MOŁDAWIA: NAD DNIESTREM I RĂUTEM

Z galeryjki po wewnętrznej stronie murów oglądam przez otwory strzelnicze przepływający obok twierdzy Dniestr oraz miasto rozłożone na wzgórzach i opadające do nurtu rzeki. Jestem w Sorokach, w jednej z czterech najważniejszych dawnych fortec nad tą rzeką.
 
Stanowiła ona w czasach antycznych w tej części Europy rubież Imperium Romanum. W przeszłości tereny zamieszkiwane przez plemiona Traków, Daków, Sarmatów, Gotów, Awarów, Hunów i Pieczyngów. A w czasach nam bliższych przez Genueńczyków.
 
To właśnie tu znajdowała się ich kolonia Olchionia założona w XII lub XIII wieku, a upadła po zajęciu w XV wieku Konstantynopola przez Turków.
 
SOROK ZNACZY SIEROTA
 
Po rumuńsku sorok znaczy sierota lub ubogi. Dlaczego taką, wywodzącą się z tego słowa nazwę, otrzymała ta twierdza i osada, później zaś miasto, nie udało mi się ustalić. Wiadomo, że po raz pierwszy w dokumencie pisanym pojawiła się w 1499 roku. Było to porozumienie pokojowe zawarte przez mołdawskiego hospodara Stefana III Cel Mare – Wielkiego z polskim królem Janem Olbrachtem.
 
Który, przypomnę, trafił do naszej historii jako przede wszystkim znany z powiedzenia: „Za króla Olbrachta wyginęła szlachta”. Właśnie podczas jednej z wypraw w te strony. Na podstawie tego dokumentu wiadomo, że w miejscu, w którym stoję, znajdowała się wówczas kamienno – ziemna budowla obronna koło brodu przez Dniestr.
 
Wybudowana prawdopodobnie w 1489 roku aby chronić tej przeprawy przed najazdami krymskich Tatarów. W połowie XVI wieku syn Stefana Wielkiego, Petru Rareş przebudował ten gródek w twierdzę i umocnił fortyfikacje. Soroki stały się ośrodkiem gospodarczym, handlowym i administracyjnym regionu. Najeżdżanym w ciągu następnych dziesięcioleci przez sąsiadów: Wołochów, Kozaków, Tatarów i Polaków.
 
Przez 13 lat, między 1686 i 1699 rokiem twierdza oraz otaczający ją obszar znalazła się we władaniu Polski. Umocniona została wówczas, rozbudowana i uzyskała zachowany dotychczas kształt. W naszych dziejach zapisała się 6 – tygodniową obroną tu w roku 1691, a więc już po Wiktorii Wiedeńskiej, 2 – tysięcznej polskiej załogi przed 55 – tysięczną armią wojsk tureckich i mołdawskich pod dowództwem Mustafy Paszy.
 
Na początku XVIII w stacjonował w niej krótko garnizon wojsk rosyjskich cara Piotra I. W połowie tegoż wieku twierdza Soroki została ponownie zdobyta przez Polaków. Spalona, nigdy już nie odzyskała znaczenia obronnego. W 1812 roku, wraz z Besarabią, miasto zagarnęła Rosja.
 
„9225 MIESZKAŃCÓW, W TYM 4500 ŻYDÓW”
 
Stało się ono prowincjonalnym, ale rozwijającym się powiatowym ośrodkiem gospodarczym. Ciekawy opis Sorok w końcu XIX wieku znalazłem w „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”. Muszę w tym miejscu dodać, w ten sposób określano w nim m.in. wszystkie ziemie Imperium Romanowów niezależnie od ich składu etnicznego.
 
„Soroki, miasto pow. gub. bessarabskiej, w głębokiej dolinie praw. brz. Dniestru, na wprost mko (miasteczko) Cekinówki (w pow. jampolskim)…Amfiteatralnie zbudowane, ma 9225 mk. (mieszkańców), w tej liczbie 4500 żydów (w 1882 r.). Podług danych w 1867 r. było tu 617 dm. (domów), 108 mur.(owanych),. 7758 mk. ( 50 kat.(olików), 4351 żyd.), cerkiew prawosł., synagoga, 3 domy modlitwy żydowskie, 92 sklepy, szkoła pow.(szechna) i par.(afialna), szpital, 158 rzemieślników, st.(acja) poczt.(owa) i przystań…
 
Około 100 rodzin chrześcijan zajmuje się rolnictwem, do 40 rodzin żydowskich uprawą tytuniu, główne jednak zajęcie mieszkańców stanowi uprawa i wyrób wina. Na wyniosłościach otaczających miasto znajduje się około 100 winnic, z których otrzymują do 10.000 wiader wina. Nadto mieszkańcy prowadzą znaczny handel zbożem i tytuniem.
 
Na miejscowej przystani w 1868 r. naładowano 663,827 pud.(ów), wartości 226.229 rs (rubli). Na miejscu dzisiejszego mka (miasteczka) w XII al. XIII w. znajdowała się kolonia genueńska, zwana Olchionią, która upadła po zajęciu Konstantynopola przez Machometa II….”
 
TWIERDZA I CYGAŃSKIE PAŁACE
 
Dzisiejsze Soroki są około 30 tysięcznym (w roku 2006 miały 28.362 mieszkańców) miastem rejonowym (powiatowym). Lokalnym centrum administracyjnym, przemysłowym i gospodarczym. Wymordowanych tutejszych Żydów zastąpili Cyganie. Miasto jest obecnie ich nieoficjalną stolicą w Mołdawii.
 
Reprezentacyjne miejsca, zwłaszcza naddniestrzańskie wzgórza i ich zbocza, zabudowane są – widziałem kolejne inwestycje na ukończeniu, pałacami i mającym je przypominać willami. Przeważnie kiczowatymi, zgodnie z upodobaniami właścicieli. W centrum miasta wznosi się prawosławna cerkiew Uspieńska – Zaśnięcia Matki Bożej zbudowana w 1840 roku.
 
Zachowała się również synagoga z 1814 roku zbudowana przez chasydów. Mało jednak ciekawa. Pod względem architektonicznym przypomina duży parterowy dom. Jest nadal czynna, stanowi również siedzibę stowarzyszenia Żydów. Około kilometra od centrum w 2004 roku zbudowano kamienną kaplicę dziękczynną w kształcie świecy.
 
Także oficjalnie jest ona tak nazywana: Lumănarea Recunoştinţei – Świeca Dziękczynienia. Zabytkiem dla zobaczenia którego warto przyjechać do Sorok jest wspomniana już twierdza. Porównywana, ale mocno na wyrost, z chocimską.
 
Stoi podobnie jak tamta na prawym brzegu Dniestru, ma wysokie kamienne mury z czterema basztami w narożnikach oraz bramną od strony rzeki, ale jest o wiele mniejsza i wewnątrz praktycznie pusta. Obecnie również jest Muzeum (Historyczno – Etnograficznym). Oprowadzał nas po niej jej kustosz, a zarazem przewodnik Nicolae Bulat, wybitny znawca historii tej budowli, a zarazem świetny narrator.
 
Wewnątrz murów zachowała się tylko studnia oraz wejścia do lochów i na mury. Wnętrza baszt, niegdyś zamieszkane przez dowództwo i załogę, dziś są puste, bez stropów i pięter. Tylko w baszcie nadbramnej zbudowanej na planie prostokąta, z wewnętrznymi schodami i pomieszczeniami, jest na górnym poziomie cerkiew.
 
Z niezbyt jednak ciekawym, rzeźbionym w drewnie ikonostasem z kilkunastoma współczesnymi ikonami. I dodatkowo kilkoma dużymi innymi na ścianach. Ładne są natomiast widoki na Dniestr i miasto z murów fortecy i otworów strzelniczych w nich.
 
RUINY STAREGO ORGIEJOWA
 
Starszy od Sorok rodowód ma, znajdujący się również w północnej Mołdawii ale bliżej Kiszyniowa i także wart zobaczenia, zespół archeologiczny oraz krajobrazowy Stary Orgiejów (Orheiul Vechi) w przepięknej, malowniczej dolinie rzeki Răut – prawego dopływu Dniestru. Przypomina ona tu szeroki kanion w którym płynie meandrami, tworząc dwa spore cyple otoczone skalistymi zboczami.
 
Z których jeden stanowi dolinkę, drogi zaś górzysty i skalisty grzbiet. Zalety obronne tego miejsca dostrzegły już starożytne lub wczesnośredniowieczne plemiona, które przywędrowały w te strony. Na skalistym cyplu Butuceni koło ścieżki prowadzącej pod górę, stoi tablica informacyjna biegu Dniestru na całej jego długości oraz dorzecza i pobliskiego rezerwatu przyrody.
 
Najstarszym umocnieniem na skałach są pozostałości dackiej fortecy Gaetic zbudowanej w końcu III w. dla ochrony przed najazdami plemion germańskich. Natomiast w dolinie, w sąsiednim zakolu rzeki, ruiny średniowiecznej twierdzy, pałacu zarządcy, kościoła, a także meczetu, karawanseraju i tatarskich i tureckich łaźni. Są to jednak obiekty przede wszystkim dla miłośników archeologii.
 
W większości pozostałości miasta Shehr al – Dżedid zbudowanego przez Złotą Ordę na początku XIV wieku. Po jej klęsce w 1362 roku Mołdawianie wznieśli tu miasto Orhei – Orgiejów, nazwane później Starym. Nowy Orgiejów, stojące dotychczas, obecnie około 30-tysięczne miasteczko, zbudowano w połowie XVII w na nowym miejscu odległym stąd o kilkanaście kilometrów.
 
Natomiast chyba wszystkich turystów zachwycają widoki tego miejsca oraz wąskiej rzeki płynącej powoli między w jednym miejscu dosyć odległymi wzgórzami, w drugim opływającej wspomniany cypel.
 
KLASZTOR W JASKINIACH
 
Okazał się on idealny dla średniowiecznych chrześcijańskich mnichów. Przybywali tu i osiadali od IX wieku, zastali większe i mniejsze jaskinie naturalne oraz sztuczne wykute w wapiennych skałach przez poprzednich mieszkańców, wspomniane już plemiona. Większość tych jaskiń ma wejścia od strony urwistego zbocza nad rzeką i była trudno dostępna.
 
Założyli więc w nich monastyr Peştere, co po rumuńsku znaczy jaskiniowy lub w jaskiniach. Mnisi drążyli też nowe jaskinie na swoje cele mieszkalne i inne pomieszczenia klasztorne. Trzęsienia zmieni wiele z nich zrujnowały, wraz ze skałami spadały one do rzeki. Do naszych czasów zachowało się ich tylko kilka. Dla turystów dostępna jest tylko podziemna cerkiewka.
 
Wchodzi się do niej po schodach w przejściu w skale z wejścia w podstawie dzwonnicy stojącej tuż koło grzbietu tego cypla. Wykuto w XIX w., gdy mieszkańcy wioski Butuceni przekształcili opuszczony klasztor w cerkiew. Wcześniej do monastyru dostać się można było tylko na linach od strony rzeki. Podobnie jak i obecnie do większości pozostałych poklasztornych jaskiń.
 
Bezpośrednio nad tą cerkiewką w jaskini, na grzbiecie wzgórza bliżej wsi niż dzwonnica, stoi duży krzyż wykuty w kamieniu. Przypomina mi średniowieczne, znane z Rusi. Z cerkiewki jest wyjście na skalną półkę na urwistym zboczu. Z niej zaś wejście do celi mnicha, którego zastaliśmy krzątającego się w świątyni.
 
Kilkaset metrów dalej znajduje się drugi skalny monastyr – Bosie składający z około 30 jaskiń. Idzie się do niego obok, a najprościej przez teren cerkwi naziemnej i koło pozostałości po twierdzy Daków. W jaskiniach tych zachowało się kilka XV – XVI wiecznych napisów.
 
MALOWNICZA CERKIEW USPIEŃSKA
 
Natomiast nad całym tym skalnym cyplem i okolicą góruje cerkiew Uspieńska – Zaśnięcia NMP. Zbudowana w 1904 roku i niedawno odnowiona. Otoczona jest murem z bramą, ma centralnie umieszczoną błękitną kopułę. Podobną zakończona jest cerkiewna wieża. Bardzo przypomina mi to wiejskie cerkiewki w środkowej Rosji.
 
Wewnątrz otaczającego świątynię kamiennego, chyba nowego muru ułożonego z kamieni piaskowca, stoi na postumencie stary, spatynowany na zielono cerkiewny dzwon. A w jego pobliżu krzyż z rzeźbą ukrzyżowanego Jesusa nakryty półokrągłym daszkiem. Trochę dalej, przy drodze do monastyru Bosie, wznosi się jeszcze obelisk na trzystopniowej kamiennej podstawie.
 
Trochę zaniedbany, pozbawiony tablic, które na nim zapewne były, wyglądający na XIX-wieczny. Na tle tutejszego pejzażu ładnie odcina się biel cerkwi, róż jej dachów, błękit kopuł oraz ceglane dachówki pokrywające kamienne budyneczki po obu stronach bramy. Jest to miejsce malownicze, warte zobaczenia.
 
Zdjęcia autora