PODRÓŻE GLOBTROTERA: CYPRYJSKA WIOSNA

Cypr, trzecia pod względem wielkości – ma 9.251 tys. km kw. powierzchni – wyspa Morza Śródziemnego, wart poznawania i wypoczynku na niej jest o każdej porze roku. Ale chyba nie tylko dla mnie zwiedzanie go wiosną ma walory szczególne.

 

Tutejsza bogata roślinność rozkwita bowiem obecnie w pełnej krasie. Kwitną nie tylko drzewa owocowe, krzewy, całe parki, ogrody i łąki, ale dosłownie na każdej kępce zieleni czerwienią się maki, jeden z kilku gatunków kwiatów żółtych bądź w innych kolorach.

 

Równocześnie – a tego nie możemy zobaczyć w naszej szerokości geograficznej – drzewa gajów pomarańczowych, cytrynowych, bananowych czy palm kokosowych uginają się pod ciężarem dojrzałych już owoców.

 

 

Także mniejszych, o nieznanych mi nazwach polskich, przypominających trochę wyglądem mirabelki. Soczystych, lekko kwaskowych w smaku, z jedną lub dwiema pestkami, które jadłem zrywając je wprost z drzew. Tuż koło siebie rosną drzewa chlebowe z pękami wysuszonych, ubiegłorocznych strąków oraz ze świeżutkimi, jasno zielonymi nowymi. Podobnie figowce z rozwijającymi się już owocami.

 

Położenie geograficzne Cypru we wschodniej części Morza Śródziemnego, na południe od tureckiej Anatolii, na zachód od Libanu i Syrii oraz na północ od Izraela i Egiptu oraz zróżnicowana powierzchnia od nadmorskich plaż po sięgające 1800 m n.p.m. szczyty gór Toodos powodują, że na Wyspie Afrodyty, jak nazywany jest on również od imienia antycznej bogini, która według legendy wyłoniła się z piany morskiej na południowym wybrzeżu obok majestatycznej skały Petra tou Romiou, rosną zarówno palmy, drzewa cytrusowe i oliwne czy bananowce, jak i cedry, buki, dęby i inne liściaste oraz cała gama drzew iglastych.

 

O krzewach i mniejszych gatunkach flory nie wspominając. Wiosna jest więc idealnym okresem na poznawanie wyspy, bogactwa jej, liczącej 9 wieków kultury i zabytków, piękna krajobrazów. Mimo iż do sezonu letniego, który na Cyprze rozpoczyna się już w maju, pozostało jeszcze trochę czasu, a na początku kwietnia większość nadmorskich hoteli i pensjonatów świeci jeszcze pustkami, to i w nich z każdym dniem przybywa gości.

 

Zwłaszcza w Niemiec, Rosji, ale także Polski. Korzystających nie tylko z opalania nad basenami, ale również kąpieli w morzu, bo przecież woda w nim nawet o tej porze roku jest tu cieplejsza niż w lipcu czy sierpniu w Bałtyku. Walory cypryjskiej wiosny oraz przygotowania do sezonu letniego miałem okazję poznać uczestnicząc w gronie 6 dziennikarzy polskich w krótkiej, bo zaledwie 3 dniowej, ale z intensywnym programem study tour na zaproszenie CTO – Cypryjskiej Organizacji Turystycznej.

 

W tym krótkim czasie przejechaliśmy całe, lub szosami w jego pobliżu, południowe i zachodnie wybrzeże od Agia Napa na południowo wschodnim cyplu wyspy, przez Larnakę, Limassol ( Lemessos ) i wspomniane już miejsce narodzin Afrodyty do Pafos – największego miasta na zachodzie wyspy. A stamtąd na najdalej wysunięty na północny zachód półwysep Akmas oraz w górzyste wnętrze wyspy – region gór Troodos.

 

I poznać wiele miejsc niezwykłych, wielowiekowych zabytków sakralnych i świeckich, obejrzeć fascynujące widoki morza i gór, spróbować jakże smacznej oraz różnorodnej cypryjskiej kuchni i win oraz poznać ciekawych ludzi. Co najmniej kilka z tych miejsc i zabytków wymaga osobnej prezentacji, co obiecuję sukcesywnie w najbliższym czasie. Na razie ograniczę się do ogólnych – nie ukrywam, że pozytywnych – wrażeń oraz paru przykładów i ciekawostek.

 

Do tych ostatnich zaliczam wielkanocne dekoracje ustawiane na placykach i ulicach już na kilka tygodni przed świętami. W postaci wielkich, plastykowych jaj z których wylegają się pisklęta, lub także z ich rodzicami: kokoszką i kogutem. Na tle zabytkowej architektury i ładnie utrzymanych miejscowości jest to, przynajmniej dla mnie, kiczowaty dysonans. Co kraj, to obyczaj.

 

Bardziej naturalne wyglądają rozciągane między domami w poprzek ulic, ułożone z lampek i świecące w nocy greckie napisy „Chrystus zmartwychwstał” z przewiązanymi wstążka dzwonami po środku. Nam kojarzą się one raczej z Bożym Narodzeniem, wyznawcom prawosławia z wielkanocnymi dzwonami. W naszym programie znalazło się kilka zabytków architektury sakralnej najwyższej klasy ( Lista UNESCO ), chociaż i nie znajdujące się na niej, także współczesne, warte są poznania.

 

Ja w każdym razie, podobnie jak pozostałe uczestniczki i uczestnicy tej podróży korzystałem z każdej możliwości aby obejrzeć – i sfotografować z zewnątrz i wewnątrz – wiele ortodoksyjnych świątyń prawosławnych. Dodam, że większość budowanych współcześnie, n.p. duży sobór ( katedra ) w Pafos, cerkiew w sąsiedztwie słynnej tawerny rybnej i z owocami morza na półwyspie Akmas oraz wiele innych, powstaje w starym stylu bizantyjskim lub wzorowanym na nim.

 

Chociaż zdarzają się, rzadko, nowe świątynie zupełnie od niego różne. Że wspomnę niewielką cerkiewkę przy deptaku i przystani jachtowej w Agia Napa. Z tradycyjnym jednak wnętrzem. Spośród czterech zabytkowych świątyń bądź klasztorów, które odwiedziliśmy w różnych częściach Cypru, najcenniejszą ze względu na wiek, architekturę oraz ikonostas, freski pokrywające ściany i sklepienie oraz inne detale była bizantyjska cerkiew św. Mikołaja – Agios Nicolas Stegis koło wsi Kakopetria w górach Troodos.

 

Obowiązuje w niej, podobnie jak w innych zabytkach, zakaz fotografowania i filmowania. Nasi gospodarze uzyskali jednak dla nas na to zgodę, dzięki czemu mogliśmy, oczywiście bez fleszy, fotografować co tylko chcieliśmy. Nie tylko w tym zabytku. Drugą szczególnie cenną świątynią, była cerkiew św. Łazarza – Agiou Lazaoru w Larnace zbudowana w IX w. nad domniemanym grobem tego biblijnego świętego, który po wskrzeszeniu go przez Jezusa był pierwszym biskupem w tym mieście, a następnie został jego patronem.

 

Byłem już w tej świątyni kilka lat temu i będę do niej wracać przy każdej nadarzającej się okazji, gdyż jest to miejsce i zabytek niezwykły. O którym, podobnie jak o poprzednim i paru innych obiektach napiszę osobno. Zwiedziliśmy również dwa stare, odrestaurowane i dobrze utrzymane klasztoray.

 

Monastyr Agia Napa zbudowany został w XV w. w wiosce o tej nazwie, oznaczającej „Święty las” w okręgu Famagusty – obecnie w okupowanej od 1974 r. przez Turków północnej części wyspy. Niewielka miejscowość Agia Napa musiała więc na wschodzie greckiego Cypru przejąć jej rolę portową, stając się równocześnie ważnym miejscem wypoczynkowym.

 

Drugi klasztor: Stavros - św. Krzyża znajduje się w przeuroczym miasteczku Omodos w górach Troodos, będącym zarazem słynnym centrum winiarstwa. W naszym programie znalazły się również miejsca i zabytki starsze. Ściślej ruiny dwu na obrzeżach miasta Pafos. Słynne ( Lista UNESCO ) Grobowce Królewskie oraz Mozaiki.

 

Pierwsze z nich to rozległa antyczna nekropolia nad brzegiem morza, w odległości ok. 4 km od starego portu. Wbrew nazwie, nigdy nie chowano w niej królów, lecz zamożnych mieszkańców, których stać było na wykucie w litej skale podziemno – naziemnych katakumb z doryckimi kolumnami, kapitelami itp. Najstarsze z nich datowane są na IV w. p.n.e. Grobowce te już przed wiekami zostały splądrowane, nie ma więc w nich żadnych grobów, ale całość robi wrażenie.

 

Drugie – Mozaiki to potoczna nazwa obszernego terenu wykopalisk, współcześnie muzeum w Dolnym Pafos, na którym zachowały się ruiny Agory, Odeonu, bizantyjskiego zamku, a przede wszystkim willi z mozaikami podłogowymi, z których najsłynniejsze są Domy: Dionizosa, Aiona i Tezeusza z II – VI w n.e.

 

W Pafos – Tala odwiedziliśmy też inne niezwykłe miejsce. Zakład snycerski „Ploumi” Andreasa Charalambousa. Rzeźbi się w nim ręcznie w różnych gatunkach drewna, a w razie potrzeby powiela detale również maszynowo, przepiękne ikonostasy dla cerkwi, trony biskupie i inne meble oraz elementy wyposażenia świątyń.

 

Ale także do współczesnych domów i mieszkań. M.in. stylowe ramy obrazów i inne detale. To również obiekt zasługujący na dokładniejszą prezentację. Podobnie jak nowoczesne Muzeum Thalassa – Życia Morza w Agia Napa. Z wydobytym z morskiego dna antycznym, częściowo zrekonstruowanym statkiem, ceramiką, rzeźbami i innymi przedmiotami. A także morską i nadmorską fauną itp.

 

Byliśmy również, o czym już wspomniałem, w Petra tou Romiou – mitycznym miejscu narodzin, a ściślej wyłonienia się z morskiej piany – antycznej bogini Afrodyty. Przy tamtejszych skałach w odległości kilku kilometrów od Starego Pafos ( Palaia Pafos ) i dwudziestu paru od współczesnego, największego miasta zachodniego Cypru.

 

W górach Troodos w centrum zachodniej części wyspy, gdzie złapała nas… burza gradowa, obejrzeliśmy niewielkie, ale ciekawe muzeum przyrody tego regionu. Dla mnie najciekawszym ze względu na sposób opisania go, był przekrój 400 – letniego dębu ściętego w 2000 roku na wysokości 1700 m n.p.m.

 

Przyrost jego słojów oznaczono gwoździkami i nitkami odprowadzonymi od nich do tabliczek informacyjnych z datami ważnymi dla Cypru i Europy. Najbliżej rdzenia – Wojna 30–letnia ( 1618 1648 ). I kolejno ku warstwom późniejszym w kierunku kory: Rewolucja Francuska – 1789. Okupacja Cypru przez Brytyjczyków – 1878. I. i II. wojny światowe. Niepodległość Cypru – 1960 i Inwazja Turcji oraz początek okupacji północnej części wyspy – 1974 r.

 

Obejrzeliśmy także Wannę ( bądź Łaźnię ) Afrodyty – Baths of Aphrodite, grotę z której wypływa woda, a pływają w niej węgorze lub ryby do nich podobne – na terenie Ogrodu Botanicznego na wysokim, północnym brzegu półwyspu Akmas nad Zatoką Chrysochou. Nie zabrakło nam i programu kulinarnego, bo pod tym względem kuchnia cypryjska należy w Basenie Śródziemnomorskim do najsmaczniejszych.

 

Z niezliczonymi przystawkami i przekąskami oraz daniami gorącymi. Mięsnymi z jagnięciny, koźliny, kurczaków, wieprzowiny. Rybnymi i owoców morza. Sławnymi serami oraz mnóstwem „zieleniny” i winami białymi bądź czerwonymi, ewentualnie lokalnym piwem. W jednej z typowych tawern z muzyką obsługiwała nas szefowa kelnerów, Polka z Częstochowy, pracująca na Cyprze już od paru lat i informująca czym jesteśmy częstowani i jak się to sporządza.

 

A poza przekąskami, po których już byliśmy syci, nastąpiło 12 dań gorących. Co prawda mikroskopijnych, jak np. pieczarka nadziewana serem i zapiekana, różne rodzaje mięs, kiełbasek, ryb i grillowanego sera, o deserze nie wspominając. Z ludźmi mówiącymi po polsku spotykaliśmy się wielokrotnie. W restauracji nadmorskiego hotelu „So Nice” w Agia Napa były to dwie kelnerki – Litwinki z Wilna mówiące dobrze i w naszym języku.

 

Podobnie małżeństwo Ukraińców z obwodu chmielnickiego, pracujące w dwu różnych sklepach z winem w miasteczku Omodos. Gorzej mówili – bo nauczyli się polskiego tylko od turystów – właściciele rodzinnego supermarketu pod Pafos, ale przy zakupach świetnie doradzali w naszym języku jakie wybrać wina czy mocniejsze alkohole oraz artykuły spożywcze.

 

Skorzystaliśmy również z okazji obejrzenia nie tylko pokoi w których nocowaliśmy, trzech cypryjskich hoteli. Nie tylko dlatego, że trudno było odmówić ich gospodarzom, którzy nas gościli. Bo to oni finansowali noclegi i cześć wyżywienia, a jego resztę oraz podróż na i po wyspie CTO, zaś wstępy do muzeów i zabytków jako dziennikarze mieliśmy gratis.

 

Ale chcieliśmy zobaczyć, co te hotele oferują na progu sezonu letniego. Wspomniany już hotel „So Nice – Boutique Suites” w Agia Napia ( www.sonice.com.cy ) jest obiektem rodzinnym. Składa się z jednopiętrowych szeregowych bungalowów o dobrym standardzie, rozległej recepcji oraz pawilonu restauracyjnego ze znakomitą kuchnią.

 

Wspomnę przy okazji, że na Cyprze, inaczej niż np. w Hiszpanii, Turcji i wielu innych krajach europejskich nad Morzem Śródziemnym, nie mówiąc już o Egipcie czy Tunezji, dominuje niska, jedno, rzadziej 2-3 piętrowa zabudowa wybrzeża. Hotele wyższe, 5-6 piętrowe są czymś wyjątkowym. Zapewnia to bardziej kameralny wypoczynek.

 

W hotelu tym jest oczywiście basen, kawałek łąki na której można uprawiać sporty bądź leżakować, przechodzącej w piaszczystą plażę. Mimo początku kwietnia, „obłożenie” miejsc okazało się bardzo wysokie. Głównie przez turystów z Niemiec i Rosji, korzystających dosyć licznie z kąpieli morskich.

 

Hotel „Cynthiana Beach” ( www.cynthianahotel.com ) w pobliżu Pafos, nad zatoką i widokiem na niezbyt wysokie klify, ładnie położony na cyplu wrzynającym się w morze, ma główny budynek 3- piętrowy oraz pozostałe 1-2 piętrowe. Oprowadzający nas po nim generalny dyrektor Christos Petinos pokazał nam zarówno dobrej klasy pokoje standardowe jak i kilka apartamentów luksusowych.

 

Ponadto zaplecze spa, basen, piaszczystą plażę oraz najbliższe okolice hotelu. Na razie większość miejsc w nim jest wolna, ale z każdym dniem będzie się to zmieniać. W paru miejscach zauważyłem jeszcze ostatnie kosmetyczne prace przed sezonem. Najmniejszym, ale najbardziej oryginalnym, okazał się hotel trzeci w którym nocowaliśmy przed odlotem do kraju.

 

Ściślej ośrodek spa „Library” w niewielkim miasteczku Kalavasos położonym kilkanaście kilometrów od morza i o pół godziny jazdy od lotniska w Larnace. W miejscowości tej jest kamienna cerkiew prawosławna z końca XIX wieku, nieczynny, z dobrze zachowanym minaretem meczet, kilka tawern oraz parę uliczek i placyków.

 

Wspomniany hotel powstał niedawno na miejscu całkowicie przebudowanych – oglądaliśmy album ze zdjęciami – ruin tuż obok cerkwi. Składa się z zaledwie 11 luksusowych pokoi noszących nazwiska słynnych pisarzy. Ja spałem np. „u” Franza Kafki. Do dyspozycji gości jest w nim tylko 22 miejsc, w razie potrzeby wstawia się dostawki. Od strony ulicy, koło recepcji, znajduje się duża sala biblioteczna z bogatym wyborem książek.

 

Na I piętrze, na które można wjechać windą, jest niewielki basen na świeżym powietrzu obok pokoi hotelowych. A część z nich oraz gabinety spa z szeroką gamą oferowanych zabiegów oraz świetną restauracją – na parterze. W sumie jest to obiekt dla osób raczej zamożnych, zainteresowanych zabiegami kosmetyczno – leczniczymi oraz wypoczynkiem w luksusowych, kameralnych warunkach.

 

Była to więc bardzo ciekawa i udana podróż studyjna po Cyprze. Z jedyną wadą: zdecydowanie za krótka. Bo na Wyspie Afrodyty jest przecież tyle ciekawych zabytków i miejsc do zobaczenia. O wypoczynku nad morzem nie wspominając, bo on znajduje się poza programami dziennikarskich wyjazdów studyjnych. Ale nawet tak krótka podróż wystarczyła tym, którzy na Cyprze znaleźli się po raz pierwszy, aby przekonać się, że warto tam polecieć ponownie.

 

I przekazać czytelnikom, jak ciekawy to kierunek wyjazdów urlopowych. Zarówno wypoczynkowych, jak i poznawczych oraz sportowych. Bo Cypr to także miejsce w którym uprawiać można windsurfing i inne sporty wodne, kolarstwo – również górskie i wiele innych dyscyplin. Tyle krótkiej relacji z tego wyjazdu. Wkrótce opublikuję kolejne, o najciekawszych zabytkach, obiektach i miejscach wartych, moim zdaniem, szczególnego polecenia.

 

Zdjęcia autora.


Stowarzyszenie Dziennikarzy Podróżników GLOBTROTER

Booking.com