|
Andrzej Zarzecki
Świdnica bogata w atrakcje
350 – lecie położenia kamienia węgielnego pod budową Kościoła Pokoju w Świdnicy.

W przypadku dolnośląskiej Świdnicy oklepane powiedzenie ”cudze chwalicie – swego
nie znacie” jest tak trafne, że trzeba je przytoczyć. Wpisany na listę
Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO Kościół Pokoju jest czymś zupełnie
wyjątkowym, a jednocześnie prawie nie znanym poza regionem. To najcenniejszy
zabytek sakralnej sztuki protestanckiej na Śląsku i jednocześnie największy
drewniany kościół w Europie. Powstał, gdy w wyniku pokoju
westfalskiego
kończącego wojnę trzydziestoletnią, świdniccy ewangelicy dostali zgodę na
wybudowanie świątyni. Jednak cesarskie zezwolenie było obwarowane wieloma
warunkami. Świątynia miała być zbudowana z nietrwałych materiałów takich jak
drewno, glina i słoma. Nie mogła też mieć dzwonnicy i musiała powstać poza
murami miejskimi. Kościół Pokoju stanął w latach 1656 – 57 według projektu
wrocławskiego architekta Albrechta von Säbischa na planie krzyża greckiego. Jest
to drewniana konstrukcja ryglowa w której przestrzenie między belkami wypełniono
słomą i zaprawą z gliny wzmacnianej jajkami. We wnętrzu może się modlić
jednocześnie 7, 5 tysiąca wiernych. W wyniku twórczej inwencji, dodatkowo
spotęgowanej narzuconymi ograniczeniami, powstała budowla zadziwiająca w każdym
detalu. Znów ciśnie się na usta banalne stwierdzenie: tego opisać się nie da –
trzeba zobaczyć na własne oczy.
Warto także poświęcić trochę czasu na zwiedzenie cmentarza ewangelickiego wokół
świątyni na którym, mimo powojennej dewastacji zachowało się wiele cennych
nagrobków.
Na chwilę odpoczynku doskonale nadaje się urocza kawiarenka „ Cafe 7” zajmująca
„Dom Stróża” przy bramie prowadzącej do Kościoła Pokoju. Według mnie, podawana
tu szarlotka z lodami również zasługuje na miejsce na liście UNESCO.
Czego nie odkrył Don Brown.
Choć Kościół Pokoju to świdnicki zabytek numer jeden, w mieście nie brakuje
innych wartych zobaczenia miejsc. Ciekawy jest pochodzący z czasów średniowiecza, układ urbanistyczny Rynku. Pod wieloma budynkami zachowały się
średniowieczne piwnice, służące kiedyś do magazynowania piwa. W jednej z nich
mieści się znana z sympatycznego klimatu restauracja „Piwnica Świdnicka”. Z
historią materialną grodu można zapoznać się w Muzeum Dawnego Kupiectwa,
zajmującym część sal ratusza. Bardzo interesująca jest katedra. Teraz uwaga -
będzie sensacja na skalę światową !!!! Jeden z zupełnie nieznanych, a jednocześnie
nieprawdopodobnie sensacyjnych wątków intrygi, rozszyfrowanej w powieści Dona
Browna - Kod Leonarda da Vinci, prowadzi do świdnickiej katedry.
Jak to
często w historii spisków bywa, o przeoczeniu tajemnicy zadecydował przypadek.
To nie był „kod Leonarda da Vinci” ale „kot Leonarda da Vinci”.
Nieprawdopodobne? Tak ale zupełnie prawdziwe. By się przekonać trzeba przyjechać
do Świdnicy, wejść w skupieniu do katedry i dokładnie obejrzeć prawy ołtarz.
Jest w nim rzeźba przedstawiająca scenę Ostatniej Wieczerzy. Kota będącego
przecież nie bez przyczyny symbolem zła i intrygo, umieścił artysta u stóp
jednego z apostołów.
Teraz już poważnie. Również wokół miasta nie brakuje ciekawych miejsc, gdzie interesująco można spędzić
czas. Wyprawa do sztolni i chodników Podziemnego Miasta Riese, ucieszy
miłośników adrenaliny i mrocznych historii. Do dziś nie znamy dokładnego celu w
jakim hitlerowcy postanowili go zbudować, prawdopodobnie zbadana jest tylko
część korytarzy. Doskonałym celem wycieczek jest zamek Grodno i niedawno
wyremontowana, wieża widokowa na szczycie Wielka Sowa. Widać z niej całe pasmo
Gór Sowich. Okolice Świdnicy doskonale nadają się na rowerowe wycieczki, kto nie
lubi pedałowania może „wędrować” po górskich szlakach z firmą "Tommi" na pokładzie
terenowego samochodu.
[
więcej zdjęć ze Świdnicy ]
|