carahunge. Nadal stosowane są także pozostałe, przede wszystkim Zorac Karer. Wróćmy jednak do ustaleń Migrana Vardanjana. Uznał on pogląd, że jest to dawne obserwatorium astronomiczne za „pseudo archeologiczne spekulacje”.

 

Ale inni badacze – nie miejsce tu na przytaczanie ich bardziej szczegółowych poglądów – wskazują, że słynne okrągłe otwory w megalitycznych skałach (w niektórych z nich przytulisko znalazły rośliny i kwiaty, co sfotografowałem) skierowane są na otaczający kompleks horyzont.

 

A patrząc przez nie w określone dni (np. letniego przesilenia) można obserwować np. wschód i zachód Słońca. Inne zorientowane są, także w odpowiednich terminach, na Księżyc, a niektóre również na gwiazdy i planety. Co, oczywiście – podkreślają zwolennicy tej teorii – trudno uznać za przypadek.

 

Chociaż wspomniana niemiecka Wikipedia przytacza także hipotezę, że otwory te mogły ułatwiać transport i ustawianie megalitycznych kamieni. Nie ma więc raczej wątpliwości, że spory o to, czym był – i kiedy – ten megalityczny kompleks, trwać będą jeszcze długo. Ale warto tu przyjechać, zwłaszcza będąc w pobliżu, aby zobaczyć jeden z najstarszych, a może nawet najstarszy taki obiekt na naszym globie.

 

Zdjęcia autora

 

Autor uczestniczył w podróży studyjnej po Armenii zorganizowanej przez warszawskie biuro podróży „Bezkresy” i Seven Days Travel Company z Erewania,


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com