Łódzka fabryka atrakcji

 

Choć nadal najważniejszą z łódzkich atrakcji jest ulica Piotrkowska - największy deptak handlowy w Polsce - to przybyła jej potężna konkurentka – Manufaktura zlokalizowana na terenie kompleksu włókienniczego stworzonego przez Izraela Poznańskiego. To doskonałe miejsce na weekendowy wypad handlowo- rozrywkowy.

 

fot.: Andrzej Zarzecki
Manufaktura to ceglane pofabryczne budynki

Łódź otrzymała prawa miejskie już od Władysława Jagiełły, ale przez wiele wieków była tylko ubogą rolniczą osadą, zagubioną wśród lasów pogranicza Wielkopolski i Mazowsza. W roku 1815 miasto weszło w skład Królestwa Polskiego. Kilka lat później - zgodnie z rządową polityką reform gospodarczych- zostało wytypowane na przyszły ośrodek produkcji włókienniczej.

 

Łódź zaczęła rozwijać się w nieznanym na naszym kontynencie tempie. Osiedlali się tu fabrykanci niemieccy, żydowscy, polscy, masowo napływali robotnicy. Na początku XIX wieku w osadzie żyło tylko dwustu mieszkańców, po 80 latach - już trzysta tysięcy. Tak szybko urbanizowała się tylko Jokohama, Los Angeles i Chicago. Gdy w roku 1851 Rosja zniosła bariery celne, przed Łodzią otwarły się ogromne rynki zbytu. Przemysłowa metropolia uchodziła za prawdziwą "ziemię obiecaną".

 

Fot.: Andrzej Zarzecki
Pałac Poznańskich

W niedługim czasie wyrosły tu wielkie fabrykanckie fortuny Scheiblerów, Poznańskich, Grohmanów, Heinzlów, Kuntzerów. Przy fabrykach powstawały okazałe rezydencje - pałace i kamienice, kontrastujące z ubóstwem robotniczych przedmieść. Do dziś o Łodzi mówi się często: "miasto pałaców i secesji”.

Większość rezydencji dawnej elity to budowle eklektyczne, łączące elementy secesji i innych kierunków architektonicznych. Takie kamienice i pałace stoją przy Piotrkowskiej, Narutowicza, przy Alei Kościuszki. "Czystym" przykładem secesji jest np. pałacyk Kindermanna przy ul. Wólczańskiej albo pałac przy Gdańskiej.

Fot.: Andrzej Zarzecki
Zakupy w cieni fontann

 

Zwiedzanie Łodzi zaczyna się oczywiście od Piotrkowskiej - ulicy, która ze względu na swą długość została wpisana do księgi rekordów Guinessa. Obok wspaniałych zabytków architektury - pałaców, willi, kamienic i kościołów, przy Piotrkowskiej znajdują się banki, biurowce. Tutaj rozciąga się spacerowy deptak i zarazem barwny pasaż handlowy, pełen sklepów, restauracji, barów. Koniecznie trzeba zwiedzić Muzeum Miasta, które mieści się w dawnym Pałacu Poznańskich. Stąd już tylko krok do Manufaktury – kompleksu handlowo, usługowo rozrywkowego, jakiego nie ma nigdzie na świecie. By zrozumieć, czym jest Manufaktura trzeba wrócić do historii tego miejsca. Kompleks jednej z najpotężniejszych fabryk włókienniczych w Europie został zbudowany od podstaw według wizji jednego człowieka – Izraela Poznańskiego.

Fot.: Andrzej Zarzecki
Manufaktura to zakupy i pokusy

 

To przemysłowe imperium posiadało własną elektrownię, bocznicę kolejową, straż pożarną. W jego najbliższej okolicy znajdowały się m.in. fabryczne domy robotnicze i szkoła. Wartość historyczna obiektu sprawiła, że został w całości uznany za zabytek i objęty opieką konserwatora zabytków. Co to oznacza w praktyce? Inwestor musi uzgadniać z konserwatorem zabytków nawet najdrobniejsze szczegóły budowy.

Fot.: Andrzej Zarzecki
Wnętrze restauracji Anatewka

Trzeba przyznać, że to obiektowi wyszło na dobre. Udało się zachować atmosferę i ducha fabryki. Potężne pofabryczne budynki z czerwonej cegły to prawdziwe połączenie przeszłości z teraźniejszością. Chwalić się galerią handlową – też mi coś - powiedzą niektórzy. I owszem sklepów, butików, pubów i restauracji są tu setki. Ale jest też trzyhektarowy rynek,  gdzie odbywają się festyny, koncerty, imprezy plenerowe.

 

 

Ze względu na ogromną powierzchnię, na której znajduje się Manufaktura, jednym z pomysłów, które od początku projektowania istniały w głowie architektów, był tramwaj wożący klientów po tym terenie. W początkowym zamyśle miał to być nowoczesny model, zbliżony wyglądem y do francuskiego TGV. Jednak badania sondażowe wykazały, że większą sympatię przyszłych klientów wzbudził tramwaj stylizowany na zabytkowy.

Aleja tańczących fontann też nie ma sobie w Polsce równych podobnie jak ulica rzemieślników. Na tej ostatniej można podejrzeć pracę kowala, szewca i kupić chleb na zakwasie wypiekany w piecu opalanym liściastym drewnem. Kto raz spróbuje nie uznaje już innego pieczywa.

Kulinarnych atrakcji dawnej Łodzi najlepiej skosztować w restauracji „Anatewka” gdzie serwowana jest między innymi zupa grzybowa według oryginalnego przepisu rodziny Izraela Poznańskiego. 

 

{mosgoogle}